Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Natalia Kaczmarek na początku 2017 r. zamieniła ALKS AJP (prowadził ją trener Tomasz Saska) na AZS AWF Wrocław. Wyjeżdżała z Gorzowa, biegając 400 metrów w czasie 53,90 s. Zostawiła tutaj młodszą siostrę Alicję, która biega 400 m przez płotki (ostatnio była szósta na mistrzostwach Europy U20). Nie było wtedy mowy o starcie na igrzyskach w Tokio. Natalia przede wszystkim myślała o początku studiów. Z biegania jednak nie zrezygnowała. Były plany, żeby może spróbować na płotkach, bo tam konkurencja jest nieco mniejsza... Wtedy zaczął się też jej związek z czołowym kulomiotem Konradem Bukowieckim.

W 2019 r. Kaczmarek została młodzieżową mistrzynią Europy. Od tego momentu jej kariera zaczęła nabierać niesamowitego rozpędu. Dołączyła do „Aniołków Matusińskiego", a więc elitarnego grona polskich biegaczek walczących na 400 metrów. Zaczęła fenomenalnie poprawiać swoje rekordy życiowe. Jest jedną z tych, która wygrała wszystko dzięki temu, że igrzyska olimpijskie w Tokio zostały przesunięte na 2021 r.

- Tu dzieje się jakaś magia, coś niewiarygodnego - mówiła Kaczmarek, gdy w czerwcu 2021 r. wygrywała finał mistrzostw Polski seniorek w biegu na 400 metrów z czasem 50,72 s. Nagle stała się najszybszą polską zawodniczką na tym dystansie.

Sztafeta mieszana 4 x 400 metrów debiutuje na igrzyskach. W piątek biało-czerwona ekipa spisała się świetnie, pobiła rekord Europy i wygrała swój bieg eliminacyjny. Na finał widzimy jednak aż trzy zmiany w składzie! Zostaje tylko Kajetan Duszyński, który znów ma pobiec na ostatniej zmianie.

Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Atak w finale na medal zaczyna Karol Zalewski, a u pań trener Matusiński wyciąga największe armaty. Igę Baumgart-Witan i Małgorzatę Hołub-Kowalik zastępują Natalia Kaczmarek i nasza legenda Justyna Święty-Ersetic. Od paru dni słyszymy o kolejnych problemach zdrowotnych tej ostatniej, ale ostatecznie staje na starcie już w sztafecie mieszanej.

Jest trudniej, bo biegnie dziewięć ekip. Sędziowie przywracają do finału wcześniej zdyskwalifikowaną sztafetę Stanów Zjednoczonych.

Po biegu organizatorzy podają orientacyjne międzyczasy Polaków: Zalewski - 45,1 s, Kaczmarek - 49,9 s, Święty-Ersetic - 50,47 s, Duszyński - 44,38. Walka jest niesamowita, ale nasi cały czas biegną w czołówce. Kaczmarek przez chwilę jest czwarta, ale wie, na co ją stać, finiszuje jako druga. Nic nie traci również Święty-Ersetic. A po tym, co robi Duszyński, wszyscy płaczemy! Fantastyczny atak na pierwsze miejsce na ostatniej prostej. Mamy złoto! Również nowy rekord Europy, rekord olimpijski i rekord Polski.

- Wzięłam pałeczkę i nic nie myślałam, po prostu wiedziałam, że nie mogę tego popsuć - powiedziała Natalia Kaczmarek. - Teraz nie wiem, co się dzieje, co się stało. To jest coś wspaniałego!

Przed „Aniołkami Matusińskiego" jeszcze biegi indywidualne na 400 metrów oraz kobieca sztafeta 4 x 400 metrów. Na swoją szansę czeka też niespełna 18-letnia Kornelia Lesiewicz z AZS AWF Gorzów. Panie już w blasku olimpijskiego złota walczą dalej, niemożliwe nie istnieje!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.