Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Czasami droga do medalu prowadzi przez repasaże. Takie rozwiązanie sprawdziliśmy w Atenach. Trzymam kciuki za starty Polaków w Tokio - przypominał Tomasz Kucharski tym wioślarzom, którym nie powiodło się w eliminacjach. Gorzowianin, dwukrotny mistrz olimpijski.

- Nie wiemy, jaka była taktyka dziewczyn - dodawał trener klubowy AZS AWF Gorzów Piotr Basta, po niezbyt udanym wyścigu eliminacyjnym polskiej czwórki bez sterniczki. - W Tokio jest tylko dziesięć osad, najlepsze z najlepszych, do tego specyficzny system kwalifikacji do finału A. Dodatkowo repasaż został przyspieszony o jeden dzień ze względu na wiatr. Najważniejsze starty od wielu lat na wielkiej imprezie wypadły więc dzień po dniu. Świat w eliminacjach odjechał, ale widziałem filmiki z treningów, gdzie osada z Olgą Michałkiewicz w składzie pływała naprawdę szybko.

Organizatorzy dobrze przewidzieli, że wiatr na torze regatowym Sea Forest Waterway będzie się wzmagał, dlatego poniedziałkowe starty upchnęli już w niedzielnym programie.

Zastanawialiśmy się, co w 24 godziny może się zmienić? W przypadku Polek zmieniło się wszystko! Nie porównujmy czasów z eliminacji, z tymi z dzisiejszego repasażu, bo już wiało zdecydowanie mocniej. Panie z czwórki bez sterniczki, startujące na skrajnym, pierwszym torze, miały obok siebie silne Brytyjki i te dwie osady od początku prowadziły w tym wyścigu. Przepustki do finału A brały dwie najlepsze łódki.

Od połowy dystansu coraz mocniej naciskały Rumunki. Pozostałe osady, czyli Kanadyjki, Amerykanki i Dunki, szybko musiały pogodzić się z tym, że dla nich pozostanie w Tokio tylko finał pocieszenia.

Polki czy Rumunki?! Emocje sięgnęły zenitu, gdy obie osady w samej końcówce zrównały się, łódki płynęły przez chwilę dziób w dziób. Joanna Dittmann, Olga Michałkiewicz, Monika Chabel i Maria Wierzbowska pięknie odparły jednak atak rywalek! Jeszcze dołożyły do polskiej, wioślarskiej mocy tuż przed linią mety, uzyskując na ostatnich 500 metrach najlepszy czas ze wszystkich osad. Wielkie brawa! Jest finał olimpijski!

Wstajemy kibicować w środę, 28 lipca w nocy, bo finał A ruszy o godz. 2.50. Oby japoński wiatr ustał do tego czasu i pozwolił sprawiedliwie podzielić wioślarskie medale na igrzyskach. Polki popłyną z osadami Wielkiej Brytanii, Irlandii, Chin oraz z głównymi faworytkami do złota - Australią i Holandią.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.