Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kajakowa dwójka kobiet ostatnio nie schodziła z podium igrzysk olimpijskich i jest poważną polską nadzieją na Tokio. Jakiś czas temu wydawało się, że to będzie w Japonii gorzowska osada. Doświadczona Karolina Naja zdecydowała się jednak zamienić AZS AWF Gorzów na Posnanię Poznań.

Po tym, jak na zasłużoną sportową emeryturę zdecydowała się Beata Rosolska (znana pod nazwiskiem Mikołajczyk), dwójkę z Nają zaczęła pływać 25-letnia Anna Puławska z gorzowskiego klubu. Ten duet wywalczył dla Polski przepustkę do Tokio.

Przez pandemię koronawirusa igrzyska zostały opóźnione o rok. Zaczną się za 46 dni. Przez ten dodatkowy czas w mocnej kobiecej reprezentacji trwała walka o bilety do Japonii.

Mistrzostwa Europy w Poznaniu pokazały, że Naja z Puławską obroniły się w K2 na 500 m. W finale A przegrały tylko z Węgierkami, a o trzy setne sekundy wyprzedziły Białorusinki. Tu był potrzebny fotofinisz, ostatecznie rozstrzygnięty na korzyść naszej osady. Dalej – już za podium – znalazły się groźne Niemki i Słowenki.

– Pływamy już ze sobą trochę i to na pewno procentuje, choć trzeba przyznać, że ostatnio tych wspólnych treningów nie było za wiele – opowiadała Puławska. – Trafiłyśmy na Malcie w czasie finału na nasze warunki, bo lubimy, jak wiatr wieje w oczy. Dobry wynik, byłyśmy w ścisłej czołówce, a wiemy, że w naszej konkurencji to właśnie Europa rządzi. Na pewno w tych ostatnich tygodniach przed igrzyskami jeszcze popracujemy nad szczegółami, coś dołożymy do naszej formy.

ME w Poznaniu były okazją na ostatnie, poważniejsze eksperymenty i na taki trener kadry Tomasz Kryk zdecydował się w olimpijskiej czwórce na 500 m. Tu tym razem szlakowała Justyna Iskrzycka, która zastąpiła Karolinę Naję. Polki w finale A zajęły czwartą pozycję. Do trzecich Dunek zabrakło 15 setnych sekundy. Wydaje się, że też nieco lepszego startu naszej osady, bo właśnie na pierwszych metrach biało-czerwone kajakarki straciły najwięcej.

– Musi być niedosyt, bo medal był blisko, a o to zawsze walczy się na mistrzowskich imprezach – powiedziała Puławska, która siedziała w łódce za Iskrzycką. – Z pewnością ta osada też potrzebuje więcej wspólnych treningów, na które teraz przyjdzie czas.

Tu zakładamy, że w czasie igrzysk do czwórki wróci jednak Karolina Naja.

Największy wygrany ostatnich miesięcy, kanadyjkarz Wiktor Głazunow z gorzowskiego klubu, w Poznaniu walczył w olimpijskiej dwójce na 1 km (na igrzyskach w Tokio ma jeszcze pływać w jedynce). Towarzyszył mu Tomasz Barniak (AZS AWF Poznań). W finale A Polacy skończyli na czwartym miejscu, pięć setnych sekundy za Rumunami. Wygrali Niemcy przed Rosjanami. W Japonii bardzo groźne będą jeszcze przynajmniej trzy osady spoza Europy.

– Podium było o krok, ale akurat w tym miejscu aktualnie jesteśmy z formą, daliśmy z siebie wszystko, co mamy – mówił Głazunow. – Przed nami ostatnie tygodnie przygotowań do igrzysk, będziemy się z Tomkiem dalej zgrywać i poprawiać. Mamy zamiar pracować tak ciężko, abyśmy w Tokio to my byli te pięć setnych przed rywalami.

O krok od awansu na igrzyska w regatach ostatniej szansy byli gorzowianin Przemysław Korsak i Rafał Rosolski. Niestety, w kwalifikacjach, z których przepustkę zabierała najlepsza osada, zajęli drugą pozycję.

W Poznaniu Korsak i Rosolski byli w finale A kajakowych dwójek na 1 km. Polacy skończyli zmagania na ósmej pozycji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.