Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piątka kadrowiczów, którzy byli w szerokim składzie na finały Speedway of Nations (jako szósty dołączył do nich Tobiasz Musielak), mają więc chwilę dłużej, aby poznać wyspiarski klimat i porozpamiętywać, jak czwarty raz ktoś zabrał nam złoto. Znów świetnie ścigaliśmy się przez dwa finałowe dni, ale nie poszło nam w ostatnim, 44. wyścigu, który decyduje o wszystkim, a wszelkie wcześniejsze zdobycze wyjątkowo kontrowersyjny i niesprawiedliwy regulamin każe wyrzucić do kosza. Złoto nieoczekiwanie trafiło do żużlowców z Wielkiej Brytanii.

- System od kilku lat jest przeciwko nam - grzmiał w wywiadzie dla Sportowych Faktów Krzysztof Cegielski, były zawodnik, ekspert żużlowy. - Największy problem polega na tym, że pozwalamy sobie wszystko wcisnąć. My wręcz zgadzamy się na to, by nas upokarzać. Tańczymy tak, jak grają inni, choć jesteśmy w żużlu najsilniejsi. Weszliśmy na szczyt, zostawiliśmy wszystkich daleko w tyle, a teraz podniecamy się młodym Szwedem, który zrobił dobre wrażenie. Nie mówimy jednak o tym, że tam nie było nikogo innego do jazdy. Taki jest poziom światowego żużla, do którego próbuje się nas zniżyć. Nasze władze muszą się zbuntować. Nie możemy się podniecać tym, że nowy promotor żużla obiecał nam, że za kilka lat wróci Drużynowy Puchar Świata, do którego wystawimy więcej zawodników. Teraz dziesięciu naszych żużlowców pokroju Daniela Bewleya siedzi w domu i nie ma co robić, bo kadra nie istnieje. Jeździ w niej trzech zawodników, a my się cieszymy z takiej małej rzeczy jak powrót DPŚ za kilka lat. Ręce mi opadają, kiedy czytam takie wypowiedzi. Trzeba z tym skończyć. Przecież za chwilę do nowego promotora żużla popłyną właśnie z Polski kolejne miliony. Nasz problem nie wynikał z tego, że nic nie było można, ale że nic nie robiliśmy.

Środowego meczu w Glasgow nie możemy traktować jako rewanżu za finał SoN, ale z pewnością przekonamy się, ile są w stanie zdziałać Polacy, gdy wystawiają szerszy skład, a sprawa zwycięstwa nie jest sprowadzana do jednego wyścigu. Obstawiamy wyraźną wygraną naszej drużyny, tym bardziej że u gospodarzy zabraknie kontuzjowanego Taia Woffindena. W jego miejsce wystartuje weteran Chris Harris.

Mecz rozpocznie się o godz. 20.30 czasu polskiego. Płatna transmisja ma być dostępna online, dlatego każdy kibic żużla w Polsce również będzie mógł śledzić ten pojedynek.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.