To może być polska "para na medal". Natalia Kaczmarek, najszybsza Polka na 400 metrów, oraz utytułowany kulomiot Konrad Bukowiecki jadą razem na mistrzostwa Europy do Monachium, by powalczyć o medale. Oboje mają na to szanse, bo, jak podkreślają, ich dyspozycja z dnia na dzień rośnie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów i województwo lubuskie mają też cząstkę z tych sukcesów, bo 24-letnia Natalia Kaczmarek pochodzi z Górzysk koło Drezdenka, a pierwsze kroki w lekkoatletyce stawiała w ALKS AJP Gorzów. Od 2017 r. reprezentuje AZS AWF Wrocław, ale Drezdenko też zgotowało jej huczne przyjęcie po złocie na igrzyskach w Tokio w sztafecie mieszanej 4x400 metrów oraz po zdobyciu srebrnego medalu w sztafecie kobiet 4x400 metrów.

Na początku sierpnia Natalia Kaczmarek była druga w biegu na 400 m podczas Diamentowej Ligi na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Przełamała barierę 50 s, uzyskała fantastyczny rezultat 49,86 s. Szybciej biegała w Polsce tylko Irena Szewińska i tylko ona biegała dotąd poniżej 50 s. Jedna z najlepszych lekkoatletek w historii latem 1976 r. zdobyła olimpijskie złoto w Montrealu, bijąc rekord świata – 49,28 s. To do dzisiaj rekord Polski, do którego przez ponad cztery dekady żadna z naszych biegaczek nie była w stanie się zbliżyć.

Cztery lata temu, na lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Berlinie mogli cieszyć się z medali – Kaczmarek wróciła do Polski ze złotem w sztafecie 4x400 metrów, a Bukowiecki ze srebrem. Później większe sukcesy notowała Kaczmarek, która z igrzysk olimpijskich w Tokio wróciła z dwoma medalami w sztafetach. Teraz apetyty też ma spore.

– Mam nadzieję, że na mistrzostwach Europy pokażę, że jestem w formie i że byłam w formie. Staram się nie myśleć o tym, co się wydarzyło, bo po prostu chcę skupić się na tym, co będzie dalej. A chciałabym, żeby mistrzostwa Europy wyglądały tak, jak reszta mojego sezonu, czyli żebym biegała naprawdę na dobrym poziomie i żebym przede wszystkim się cieszyła z tego biegania. Mam nadzieję, że przynajmniej dwa medale wpadną – mówił Kaczmarek, zawodniczka AZS AWF Wrocław, ambasadorka marki Gym Water.

Jej narzeczony z kolei podkreśla, że mistrzostwa świata w Euguene, choć nie awansował do finału, wciąż siedzą w jego głowie.

– Gdybym miał słaby czy przeciętny wynik i skończył na piętnastym albo dwudziestym miejscu, to podejrzewam, że po prostu puściłbym to w niepamięć. A tak najzwyczajniej w świecie szkoda mi tego finału, bo zabrakło ledwie centymetra. Cóż, taki jest sport. W 2017 roku na mistrzostwach świata o centymetr wyprzedziłem rywali i awansowałem do finału, a tutaj tego centymetra zabrakło. Trzeba skupić się na następnych startach, bo jest jeszcze parę fajnych rzeczy do zrobienia w tym sezonie – mówił kulomiot AZS UWM Olsztyn. - Do Monachium jadę z nastawieniem, że fajnie byłoby zrobić to samo, co zrobiliśmy na mistrzostwach Europy w Berlinie, ale rywale nie śpią, a nasi przeciwnicy z Europy pokazali w ostatnich tygodniach, że są naprawdę w bardzo wysokiej formie, więc na pewno będzie trudno powtórzyć ten sukces.

Mistrzostwa Europy w Monachium rozpoczną się w poniedziałek, 15 sierpnia i potrwają do niedzieli.

My bardzo mocno będziemy ściskać kciuki za dwójkę z ALKS AJP Gorzów - Nikolę Horowską i Łukasza Żoka.

Horowska jest przewidziana do indywidualnych startów na 200 metrów oraz do sztafety 4x100 metrów. Identyczne konkurencje znajdujemy przy nazwisku Żoka. Naszym reprezentantom będzie towarzyszył trener klubowy Tomasz Saska.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej