Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O śmierci dwóch ważnych postaci gorzowskiego sportu poinformował waterpolowy klub Alfa.

Ryszard Łuczak urodził się w 1934 r. w Kościerzynie. 20 lat później już w Gorzowie kładł pierwsze podwaliny pod wspaniałą historię piłki wodnej w naszym mieście. Niezliczoną ilość sukcesów seniorskich oraz młodzieżowych, całe pokolenia znakomitych zawodników, a także szkoleniowców.

Początki piłki wodnej w naszym mieście sięgają 1954 r., ale oficjalnie w strukturach klubu waterpoliści zaczęli działać pięć lat później. Najpierw w Unii, potem w Stilonie. Ryszard Łuczak jeszcze za życia został legendą tej dyscypliny. Stilon 15 razy wygrywał zmagania w seniorskiej elicie, brał złoto aż 12 razy z rzędu. Stilonowcy rywalizowali też w klubowym Pucharze Europy.

Pan Ryszard prowadził również juniorską i seniorską reprezentację Polski. Polski Związek Pływacki w 1981 r. przyznał mu tytuł trenera roku. Cały czas był związany z gorzowską piłką wodną, w tych znacznie chudszych latach. Szkolił młodzież, a także starał się reaktywować seniorski zespół w klubach MKP, MKP Słowianka i GKPW 59 Gorzów.

Razem z trenerem legendą odszedł, niestety, urodzony w 1968 r. Krzysztof Garbolewski. Zawodnik Stilonu w złotych latach dla gorzowskiego waterpolo, potem ceniony trener i wychowawca młodych piłkarzy wodnych w Stilonie, MKP i ŁSTW Łódź. Również sędzia waterpolo.

- Bardzo smutna wiadomość - to słowa Jacka Osińskiego, również zawodnika złotego Stilonu, a obecnie trenera Alfy, która przywróciła Gorzów do seniorskiej ekstraklasy. - Odszedł człowiek, dzięki któremu gorzowska piłka wodna była znana i podziwiana w całej Europie. Ryszard Łuczak oraz wspaniały zawodnik ze złotej drużyny, kolega Krzysztof Garbolewski.

- Obu znałem doskonale - dodał Radosław Koryzna, pochodzący z Gorzowa, ceniony sędzia piłki wodnej. - Z Krzysztofem najpierw trenowałem, następnie sędziowałem. Niedawno rozmawialiśmy i prosił, by trzymać mu miejsce, bo wkrótce wróci do sędziowania. Nie wróci... Przy panu Ryśku stawiałem pierwsze kroki jako sędzia. Przegadane setki godzin na wspólnych wyjazdach, niekończące się dyskusje o naszym ukochanym sporcie. To on namówił Krzyśka do tego, by po karierze zawodniczej kontynuował przygodę z waterpolo najpierw jako trener, a następnie sędzia. Odchodzą razem, na pewno by nadal wspólnie omawiać mecze, zwycięstwa i porażki. Dwaj wielcy ludzie dawnego Stilonu Gorzów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.