Rywale mówią o nim, że przyleciał z kosmosu, na dzisiaj nie ma szans, aby go doścignąć. 27-letni Bartosz Zmarzlik ze Stali Gorzów właśnie zdobył trzeci złoty medal żużlowych mistrzostw świata. Od razu dał jasny przekaz, że to nie koniec: - Nic już nie muszę, ale wciąż dużo mogę. Mam wiele marzeń i celów, które będę z całych sił próbował doścignąć.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To było dokładnie siedem lat temu. 19 września 2015 r. pierwszy raz zawojował świat. Jeszcze w kategorii młodzieżowej.

– Do taśmy podjeżdża nowy mistrz świata juniorów! – krzyczał spiker zawodów w Pardubicach w Czechach przed 16. wyścigiem. Bartosz Zmarzlik już w parkingu odbierał gratulacje. Obok niego tata Paweł, brat Paweł, Seweryn, mama, dziewczyna...

– Każda z bliskich mi osób ma część tego złota. Wiem, ile team włożył w to wszystko roboty, abyśmy szczęśliwie dojechali na to podium – mówił wtedy 20-letni Bartek. – Dziękuję wszystkim. Marzyłem o tym... No właśnie, od kiedy? Chyba właśnie od małego, gdy pierwszy raz wsiadłem na motocykl. I jeszcze długo nie chcę z niego zsiadać.

Bartosz Zmarzlik ze Stali Gorzów mistrzem świata juniorów na żużlu!
Bartosz Zmarzlik ze Stali Gorzów mistrzem świata juniorów na żużlu!  FOT. RADOSŁAW ŁOGUSZ

– Czy ty wiesz, że w koszulkach teamu Zmarzlika spotkaliśmy dziś nie tylko Polaków, ale także Czechów, Niemców i jednego Anglika? – zapytaliśmy.

– O, nie wiedziałem, to miłe – odpowiedział Bartek. – Znaczy, że tu też mnie znają. To dla nich też jest to złoto, bo wsparcie fanów jest najważniejsze. Uwielbiam się ścigać, kocham wsiadać na motor, ale robię to też dla nich, czuję, jak mnie niosą.

Cofnijmy się trochę wstecz, do 30 sierpnia 2014 r. Zmarzlik miał 19 lat i 140 dni. Wtedy zachwycił się nim żużlowy świat, bo w domu, w Gorzowie został najmłodszym zwycięzcą rundy Grand Prix. Z wysokości trybun jego zwycięstwo obserwował Tomasz Gollob.

Runda żużlowego cyklu Grand Prix na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie
Runda żużlowego cyklu Grand Prix na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie  DANIEL ADAMSKI

– To jest człowiek, któremu bardzo wiele zawdzięczam. Najpierw jako dzieciak marzyłem, aby go dotknąć. Przeżywałem, gdy kiedyś wziął mnie na kolana, a potem udzielił mi mnóstwa rad. Potem jeździliśmy w parze. Cały czas mogę do niego zadzwonić z pytaniem, on mi nie odmówi – opowiadał Zmarzlik.

5 października 2019 r. Bartuś, Bartek... Od tamtego dnia pan Bartosz Zmarzlik. Właśnie doścignął Jerzego Szczakiela, pierwszego polskiego mistrza świata na żużlu z 1973 r., oraz Tomasza Golloba, złotego w 2010 r.

W ostatnim turnieju cyklu GP w 2019 r. na toruńskiej Motoarenie gorzowianinowi najmocniej zagrażał Duńczyk Leon Madsen, perfekcyjnie spasowany do toru, przez cały wieczór nikomu nie dał się pokonać. Zmarzlikowi najgorzej poszedł wyścig w czwartej serii, wtedy przywiózł do mety tylko punkt. Za chwilę Duńczyk zbliżył się do Polaka na tylko 2 pkt.

Bartosz Zmarzlik, mistrz świata na żużlu 2019
Bartosz Zmarzlik, mistrz świata na żużlu 2019  Fot. Robert Górecki / Agencja Wyborcza.pl

– Presja była ogromna – wspominał Zmarzlik. – Widzieliście, ile ludzi na mnie liczyło, wierzyło we mnie. Do tego na moment rozminęliśmy się z ustawieniami motocykla, pojawiły się nerwy. Wtedy sięgnęliśmy po to, co zawsze moją ekipę ratuje. Spojrzeliśmy na siebie, wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski i 20. wyścig oraz półfinał były po prostu wspaniałe. Ten ostatni start, decydujący o mistrzostwie, bardzo mi się dłużył, jakby czas stanął w miejscu. Jedź, motorku, mówiłem sobie, uważaj na błędy, Bartku. I wreszcie meta, coś niewiarygodnego. Mistrzostwo świata. Nie mogę uwierzyć.

Za metą półfinału Zmarzlik wyściskał się z tatą Pawłem, bratem, całą ekipą, która przez lata właściwie się nie zmienia. Na tym nie skończył. Przeskoczył przez bandę i pomknął na trybuny do mamy, dziewczyny, bliskich. Wreszcie pokłonił się wszystkim kibicom. Tego jeszcze nie było. Żaden żużlowiec z Gorzowa nigdy wcześniej nie napisał tak wyjątkowej, złotej historii.

3 października 2020 r. Znów toruńska Motoarena. I Bartosz Zmarzlik rok po roku znów jest złoty!

Pochodnia olimpijska, obejmująca złoty glob. Tak, aby zwycięzca Grand Prix mógł powiedzieć na podium: jestem na szczycie świata. To główne trofeum za wygraną, przekazywane najlepszym żużlowcom od 2011 r. Na nim nazwiska wszystkich złotych medalistów od 1995 r.

Trofeum na kolejne miesiące zostaje w rękach Zmarzlika. – Poznałem je rok temu, okazało się, że to dobry kolega – śmiał się żużlowiec Stali Gorzów. – Nawet się z nim zaprzyjaźniłem, chciałbym być z nim blisko jeszcze przez parę lat. To było moje marzenie, aby kiedyś napisać swoją własną, wyjątkową historię. Pod nazwiskiem Bartosz Zmarzlik. Dziś czuję, że to mi się udało. Ciągle mam też poczucie, że wiele mogę się nauczyć, coś zrobić lepiej. Myślę, że w sporcie i w życiu to jest bardzo ważne, aby każdego dnia wyciągać wnioski i się doskonalić.

Bartosz Zmarzlik został indywidualnym mistrzem świata na żużlu sezonu 2020.
Bartosz Zmarzlik został indywidualnym mistrzem świata na żużlu sezonu 2020.  materiały UM w Toruniu/Sławomir Kowalski

W kończących zmagania turniejach w Toruniu już dwukrotny złoty medalista wcale nie miał najszybszych motocykli. Stawał do wyścigów, w których wszelkie plany mogły runąć, a jednak za każdym razem sobie świetnie radził.

– Już wiem, że są te najważniejsze chwile, kluczowe wyścigi, gdzie organizm sięga po pokłady skupienia i koncentracji, jakich wcześniej nie znałem – stwierdził Zmarzlik. – Jedyna w swoim rodzaju motywacja. Normalnie to trwa bardzo szybko. Dojazd do taśmy, zielone światło, start i pojechali. A dla mnie to trwało bardzo długo. Wielkie skupienie na każdym ruchu, ułamku sekundy, aby nie popełnić żadnego błędu. Zrobić wszystko perfekcyjnie. Chcę to zapamiętać i jeszcze parę razy przeżyć. Powtórzyć w następnych, ważnych wyścigach, które mam nadzieję, ciągle są przede mną.

17 września 2022 r. Bartosz Zmarzlik ma 27 lat. Po zwycięstwie w rundzie Grand Prix w Malilli w Szwecji odbiera gratulacje i udziela wywiadów, trzymając na rękach syna Antka. Tegoroczne zmagania jeszcze się nie skończyły, jeszcze 1 października pojedziemy do Torunia, ale już wiemy, że żużlowiec Stali Gorzów trzeci raz został mistrzem świata! Nikt wcześniej nie zebrał trzech złotych medali w tak młodym wieku.

– Chciałem to zrobić, sięgnąć po kolejny tytuł, na oczach mojego syna – mówił wyraźnie wzruszony i bardzo szczęśliwy Zmarzlik. – Jeden tytuł był, jak Antek był w brzuszku, ten może już zapamięta. Świetnie, że tak wspaniałe chwile mogę przeżywać z moimi bliskimi.

Gratulacje Zmarzlikowi składa Maciej Janowski, który wie, że trudno go będzie pokonać także w następnych sezonach.

Sobota, 17 września 2022 r. Bartosz Zmarzlik ze Stali Gorzów wygrał rundę żużlowego cyklu Grand Prix w Malilli w Szwecji i zapewnił sobie trzeci tytuł mistrza świata
Sobota, 17 września 2022 r. Bartosz Zmarzlik ze Stali Gorzów wygrał rundę żużlowego cyklu Grand Prix w Malilli w Szwecji i zapewnił sobie trzeci tytuł mistrza świata  Fot. FIMSpeedway.com

– Bartek jest [taki], jakby przyleciał z kosmosu – mówił Janowski przed kamerami Eurosportu Extra. – Cieszę się, że mogę z nim rywalizować, bo przy nim poprawia się poziom nas wszystkich. Na tę chwilę jest strasznie ciężki do złapania. Nie popełnia błędów, co jest bardzo ważne w tym sporcie. Wszyscy go gonimy. W tym roku nasza pogoń za bardzo nie wyszła. Ale kto wie, może za rok?

Sezon 2023 będzie dla Zmarzlika czasem rewolucyjnej zmiany. Zdecydował się zamienić Stal Gorzów na Motor Lublin. Podpisze tam kontrakt za olbrzymie pieniądze, ale uważa, że również dzięki temu stanie się jeszcze lepszym żużlowcem. Uznał, że właśnie w tym momencie kariery potrzebuje takiego silnego bodźca.

Zmarzlik na jakiś czas żegna się z Gorzowem w wyjątkowy sposób. Został trzeci raz mistrzem świata, drugi raz indywidualnym mistrzem Polski, a w niedzielę, 25 września, w Lublinie, choć prawie nikt w to nie wierzył, ma ogromną szansę sięgnąć ze Stalą po drużynowe mistrzostwo Polski. To byłoby dziesiąte złoto w historii gorzowskiego klubu, a trzecie z wychowankiem Zmarzlikiem w składzie.

– Na chwilę musimy się rozstać. Na dłuższą czy krótszą, czas pokaże. Będę chciał wrócić jeszcze mocniejszy i dużo jeszcze razem zrobimy. Dlatego w tej chwili mówię: do zobaczenia – tak Zmarzlik przemówił do kibiców przez pierwszym wielkim finałem z Motorem. A po zwycięstwie w Malilli dodał: – Nic już nie muszę, ale wciąż wiele mogę. Mam wiele marzeń i celów, które będę z całych sił próbował doścignąć, także o moją motywację nie musicie się martwić. Oczywiście, że nie dopisuję sobie żadnych kolejnych tytułów, bo przecież to jest sport. W żużlu także mamy wielu zawodników, którzy bardzo pragną tego złota. Będę bardzo się starał, aby moje pragnienia i dążenie do kolejnych sukcesów były tak samo silne albo jeszcze silniejsze. A Toruń powitamy na złoto, pojedziemy tam bawić się żużlem i trochę poświętować. Ogromnie się cieszę, że finał sezonu, choć na pewno jest bardzo stresujący, to równocześnie znów jest dla mnie niezwykle szczęśliwy.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej