Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Centrum Zdrowia Psychicznego powstało w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie w listopadzie 2018 r. w ramach pilotażowego programu Ministerstwa Zdrowia. Ma wdrażać nowy model opieki psychiatrycznej, który zakłada odchodzenie od szpitalnej, wyizolowanej formy leczenia, na rzecz centrum bliskiego psychiatrii środowiskowej, dostosowanej do najbliższego otoczenia pacjentów. Pomoc jest kompleksowa, wszechstronna i dostępna, a w skład CZP wchodzą oddział ogólny psychiatryczny w trybie stacjonarnym,(od września ubiegłego roku oddziały męski i żeński zostały połączone w jeden oddział), gdzie pacjenci są całą dobę z racji na stan psychiczny. Jest dzienny oddział psychiatryczny, na który pacjenci przychodzą rano, a po południu wracają do swoich domów. Centrum to także współpracujące poradnie leczące w trybie ambulatoryjnym, przy poradni funkcjonuje Punkt Zgłoszeniowo-Koordynacyjny. Poza tym jest też zespół leczenia środowiskowego, kiedy psychiatra, psycholog, pielęgniarki odwiedzają pacjenta w domu.

W skład CZP wchodzą m.in. stacjonarny oddział  ogólny psychiatryczny, dzienny oddział psychiatryczny,  współpracujące poradnie leczące w trybie ambulatoryjnym oraz zespół leczenia środowiskowegoW skład CZP wchodzą m.in. stacjonarny oddział ogólny psychiatryczny, dzienny oddział psychiatryczny, współpracujące poradnie leczące w trybie ambulatoryjnym oraz zespół leczenia środowiskowego Fot. DARIUSZ BARAŃSKI/AG

Centrum Zdrowia Psychicznego również podczas pandemii nieprzerwanie pomagało pacjentom. Teraz praca psychiatrów i psychoterapeutów powoli wraca do dawnego rytmu. Dochodzą też nowe wyzwania, jak pomoc osobom po COVID-19.

Online i osobiście

- Oddział dzienny przed dwoma tygodniami wznowił działalność. Jest wprawdzie ograniczona ilość miejsc, ale mniej tylko o pięć osób. Cały czas działał Zespół Leczenia Środowiskowego. Teraz go przeorganizowujemy, aby zwiększyć dostępność dla pacjentów chorych psychicznie, psychotycznie. W poradni zdrowia psychicznego przez jakiś czas pracowaliśmy w kontakcie teleinformatycznym, ale też indywidualnym dla tych pacjentów, którzy tego potrzebowali. A na pewno dla wszystkich pacjentów, którzy pierwszy raz podejmowali leczenie. Dostępność u nas była więc inna niż w innych punktach, bo my przyjmowaliśmy pacjentów przez cały czas. A od lutego wszystkich pacjentów, którzy tego chcą, przyjmujemy osobiście - mówi dr Olga Pazdan, kierownik CZP.

Jeśli natomiast pacjenci obawiają się kontaktu i zarażenia koronawirusem i wystarczy im kontakt telefoniczny, to również otrzymają taką pomoc.

- Sugerowałam możliwość prowadzenia sesji psychoterapeutycznych online podczas pandemii poprzez aplikacje internetowe. Dostaliśmy nowe wideoaparaty, które umożliwiają nam prowadzenie takich sesji. Po skonfigurowaniu przez informatyków już wkrótce zaczną działać w poradniach - dodaje dr Pazdan.

Dzięki temu będzie można prowadzić sesje dla pacjentów mieszkających poza Gorzowem. Nie będą musieli dojeżdżać, dzięki czemu większa będzie dostępność i regularność takich spotkań. A co za tym idzie, efektywność leczenia będzie dużo większa.

Koordynator, towarzysz pacjenta

Szczególnej opieki wymagają chorzy po kryzysach psychotycznych, ze schizofrenią, z chorobą afektywną dwubiegunową, z epizodami depresyjnymi. Centrum Zdrowia Psychicznego wprowadza więc funkcję koordynatorów opieki. Po tygodniu od przyjęcia pacjenta do oddziału zamkniętego koordynator musi być wyznaczony i przejmuje bezpośredni nadzór nad leczeniem pacjenta. Co to oznacza?

- Gdy pacjent kończy leczenie w oddziale stacjonarnym i ma zalecenie dalszego leczenia w poradni zdrowia psychicznego lub oddziale dziennym, koordynator mu towarzyszy. Ma obowiązek raz w tygodniu skontaktować się z pacjentem i sprawdzić, czy wszystko w porządku, czy po powrocie do środowiska rodzinnego nie nastąpiły jakieś konflikty, czy pacjent dalej pobiera leki, czy stawił się na kontrolnych wizytach. Jeżeli pojawiają się jakieś nowe problemy, np. w rodzinie, socjalno-bytowe, zawodowe na dalszych etapach leczenia, to taki koordynator jest łącznikiem między nami a pacjentem i jego środowiskiem. Po to, by ten pacjent po epizodzie chorobowym mógł szybciej wrócić do swojego codziennego funkcjonowania, do normalnego, satysfakcjonującego życia – tłumaczy dr Olga Pazdan.

Pacjenci z nerwicami czy zaburzeniami osobowości nie wymagają natomiast takiego nadzorowania, są zazwyczaj dość samodzielni i trzeba im umożliwić jedynie terapię. - W tym wypadku pacjenci spoza miasta mają trudniejszy dostęp, nie zawsze mogą dojeżdżać. A system teleinformatyczny umożliwia im częściej kontakt z nami – mówi dr Pazdan.

Po COVID-zie

W CZP właśnie zaczyna spotkania grupa dla pacjentów z problemami natury psychicznej po przebytym COVID-19.

Chodzi o te osoby, które przechodzą stres pourazowy lub mają zaburzenia funkcji poznawczych: odczuwają przygnębienie, zmiany nastroju, problemy z koncentracją uwagi czy pamięcią. Wolnych miejsc w 12-osobowej grupie już nie ma, ale tworzona jest lista rezerwowa. - Poradnie, które z nami współpracują, również zauważają te problemy i cieszą się z możliwości kierowania swoich pacjentów. Jest dość dużo osób, które po przebytej infekcji koronawirusem, niekoniecznie po leczeniu szpitalnym, trafiają na długotrwałe zwolnienie L4, przynajmniej 6-8- tygodniowe. Zaburzenia koncentracji, uwagi, pamięci, szeroko pojęte zaburzenia funkcji poznawczych po prostu uniemożliwiają im funkcjonowanie w pracy – opowiada dr Pazdan. Sama pracując z pacjentami na oddziale covidowym obserwowała często u nich zespoły ostrego stresu. Wynikały z poczucia zagrożenia życia, obaw o przyszłość, rodzinę, życie osobiste. - Myślę, że 80, a nawet 90 proc. pacjentów na oddziale covidowym tak przeżywało zachorowanie na COVID-19. Ci pacjenci trafiają później do mnie. O ile w trakcie leczenia covidowego mieli włączone leczenie przeciwdepresyjne, przeciwlękowe, to jakoś funkcjonują, to ich ratuje i mobilizuje do zwalczania konsekwencji COVID-19. Jeśli tego nie mieli, przychodzą potem z zespołami depresyjnymi, lękowymi. Dopiero będziemy obserwować ujawniające się coraz częściej zespoły różnych zaburzeń – mówi dr Pazdan, która jest psychiatrą i psychoterapeutką.

Jej zdaniem ci pacjenci powinni zostać objęci szczególną profilaktyką zaburzeń i dysfunkcji psychicznych. Grupa, która powstała w gorzowskim szpitalu, to dopiero początek takich działań.

Tym bardziej, że dr Pazdan zdarzyło się rozpoznawać u takich pacjentów nowe psychozy, nowe kryzysy psychiczne, w postaci objawów psychotycznych. - To są osoby, które według norm czasowych nie kwalifikują się do nowych zachorowań na schizofrenię czy na ChAD (choroba afektywna dwubiegunowa). To zachorowanie jest jakby kompletnie nieadekwatne do ich miejsca, sytuacji życiowej, a jednak występują ostre objawy. Jestem przekonana, że gdyby nie COVID, to prawdopodobnie u tych osób by się nie ujawniły. To pokazuje, jak ogromnie stresującym czynnikiem jest koronawirus i jak my, społeczeństwo, nie jesteśmy w stanie się do tego dostosować.

Jeśli nic nie zrobimy już teraz, dzisiaj, to za chwilę będziemy mieć znów falę samobójstw, kryzysów psychotycznych, zaostrzeń choroby afektywnej dwubiegunowej czy tych późno powstających zespołów stresu pourazowego - wyjaśnia.

Jeśli służba zdrowia jest nieprzygotowana na dużą falę zachorowań pod względem pulmonologicznym, internistycznym czy zakaźnym, to może się wkrótce okazać, że będzie również niewydolna pod względem psychiatrycznym. Dlatego konieczne już teraz są działania profilaktyczne.

Grupa dla pacjentów po COVID-zie jest otwarta. Gdy jakiś pacjent już nie potrzebuje wsparcia, mogą wejść osoby z listy rezerwowej. Terapię przyspieszają również treningi relaksacji, funkcji poznawczych, radzenia ze stresem. Jeśli pacjenci nabędą te umiejętności, będą mogli stosować je samodzielnie w domu.

Wzajemna pomoc

Kolejnym działaniem Centrum Zdrowia Psychicznego jest utworzenie grupy wsparcia dla pacjentów po kryzysach psychotycznych. Kiedyś taka grupa działała na oddziale dziennym. Zainteresowanie jest nadal duże i ta forma wsparcia będzie wznowiona już w najbliższych dniach. Ponieważ na oddziale dziennym są ograniczenia, spotkania będą odbywać się niezależnie, w godzinach popołudniowych. - W mniejszej, 10-osobowej grupie czują się bardziej komfortowo. Te spotkania mają przede wszystkim pokazać pacjentowi, że nie tylko on ma taki problem. Takich osób jak on jest więcej, czują się podobnie, przeżywają podobnie. Pacjenci dają sobie bardzo dużo wsparcia. Uzyskują akceptację swoich problemów, swojej inności, odmiennej wrażliwości. Zachęcają się nawzajem do większej aktywności, chętniej się leczą, współpracują w procesie leczenia farmakologicznego, chętniej wychodzą na miasto, samodzielnie robią zakupy, chodzą na pocztę, samodzielnie chodzą do lekarza, nawiązują kontakt z innymi ludźmi. Dla nas terapeutów to jest ogromny sukces, bo wiemy, że największym problemem takiego pacjenta jest jego całkowite wycofanie się w świat psychozy albo tylko pozostawanie w domu. Nam zależy na jego aktywizacji, aby on umiał swobodnie, bez większego leku, przekroczyć próg własnego domu i spotkać się z drugim człowiekiem. A ten inny jest przecież dla niego często nieprzewidywalny, nieznany, czyli niebezpieczny – mówi dr Pazdan.

Więcej empatii

I bardzo często zdarza się też, że ci inni – czyli zdrowi - nie stają na wysokości zadania.

Centrum Zdrowia Psychicznego ma zwiększać dostępność opieki. To ważne, ale pacjenci muszą też chcieć przyjść. - Chcą się leczyć, ale się boją. Mają w sobie dużo lęku przed stygmatyzacją, przypisaniem im roli wariata, że są kimś gorszym. Tymczasem nasi pacjenci, nawet ci przewlekle chorzy psychotycznie, nie mają najczęściej istotnych zaburzeń funkcji poznawczych. Oni przy akceptacji społecznej swojej choroby, swojej odmienności, przy podjęciu trochę dłuższego procesu leczenia i zintegrowanej formy terapii dobrze funkcjonują, przestają być rozpoznawalni. Trzeba im jednak dać szansę, aby mogli w ogóle wyjść do społeczeństwa, żeby nie byli wytykani, że ona czy on to „świr”. A z tym mamy chyba pewien kłopot. Pacjent jest wytykany, jeśli zdecyduje się na wyjście do kina, do sklepu, kawiarni. Jest wyśmiewany, bo nie potrafi powiedzieć jednym zdaniem tych 10 rzeczy, które chce, ale będzie to dzielił w czasie. Przeżywa tak duży lęk, tak duże napięcie, że wymaga cierpliwości. Tylko tego. Żeby ktoś mu poświęcił pięć minut zamiast minuty – przekonuje dr Olga Pazdan.

Jeśli spotka się z negatywną reakcją, pacjent znów się wycofa i trzeba będzie znów pracować kilka tygodni lub miesięcy, żeby dał sobie kolejną szansę. W leczeniu pacjentów nie tylko my mamy znaczenie, ale też świat, który istnieje wokół nas. Musimy sobie uświadomić, kim jest ten chory i to, że chory może być każdy z nas. To jedynie kwestia tego, jak wielki bodziec stresowy na nas zadziała. Chodzi o zwykłe ludzkie współczucie. My, ludzie sprawni psychicznie, powinniśmy mieć dozę współczucia dla tych, którzy mieli w życiu trudniej i rozumieć, że stres, który gromadzili w sobie, doprowadził ich do kryzysu. A to może czekać przecież każdego z nas. Warto o tym pamiętać.

W pierwszym kontakcie mogą wydawać się inni, bardziej wrażliwi, w drugim, trzecim kontakcie już wychodzi zupełnie inaczej. Aby przekroczyć tę barierę, osoby chorujące psychicznie potrzebują jednak naszego wsparcia i empatii – apeluje.

Jest wiele do zrobienia w zmianie mentalności i podejścia do samej pomocy psychiatrycznej czy psychologicznej. Ludzie ciągle mają lęk przed zgłoszeniem się do psychiatry czy psychologa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.