Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Anna Puławska reprezentuje AZS AWF Gorzów, a Karolina Naja przez wiele lat była największą postacią gorzowskiego klubu, dopiero ostatnio odeszła do Poznania. Wcześniej jednak jako nasza akademiczka przywoziła brązowe krążki z igrzysk w Londynie i Rio de Janeiro.

Przed Tokio Naja wsiadła do łódki z Anną Puławską. Ten duet w kajakowych dwójkach spisał się wspaniale. Zajął w finale A drugie miejsce. Naja ma więc trzeci medal olimpijski, a Puławska pierwszy.

- Na każdym treningu przygotowywałyśmy się do tego finałowego wyścigu i wiedziałyśmy, że jak popłyniemy swoje, to na mecie będziemy się cieszyły. I tak się stało - opowiadała Anna Puławska. - Jesteśmy bardzo szczęśliwe, choć może tak bardzo tego po nas nie widać, bo kumulujemy emocje na koniec igrzysk. Przed nami jeszcze konkurencja K4, a pogoda w Tokio jest bardzo męcząca. Polska czwórka jest zupełnie nowa, w tym składzie jeszcze nigdzie nie startowałyśmy, ale dziewczyny są w gazie na jedynkach, my z Karoliną w dwójce, więc polska czwórka też powinna być na igrzyskach na topie.

- W finale udało się dobrze ustawić do startu, który zawsze jest naszym atutem. Pilnowałyśmy drugiego miejsca, ale nie wszystko widziałyśmy, bo walczyłyśmy na najbardziej zewnętrznym torze. Jednak w środku dystansu wiedziałam, że jest dobrze - opowiadała Karolina Naja. - Na samym końcu zrobił się trochę kołchoz, obawiałam się, że fala będzie mocno odbijała od brzegu. Przedbieg i półfinał pojechałyśmy trochę z rezerwą, więc w finale już nie było się nad czym zastanawiać i trzeba było cisnąć od początku do samego końca. A muszę dodać, że Ania w pełni sprzedaje się tylko w finałach, co oczywiście nie znaczy, że wcześniej się obija, czy nie pracuje. Wiedziałam, że teraz będzie już tylko ogień.

Naja, po urodzeniu dziecka, w ostatnich miesiącach miała też bardzo trudne momenty, ale wytrwała. Przyznała, że jedną z tych, które nigdy w nią nie zwątpiły była Anna Puławska.

- Bardzo mocno wierzyłyśmy w siebie, wiedziałyśmy, że jest moc - dodała Naja. - Nie było chwil zwątpienia przez te dziesięć miesięcy, czy inaczej licząc, pięć lat, przygotowań. Obsada była w Tokio bardzo mocna, bo po raz pierwszy mogły startować po dwie łódki z jednego kraju, czyli na przykład dwie pary Węgierek, które nigdy nie oddają wyścigów za darmo. My mamy obszerną kadrę, trener Tomasz Kryk zawsze o to dbał. Cały czas wchodzą do niej młode zawodniczki, tak jak właśnie Ania, która idealnie wbiła się w te igrzyska.

Igrzyska w Japonii zaczynają finiszować, ale emocje czekają nas do samego końca. Następną noc zarywamy z czwartku na piątek, gdzie o 3.37 czasu polskiego rozpocznie się bieg eliminacyjny Polek w konkurencji K4 na 500 metrów. Liczymy na bezpośredni awans do półfinału. Jeśli nie, to ćwierćfinał odbędzie się również w piątek, 6 sierpnia, o godz. 5.05.

Półfinały rozpoczną się w sobotę, 7 sierpnia o godz. 3.07, a finał A o godz. 5.19.

Do swoich indywidualnych występów przygotowuje się też Wiktor Głazunow, kanadyjkarz AZS AWF Gorzów.

Terminy jego ewentualnych występów w C1 na 1 km: eliminacje - piątek, 6 sierpnia godz. 2.52 czasu polskiego, ćwierćfinał - piątek, 6 sierpnia godz. 4.35, półfinał - sobota, 7 sierpnia godz. 2.44, finał A - sobota, 7 sierpnia godz. 4.53.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.