Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kornelia Lesiewicz z gorzowskiego klubu na igrzyskach w Japonii była brana pod uwagę do rywalizacji sztafety mieszanej 4 x 400 metrów oraz kobiecej sztafety 4 x 400 metrów. Na razie trener postawił na inne zawodniczki i to był znakomity wybór. Lesiewicz dopingowała naszą sztafetę mieszaną z trybun stadionu w Tokio.

Lekkoatletyczna sztafeta mieszana to młoda konkurencja, debiutująca na olimpijskiej arenie. Polska ekipa ruszała do Japonii z nadzieją, że powalczy o podium i na razie to potwierdza.

W biegu eliminacyjnym naszą sztafetę otwierał Dariusz Kowaluk, na kolejnych zmianach pobiegły Aniołki Matusińskiego - Iga Baumgart-Witan oraz Małgorzata Hołub-Kowalik. Ostatnie 400 metrów pokonywał Kajetan Duszyński.

Kowaluk skończył pierwsze okrążenie w czołówce, a nasze panie wyprowadziły Polskę na pewne pierwsze miejsce. Duszyński utrzymał czołową lokatę (walczyło osiem sztafet).

Na mecie okazało się, że wynik 3.10,44 s to nowy rekord Europy i rekord kraju. Było też blisko rekordu świata, należącego do USA, który wynosi 3.09,34 s. Dodajmy, że sztafeta amerykańska, walcząca w innym biegu eliminacyjnym, została zdyskwalifikowana i nie zobaczymy jej w finale.

Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Obok Polski w sobotę, 31 lipca, o godz. 14.35 o medale pobiegną sztafety Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Belgii, Irlandii, Holandii, Jamajki oraz Niemiec.

- Natarłyśmy się srebrnym medalem wioślarek i mamy za sobą udane eliminacje - powiedziała Hołub-Kowalik. - To nie jest żadne zaskoczenie, bo my leciałyśmy do Tokio właśnie walczyć o podium. W sobotę w finale dopiero będzie prawdziwy ogień.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.