33-letni skoczek wzwyż, złoty medalista paraolimpiad w Londynie i Rio de Janeiro, dziś w nocy w Tokio wywalczył brązowy medal. Maciej Lepiato w konkursie zaliczył wysokość 2,04 m. Zwyciężył Brytyjczyk Jonathan Broom-Edwards - 2,09 m, a srebro zdobył Kumar Praveen z Indii - 2,07 m.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lepiato cierpi od urodzenia na końsko-szpotawe zakończenie lewej nogi, krótszej od prawej o 5 cm. W chorej nodze ma też spory ubytek mięśniowy poniżej kolana i nieruchomy staw skokowy. Gdy trafił do lekkiej atletyki, chciał walczyć z zupełnie zdrowymi sportowcami i w czasie jego przepięknej kariery w pełni mu się to udawało.

- Końsko-szpotawą lewą stopę uważałem za coś naturalnego - opowiadał w wywiadzie w "Wysokich Obcasach". - Od dziecka biegałem z unieruchomionym stawem skokowym, utykałem, miałem nogę krótszą o cztery, pięć centymetrów i chudziutki mięsień łydki. Gdy stawałem na palcach prawej stopy, lewa zwisała. Ale wciąż pozwalała skakać! Tłumaczyłem sobie to tak: są ludzie niscy, wysocy, szczupli i przy ciele. A ja mam dziwną nogę. Nie ukrywałem jej długimi spodniami. W dodatku podczas każdego WF-u wyróżniałem się sprawnością fizyczną. W 2006 r. dostałem telefon. Dzwonił facet, który przedstawił się jako trener kadry osób niepełnosprawnych. Mówił, że słyszał o mnie i mojej stopie, że spełniałbym wymogi, aby startować z niepełnosprawnymi. Pomyślałem: to na pewno jakieś jaja, przecież nie choruję. Ale on ciągnął dalej: "Pana wynik w skoku wzwyż jest jednym z najlepszych na świecie. To co, wpadnie pan do Gorzowa na rozmowę?".

Na igrzyskach paraolimpijskich w Londynie było pierwsze złoto. W Rio de Janeiro Lepiato, występujący w kategorii T44, w niesamowitym stylu obronił mistrzowski tytuł. Wynikiem 2,19 m poprawił o jeden centymetr swój własny rekord świata, o 7 cm pobił też rekord paraolimpijski. Po drodze była również seria zwycięstw na mistrzostwach świata osób niepełnosprawnych.

W 2018 r. nasz skoczek wzwyż spełnił w Lublinie jedno ze swoich największych, sportowych marzeń. Zajął trzecie miejsce w otwartych mistrzostwach Polski seniorów. - To prawda, że tego podium pragnąłem przez całą karierę. Pokazałem, że można, stać mnie na naprawdę wiele - mówił gorzowianin.

Rok później zaczęła się dla niego olbrzymia próba charakteru. Lepiato zerwał ścięgno Achillesa w prawej nodze, tej zdrowej. To mogło przerwać jego sportową karierę. Od razu zapowiadał, że wróci silniejszy, na pewno nie opuści startu na igrzyskach paraolimpijskich w Japonii. Dotrzymał słowa, choć spędził wiele godzin w gabinetach lekarskich. Powrót na skocznię kosztował go bardzo wiele. Dziś jednak lekkoatleta Startu wie, że było warto.

W Tokio 33-latka z Gorzowa spotkało dodatkowe wyróżnienie. Maciej Lepiato wraz z pływaczką Joanną Mendak byli chorążymi polskiej reprezentacji.

Dzisiaj w nocy 33-latek doczekał się swojego startu. I znów jest na podium! Lepiato w pierwszych próbach zaliczył wysokości 188 i 197 cm, w drugiej próbie 201 cm i ponownie w pierwszej 204 cm. Dwójka rywali skacze jeszcze wyżej, a gorzowianin trzy razy strącił poprzeczkę na wysokości 207 cm. Ostatecznie został brązowym medalistą swoich trzecich igrzysk paraolimpijskich.

- Po tym, co przeszedłem, wracając do sportu po kontuzji, ten brąz jest jak złoto - powiedział Lepiato po konkursie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej