Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W 2000 r. w Sydney i w 2004 r. w Atenach, brązowe medale Anety Koniecznej i Beaty Sokołowskiej-Kuleszy, w 2008 r. srebro Koniecznej i Beaty Rosolskiej. Wreszcie w 2012 r. w Londynie i w 2016 r. w Rio de Janeiro na trzecim stopniu podium stanęły Rosolska i Karolina Naja... Jak widać polska kajakowa dwójka kobiet, walcząca na 500 metrów, stawała na podium na pięciu kolejnych igrzyskach. Czy tak samo będzie w Tokio?

Każdy z tych medali od 2000 r. był też gorzowski, choć w 2008 r. nasza wychowanka Aneta Konieczna była już zawodniczką Posnanii Poznań. 31-letnia Karolina Naja, która do Japonii poleciała na swoje trzecie igrzyska, dwa brązowe krążki zdobywała jako kajakarka AZS AWF Gorzów. W Tokio reprezentuje już klub z Poznania, ale w K2 na 500 metrów ściga marzenia z kolejną zawodniczką z gorzowskiego AZS AWF - 25-letnią Anną Puławską.

W poniedziałek Polki awansowały bezpośrednio do półfinałów. We wtorkową noc oraz nad ranem czasu polskiego, Naję i Pastuszkę czekały biegi o wejście do finału i wreszcie wyścig medalowy.

- Liczymy na biegi życia. Eliminacje były pod pełną kontrolą, choć trochę lepiej musimy dalej startować - mówiły kajakarki z dwójki.

W Tokio poszczególne reprezentacje pierwszy raz mogą wystawić po dwie osady w poszczególnych konkurencjach. Stąd konkurencja jest naprawdę ogromna, co widzieliśmy po wyścigach półfinałowych. Do tego dziś na torze Sea Forest Waterway mocniej powiało w plecy. Właściwie w każdym, bardzo szybkim biegu oglądaliśmy bicie rekordów olimpijskich.

Dla nas najważniejsze było, że Naja z Puławską, choć w swoim półfinale były czwarte, a więc na ostatnim miejscu, premiowanym awansem do finału A, przepustkę do walki o medale wzięły bardzo pewnie, bo piąte Belgijki straciły do Polek prawie dwie sekundy. Cztery pierwsze osady uzyskały czasy poniżej rekordu olimpijskiego, który był ustanowiony w 2004 r. w Atenach.

Nasze kajakarki miały dwie godziny, aby przyszykować się na wielki finał. Najważniejszy wyścig K2 na 500 metrów w ostatnim pięcioleciu.

Zmiana przepisów spowodowała, że na starcie stanęła cała plejada gwiazd. Z 20 osad zgłoszonych w tej konkurencji, zostało osiem najlepszych. Legendarna Nowozelandka Lisa Carrington, która marzy sobie, aby w Tokio wygrać cztery kobiece konkurencje! Dziś wzięła trzecie z rzędu olimpijskie złoto w K1 na 200 m. Czwarte miejsce zajęła Polka Marta Walczykiewicz. Na starcie z Polkami również mistrzyni olimpijska w K2 z Rio, Węgierka Danuta Kozak, mistrzyni w K2 z Londynu i wicemistrzyni z Rio, Niemka Tina Dietze. Do tego silne Białorusinki, druga bardzo mocna osada z Węgier...

Carrington jest z innej planety. Ma drugie złoto w Tokio, tym razem w dwójce z Caitlin Regal.

Dalej działo się cudownie dla nas, choć wyścig znów kosmicznie szybki, czasy poniżej minuty i 37 sekund. Z ósmego toru Naja i Puławska od początku płynęły znakomicie. Od razu znalazły się na drugim miejscu. Pozostały, wielki kajakowy świat tym razem za Polską.

Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

- Start był bardzo dobry, a w drugiej połowie dystansu jeszcze dołożyłyśmy. Dałyśmy już wszystko, co mamy. Jest ogromna radość i mój trzeci medal olimpijski, w Tokio najcenniejszy, bo srebrny - powiedziała Karolina Naja. Jej partnerka z osady, Anna Puławska po prostu się rozpłakała. - Trudno mi cokolwiek powiedzieć, nie wierzę, jesteśmy drugie na igrzyskach, w tak mocnej stawce. Dziękuję ci, Karolina - dodała kajakarka AZS AWF Gorzów.

To nie koniec gorzowskich, kajakowych szans na igrzyskach. Nasze panie będą walczyć jeszcze w czwórce, gdzie też mają szansę na olimpijskie podium.

Głazunow z Barniakiem w kanadyjkowej dwójce w Tokio na siódmym miejscu

Bardzo silny wiatr na torze olimpijskim i pierwszy raz w życiu słoną wodę w czasie rywalizacji spotkał w Tokio niespełna 28-letni kanadyjkarz AZS AWF Gorzów Wiktor Głazunow, wspierany na igrzyskach przez gorzowskiego trenera Marka Zacharę.

- Patrząc na listę startową, bieg eliminacyjny szybko odpuściliśmy, aby skupić się na ćwierćfinale, gdzie popłynęliśmy zgodnie ze swoim planem - mówili Polacy po poniedziałkowych biegach. Obaj przyznawali, że te debiutanckie występy na igrzyskach, spełnienie marzeń, to było duże przeżycie.

Głazunow dzisiaj razem z 26-letnim Tomaszem Barniakiem (AZS AWF Poznań) osiągnęli życiowy sukces, awansując do finału olimpijskiego w C2 na 1 km.

Do tej konkurencji było zgłoszonych 14 osad, 10 z nich rywalizowało w dzisiejszych półfinałach. Z pięciu kanadyjkowych łódek, cztery kwalifikowały się do finału A i Głazunow z Barniakiem bez problemów znaleźli się na premiowanym miejscu. Ostatecznie zajęli trzecią pozycję. Tu wszyscy popłynęli lepiej od rekordu olimpijskiego Niemców, który przetrwał od 1996 r., czyli od igrzysk w Atlancie!

Wyścig medalowy to następne bicie rekordów, najszybsze pływanie w historii i igrzysk, a także wspaniała walka przez cały kilometr osad z Chin, Kuby i Niemiec. Ostatecznie minimalnie zwyciężyli Kubańczycy, którzy w 2016 r. w Rio de Janeiro byli na szóstej pozycji. Tym razem pchnięcie dzioba łodzi do przodu na samej linii mety dało im złoto.

Głazunow z Barniakiem ambitnie powalczyli, trzymali się nawet na piątej pozycji. Na ostatnich 250 metrach Polaków minęły jednak duety Rumunii i Kanady. Do zwycięzców nasi stracili ponad 7 sekund. Siódme miejsce dla kanadyjkarza AZS AWF Gorzów, który jeszcze rok temu wyłącznie marzył o wylocie na igrzyska i olimpijskim finale A.

Fot. Lee Jin-man / AP

Wiktor Głazunow w Tokio będzie jeszcze walczył w pojedynkę, w konkurencji C1 na 1 km.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.