Ostatecznie 23-letnia Natalia Kaczmarek jako jedyna walczyła w Tokio indywidualnie na 400 metrów. Nie udało jej się przebić do finału. Teraz, wraz z pozostałymi zawodniczkami z naszej kadry, będzie się koncentrować na sztafecie 4 x 400 metrów. Przypomnijmy, że Kaczmarek odniosła już w Japonii wspaniały sukces, została mistrzynią olimpijską w sztafecie mieszanej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Natalia Kaczmarek pochodzi z Górzysk koło Drezdenka, a pierwsze kroki w lekkoatletyce stawiała w ALKS AJP Gorzów. Na początku 2017 r. zamieniła ALKS AJP na AZS AWF Wrocław i przez kolejne sezony doszła do poziomu, który prezentują najlepsze zawodniczki w Polsce, biegające 400 metrów. Tę elitarną grupę prowadzi trener Aleksander Matusiński, stąd „Aniołki Matusińskiego".

W Tokio panie przeszły już do historii, tworząc w połowie złotą sztafetę mieszaną 4 x 400 metrów. Ta konkurencja jest rozgrywana na igrzyskach pierwszy raz w historii. Pierwsze złoto trafiło do Polski. Iga Baumgart-Witan i Małgorzata Hołub-Kowalik pobiegły w biegu eliminacyjnym, a Natalia Kaczmarek i Justyna Święty-Ersetic we wspaniałym finale. Wszystkie odebrały najcenniejsze krążki. Te, co biegły w finale, stanęły na podium, a pozostałe otrzymały medale w wiosce olimpijskiej. Słuchając Mazurka Dąbrowskiego, nikt nie ukrywał łez.

Ostatecznie do indywidualnych zmagań na 400 metrów, z Polek przystąpiła tylko Kaczmarek. Baumgart-Witan i Święty-Ersetic zostały skreślone z list eliminacyjnych. Wszystko po to, aby za chwilę powalczyć o kolejny, wielki sukces w kobiecej sztafecie 4 x 400 metrów.

Tokio 2020. Natalia Kaczmarek (pierwsza z lewej) podczas dekoracji polskiej sztafety mieszanej 4x400 metrów złotymi medalami igrzysk olimpijskich
Tokio 2020. Natalia Kaczmarek (pierwsza z lewej) podczas dekoracji polskiej sztafety mieszanej 4x400 metrów złotymi medalami igrzysk olimpijskich  Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Dla Natalii Kaczmarek ostatnie miesiące są zwyczajnie magiczne. Co chwilę poprawiała swój rekord życiowy, aż zatrzymała się na znakomitym 50,72 s. Ten wynik uzyskała w czerwcu w Poznaniu, gdzie została mistrzynią Polski seniorek.

Rekord Polski - 49,28 s - od 1976 r. należy do legendarnej Ireny Szewińskiej. Lepsze od Kaczmarek są jeszcze Święty-Ersetic (50,41 s - 2018 r.) oraz Genowefa Błaszak (50,70 s - 1986 r.).

Do biegów eliminacyjnych na 400 metrów w Tokio zgłosiło się 46 zawodniczek. Nasza jedynaczka bez problemów awansowała do półfinałów.

Miejsce w finale było nieosiągalne. Biorąc pod uwagę, wszystkie półfinałowe wyniki, Polka była 12.

- Po tym, co zobaczyłam w pierwszym półfinale, gdzie czwarta zawodniczka uzyskała 49,81, pomyślałam sobie, że to jakiś kosmos - opowiadała Kaczmarek. - Po moim starcie jestem trochę rozczarowana, bo na tej tokijskiej, bardzo szybkiej bieżni, liczyłam na rekord życiowy, a jednak zabrakło tych paru setnych sekundy. Nie ma rozprężenia, bo trzeba się regenerować na bardzo ważną sztafetę, gdzie też chcemy być wysoko. Liczę, że trener odpuści mi bieg eliminacyjny, abym mogła skumulować wszystkie siły na finał. Czekamy na składy, a potem na eliminacje i finał. Wszystkie wierzymy, że pokażemy wysoką formę, jaką przywiozłyśmy do Japonii i awans do finału to będzie formalność.

Polska sztafeta pobiegnie w eliminacjach, w czwartek, 5 sierpnia o godz. 12.25 czasu polskiego. Finał w sobotę, 7 sierpnia o godz. 14.30.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej