Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jako pierwszy ze stalowców jeszcze w lutym wyjechał na tor w swoim kraju, w Vojens, Duńczyk Anders Thomsen. Obcokrajowiec Stali Gorzów „poprawił” wynik w tym tygodniu w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie również otworzył sezon kapitan żółto-niebieskich Bartosz Zmarzlik.

Z kolei Szymon Woźniak pozdrawiał i zachęcał kolegów z zespołu do przyjazdu do Słowenii, gdzie np. dzisiaj tor w Krsko miał wyłącznie dla siebie. Kto wie, czy za chwilę tego kierunku nie obiorą też inni żużlowcy, bo w Polsce pogoda właśnie bardzo się popsuła. Ma być nieco cieplej, ale przez prawie tydzień porządnie popada. Najgorsze, że dalej w prognozach też nie widać radykalnych zmian na lepsze, a znów pojawia się w nocy mróz.

- Jak co roku przygotowania gorzowskiego toru determinuje pogoda, która niestety nie jest dla nas łaskawa - opowiadał trener Stanisław Chomski. - Typową wiosną powiało w końcówce lutego, przez chwilę zrobiło się naprawdę ciepło, ale po tym znów przyszły mrozy, które dość mocno naruszyły strukturę nawierzchni na „Jancarzu”. Na oko tego nie widać, ale zmarzlina sięga miejscami aż 70 cm. Potrzebujemy trwałego nadejścia słońca oraz cieplejszej całej doby, aby móc wtedy precyzyjniej określić, kiedy zawodnicy będą mogli pierwszy raz pojeździć w domu.

20 marca gorzowianie mają zacząć serię sparingów. Czy one w ogóle dojdą do skutku? Wiadomo, że jeśli tak, to na pewno odbędą się bez kibiców, ze względu na pandemię koronawirusa i związane z tym obostrzenia. Najpewniej to będzie kolejny rok bez Memoriału Edwarda Jancarza, który nie ma większego sensu przy pustych trybunach.

- Plan musi być zawsze, bez tego przecież nie da się prowadzić drużyny - mówił Stanisław Chomski. - Na początku był zakładany wyjazd na gorzowski tor 8 marca i to już się nie sprawdziło. Na bieżąco, spoglądając za okno i w prognozy pogody, będziemy kolejne punkty korygować, licząc, że w najbliższych dniach pogoda radykalnie się poprawi. To nie są tylko nasze problemy, bo przecież nie mają możliwości treningów również w innych ekstraligowych ośrodkach.

Co jakiś czas pojawiają się informacje, że od 4 kwietnia nie ma szans na ekstraligowy żużel. Pierwsze kolejki trzeba odłożyć w czasie przez koronawirusa i brak kibiców, a teraz przez hamującą początek sezonu, kiepską pogodą. PGE Ekstraliga od razu prostuje te sygnały, informuje, że sezon 2021 ruszy w terminie.

- Oczywiście, że chcielibyśmy wystartować w komfortowych warunkach, ale na dziś nie ma oficjalnych informacji o opóźnieniach, dlatego musimy być w pełnej gotowości. To byłoby najgorsze, nagle wprowadzić w klubie, w nas, przede wszystkim w zawodnikach jakąś niepewność. Mamy w głowach start ligi w święta i w różny sposób spróbujemy się do tego jak najlepiej przygotować. Ekstraklasa żużlowa to poważne przedsięwzięcie, umowa z telewizją. Tu nikt nie gdyba, jechać czy nie jechać. Cały czas będziemy też spoglądać w niebo, na co żużlowcom pozwoli pogoda. Na razie daty otwarcia toru na „Jancarzu” w 2021 r. nie da się określić nawet w przybliżeniu - zakończył szkoleniowiec Stali Gorzów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.