W środę w kanadyjskim Halifax ruszają mistrzostwa świata w sprincie kajakowym. Największe szanse na medale za oceanem mają nasze kajakarki, ale kajakarze i kanadyjkarze także zamierzają pokusić się o wysokie lokaty.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Grupa kajakarzy i kajakarek spędziła ostatnie tygodnie w portugalskim Montemor-o-Velho, budując formę na najważniejszą imprezę roku.

– Trenowałyśmy na torze, na którym nieraz się ścigałyśmy. To dobre miejsce do próbnych przejazdów przed mistrzostwami. Liczymy, że w Kanadzie spotkamy podobne warunki jak w Portugalii – mówiła Anna Puławska z AZS AWF Gorzów, którą zobaczymy w dwójce z Karoliną Nają, a w czwórce dodatkowo z Adrianną Kąkol i Dominiką Putto. To będzie pierwszy światowy czempionat dla tej drugiej osady w tym składzie.

Tomasz Kryk, trener biało-czerwonych, wierzy w swoje podopieczne i sukces w Kanadzie. – Jeśli podczas podróży nie zaginą nam wiosła, to możemy być spokojni o formę dziewczyn – zapewnił szkoleniowiec.

Puławska nie ukrywa, że w Kanadzie wraz z koleżankami zamierzają powalczyć o najwyższe miejsca.

– Złoto gdzieś chodzi nam po głowie. Jeżeli całe wyścigi w dwójce i czwórce rozegrają się w pełni po naszej myśli, to pierwsze miejsca są w naszym zasięgu, ale z drugiej strony nigdy nie narzucam sobie presji. W każdym biegu staram się wyciągać jak najwięcej. Zobaczymy tylko, jak będą przygotowane nasze rywalki – dodała kajakarka AZS AWF Gorzów, multimedalistka ostatnich igrzysk olimpijskich w Tokio.

Polskie kajakarki zobaczymy także w innych specjalnościach. Putto wystąpi w K1 na 500 metrów, a w K1 na 1000 metrów zobaczymy Justynę Iskrzycką. W K2 na 200 metrów powalczą Marta Walczykiewicz (pojawi się również w K1 na 200 metrów) i Katarzyna Kołodziejczyk.

Nie bez szans są polscy kanadyjkarze, którzy po blisko miesięcznych treningach w Wałczu w trzynastoosobowym składzie zameldowali się w Halifax.

– Chciałbym, żebyśmy w każdej z konkurencji zajmowali miejsce w pierwszej szóstce. Z pewnością byłoby to powodem do zadowolenia – mówił Marek Ploch, szkoleniowiec reprezentacji Polski kanadyjkarzy i kanadyjkarek.

Jego zdaniem, nadziei na medale i wysokie lokaty w Kanadzie należy upatrywać przede wszystkim w występie mężczyzn w konkurencjach C4 i C2, a także w starcie Wiktora Głazunowa z AZS AWF Gorzów w C1 na dystansie 1000 metrów.

Rok temu męskie osady przywiozły z MŚ w Kopenhadze dwa srebrne medale. Czwórka w składzie Aleksander Kitewski, Arsen Śliwiński, Michał Lubniewski i Norman Zezula popłynęła po tytuł wicemistrzów globu na 500 metrów, podobnie jak para Głazunow – Tomasz Barniak na 1000 metrów. W Kanadzie wystąpią one niemal w niezmienionym zestawieniu. Miejsce Lubniewskiego w czwórce na nadchodzące MŚ w Halifax zajmie Łukasz Witkowski.

Sam Głazunow podkreśla, że nie ma ściśle określonych celów na swoje starty podczas nadchodzących MŚ.

– Do Kanady przylecą najlepsi zawodnicy na świecie i trzeba mieć świadomość, że może być trudno o medal. Nie narzucam sobie presji związanej z osiągnięciem konkretnego wyniku. Rywalizacja jest bardzo mocna i trzeba dać z siebie wszystko, aby uzyskać dobry rezultat – dodał kanadyjkarz AZS AWF Gorzów.

W kadrze kanadyjkarzy jest również Alex Koliadych z Admiry Gorzów, który ma powalczyć w C1 na 200 metrów.

Początek MŚ w Halifax w środę, 3 sierpnia, a zakończenie zaplanowane jest na niedzielę, 7 sierpnia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej