Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Murzynowo to wieś położona ok. 6 km od Skwierzyny i ok. 30 km od Gorzowa. Piłkarze, liderzy klasy okręgowej, korzystają z ładnie położonego boiska, tuż przy lesie. Kibice, którzy lubią odwiedzać takie miejsca, znają ten futbolowy klimat. Nie ma wielkich trybun, okazałego zaplecza, a jednak Budowlani przyciągają jak magnes, bo tu rodzi się coś ciekawego. W pandemii koronawirusa było znacznie trudniej, bo brakowało wsparcia kibiców. Ci na szczęście wrócą na ostatnie mecze tego sezonu i potem już w czwartej lidze.

Mecz z Lechią Zielona Góra w półfinale wojewódzkiego Pucharu Polski to było dla Murzynowa historyczne wydarzenie. "Dzięki, drużyna! Głowy do góry i gramy dalej!" - tak wspierał dziś Budowlanych prosto z ligi niemieckiej Dawid Kownacki. 24-letni reprezentant Polski pochodzi z Murzynowa, pomaga drużynie i chce, aby się rozwijała. Stąd pojawił się w Budowlanych m.in. Michał Efir, trapiony przez całą karierę kontuzjami, mistrz Polski z Legią Warszawa. Dyrektor sportowy tego piłkarskiego projektu. Nad wszystkim czuwa trener Mateusz Konefał, który ma w zespole sporą grupę nieprzypadkowych zawodników.

Budowlani mają rosnąć w siłę. We wcześniejszej rundzie wyeliminowali pierwszego z lubuskich trzecioligowców - Wartę Gorzów.

- Jesteśmy już w półfinale i zrobimy wszystko, aby postawić się Lechii Zielona Góra, która jest w trzeciej lidze na szóstym miejscu. Uważam to za mistrzostwo świata i doceniam, ile z tej grupy chłopaków wycisnął trener Andrzej Sawicki - mówił Mateusz Konefał.

Na początku dzisiejszego spotkania Budowlani dwa razy byli bardzo blisko objęcia prowadzenia! Pędzącego na bramkę Dawida Ufira powstrzymał bramkarz gości Wojciech Fabisiak, a strzał Wiktora Witta, po rykoszecie, minimalnie minął słupek bramki Lechii.

Pierwsza doskonała okazja dla zielonogórzan to strzał głową po pół godzinie walki Przemysława Mycana. Też minimalnie minął słupek.

Potem w obu ekipach mieliśmy po jednej kontuzji. Stratę Macieja Kraśnickiego znacznie bardziej odczuli Budowlani, bo na poziomie okręgówki, też trapieni innymi urazami, nie mają wielkiej siły wśród rezerw.

- Zrobił się problem, nasza ofensywa na resztę pierwszej połowy właściwie przestała istnieć - przyznał Konefał.

Gospodarze mieli jednak swój plan. Na specyficznym, wąskim boisku neutralizowali skrzydła Lechii, gdzie jest najgroźniejsza. Do przerwy bez bramek.

Nie skrzydłami, to ze stałego fragmentu gry. Tak zaskoczyła drużyna z Zielonej Góry. W 47. min Mycan znów strzelał głową i już się nie pomylił. Niedługo później mógł podwyższyć na 2:0, ale tym razem, uderzając piłkę nogą, trafił w poprzeczkę.

Dwie klasy różnicy, a jednak Budowlani się nie poddali. - Postawili się nam i mówię to bez żadnej kurtuazji - powiedział Andrzej Sawicki, trener Lechii. - Naprawdę się cieszę, że w końcu w regulaminowym czasie ten mecz przepchnęliśmy.

Gospodarze zmienili ustawienie na bardziej ofensywne i w końcu w 74. minucie znów mieli swoją okazję. Jeszcze raz na bramkę trzecioligowca popędził Ufir. Tym razem wpadł w pole karne, a gdy chciał minąć obrońców, jeden z nich dotknął piłki ręką. Karny, gol Witta. W Murzynowie odżyły nadzieje na niespodziankę.

Środa, 12 maja 2021 r. 1/2 Lubuskiego Pucharu Polski: Budowlani Murzynowo - Lechia Zielona Góra 1:2 (0:0)Środa, 12 maja 2021 r. 1/2 Lubuskiego Pucharu Polski: Budowlani Murzynowo - Lechia Zielona Góra 1:2 (0:0) FOT. IRENEUSZ KLIMCZAK / GAZETA WYBORCZA GORZÓW WLKP.

Tylko do 81. minuty. Poważny błąd po naszej prawej stronie defensywy, w konsekwencji akcja Lechii, po której sędzia słusznie podyktował drugi rzut karny w dzisiejszym spotkaniu, tym razem dla zielonogórzan. Jedenastkę pewnie wykorzystał Mariusz Kaczmarczyk.

- Żal tych okazji z początku meczu, gdzie powinniśmy coś strzelić. Potem ryzyko, poszliśmy na wymianę i wyrównaliśmy. Wszystko zniweczył ten błąd. W spotkaniu z takim rywalem jak Lechia nie można się zawahać - mówił kapitan Budowlanych Łukasz Żeliszewski, który był dumny z zespołu za walkę i z tego, jak wysoko postawiła Lechii poprzeczkę.

- Znacznie łatwiej byłoby przełknąć to odpadnięcie, gdybyśmy byli zespołem wyraźnie gorszym, a tak nie było. Zneutralizowaliśmy najlepsze atuty Lechii, to niestety straciliśmy gole po stałych fragmentach gry. W pierwszej części naprawdę nieźle graliśmy w piłkę, mieliśmy swoje okazje. Potem zaryzykowaliśmy i szukaliśmy bramki prostszymi sposobami. Udało się wyrównać. Szkoda, naprawdę szkoda, że tak to się dla nas skończyło. Po takiej walce i zostawieniu na boisku całego serca - podsumował trener Konefał.

Finał wojewódzkiego Pucharu Polski odbędzie się w czwartek, 3 czerwca w Międzyrzeczu.

BUDOWLANI MURZYNOWO - LECHIA ZIELONA GÓRA 1:2 (0:0)

BRAMKI: Witt (76. z karnego) - Mycan (47.), Kaczmarczyk (81. z karnego).

BUDOWLANI: Piskorz - Graś, Chitiszwili, Żeliszewski, Nawrolski - Ufir, Witt, Świtaj, Chiloński (67. min Wojciechowski), Mokrzycki - Kraśnicki (31. min Tatarski).

LECHIA: Fabisiak - Kocik, Ostrowski, Babij - Król, Athenstadt, Małecki, Ekwueme (67. min Żukowski), Maćkowiak (21. min Kaczmarczyk) - Mycan, Konieczny (67. min Czarnecki).

MECZE 1/2 LUBUSKIEGO PUCHARU POLSKI:

  • Budowlani Murzynowo (klasa okręgowa) - Lechia Zielona Góra (III liga) 1:2 (0:0)
  • Polonia Słubice (IV liga) - Carina Gubin (IV liga) 1:2 (1:1)
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.