Przedstawiciel AZS AWF Gorzów przed igrzyskami w Tokio postawił wszystko na jedną kartę, poza reprezentacją Wiktor Głazunow nawiązał współpracę z trenerem Markiem Plochem i dzięki temu popłynął w olimpijskich zawodach. - Chciałbym dojechać do Paryża i na koniec zdobyć medale - powiedział trener Ploch, który od tego sezonu prowadzi już kadrę polskich kanadyjkarzy i kanadyjkarek.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Doświadczony trener ma jeden cel: krążek olimpijski reprezentanta bądź reprezentantki Polski w stolicy Francji. Najlepiej złoty krążek. Zawodnicy już teraz zauważają u siebie postępy.

– Jestem u zmierzchu swojej kariery trenerskiej. Mam 63 lata na karku. Chciałbym dojechać do Paryża i pomóc naszej reprezentacji. Mam nadzieję, że na koniec uda się zdobyć medale. Wtedy będę mógł spokojnie przejść na emeryturę – zadeklarował Marek Ploch.

Do powrotu namówili go sami zawodnicy.

– Bardzo chciałem, żeby trener wrócił na stanowisko trenera reprezentacji. Bardzo dobrze mi się z nim współpracuje. Plan, który stworzył, jest dobry dla mnie. Osiągam dużo lepsze rezultaty niż w latach poprzednich. Z tego, co widzę, większość grupy poprawia swoje wyniki – powiedział Wiktor Głazunow, kanadyjkarz AZS AWF Gorzów.

W Tokio przedstawiciel gorzowskiego klubu w duecie z Tomaszem Barniakiem zajęli siódme miejsce, najwyższe Polaków od igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 r. Zdaniem Głazunowa to powód, aby patrzeć w przyszłość optymistycznie.

– Cel na ten sezon jest taki sam jak rok wcześniej, być jeszcze szybszym niż wcześniej i starać się wygrywać. Na razie mamy mistrzostwa świata oraz mistrzostwa Europy i na tym się skupiamy. Na pewno z tyłu głowy jest, że za trzy lata kolejna wielka impreza, ale po drodze są inne, choćby krajowe eliminacje, gdzie trzeba potwierdzić swoją klasę – dodał Tomasz Barniak.

– Z trenerem Markiem współpracowałem już w 2017 roku. Osiągałem wtedy dobre wyniki. Wiedziałem, że ten powrót wyjdzie nam na dobre. Już widzimy skutki, są postępy w całej grupie. Tylko trenować i czekać na wyniki – wtóruje pozostałym zawodnikom Aleksander Kitewski.

Kadra kobiet i mężczyzn wspólnie przygotowuje się do sezonu na zgrupowaniach w Portugalii.

– Polubiłam okres przygotowawczy. Zmienił nam się plan treningowy, treningi są teraz inne. Dla nas to nowość, a zmiany są dobre – stwierdza Sylwia Szczerbińska.

– Ten okres jest bardzo ciężki. Musimy przepłynąć wiele kilometrów, do tego są ciężkie treningi na siłowni, dużo biegania. Nie jest lekko, ale każdy musi to przejść. Przeżywamy to co roku, więc jesteśmy przyzwyczajeni – zauważył Głazunow.

– Kajakarstwo to wzloty i upadki, jak w każdym sporcie. Dużo ludzi widzi medale, podium, ale to jest sam finisz przygotowań. To, co się dzieje po drodze, to jest ciężki kawałek chleba – dodał Barniak.

O co w nowym sezonie powalczą Polacy? Kitewski zapowiada rywalizację o medale na największych imprezach.

– Nie chciałabym mówić o wynikach, ale na pewno chciałabym podnieść swój poziom sportowy, tak aby godnie reprezentować Polskę – zaznaczyła Katarzyna Szperkiewicz. Podobnie uważa Szczerbińska, która dodaje, że celem przyszłościowym jest start w Paryżu w 2024 r.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej