Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tegorocznych medalistów SoN poznamy w najbliższą sobotę i niedzielę, 16 i 17 października. Oba turnieje finałowe na stadionie w Manchesterze rozpoczną się o godz. 17 czasu polskiego.

Rywalizacja w Speedway of Nations zastąpiła Drużynowy Puchar Świata od 2018 roku. W dotychczasowych trzech edycjach zwyciężali Rosjanie. Pewne jest, że nie wywalczą czwartego złota, bo najlepsi żużlowcy z tego kraju nie zdecydowali się na start w tym roku i Rosja odpadła w półfinale.

Duet Zmarzlik - Janowski w żużlowym sezonie 2021 kojarzył nam się przede wszystkim z finałem indywidualnych mistrzostw Polski w Lesznie, gdzie po triumfie kapitana Stali Gorzów, zawodnik Sparty Wrocław, ewidentnie nie wytrzymał ciśnienia i przedwcześnie uciekł z podium. Liczymy, że przez dwa dni, na torze w Wielkiej Brytanii, dwaj najlepsi polscy żużlowcy maksymalnie połączą siły i nareszcie dogonią złoto w SoN.

- Będziemy walczyć o złoto, którego Polska jeszcze nie ma w swoim dorobku. Presja? Mamy żużlowców potrafiących sobie z nią radzić. W sporcie na najwyższym poziomie to normalna sprawa - mówił trener kadry Rafał Dobrucki, który w ostatnich dniach zdecydował się jednak wybrać Janowskiego, a nie Dominika Kuberę. Oby to była trafna decyzja. Podczas sobotniego meczu towarzyskiego w Rybniku, zarówno Janowski jak i Kubera pokazali wysoką formę. Co ciekawe, obaj uzbierali tyle samo punktów - 11+2.

Kto będzie najgroźniejszym konkurentem Polaków? Na pewno gospodarze, również Duńczycy i Australijczycy. Przez kontuzję Fredrika Lindgrena w wyścigu o podium raczej przestali się liczyć Szwedzi.

- Tor w Manchesterze z pewnością będzie atutem Brytyjczyków, choć uważam, że i dla naszych nie powinien stanowić żadnej zagadki - ocenił Marek Cieślak, były trener polskiej żużlowej reprezentacji. - W 2016 roku dość pewnie wygraliśmy tam Drużynowy Puchar Świata. Czas na powtórkę i pierwszy triumf w Speedway of Nations. Zdobycie złota, którego mi się z chłopakami z kadry wziąć nie udało. Wiadomo jaką jesteśmy w żużlu potęgą. Za każdym razem od naszych zawodników czy drużyn, wymaga się zwycięstw. Tym razem na pewno Rosjanie nie staną nam na drodze, ale i tak będzie z kim się ścigać przez dwa finałowe dni. Oby te decydujące biegi w niedzielę były dla nas radosne.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.