Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do wypadku doszło 29 listopada, w drodze na lotnisko, w okolicach Łodzi. Auto, które prowadziła Olga Michałkiewicz, dachowało. Razem z nią w samochodzie była inna wioślarka AZS AWF Gorzów Katarzyna Boruch.

- Warunki na drodze nagle zrobiły się wyjątkowo trudne, zaczął padać śnieg z deszczem - opowiadała Michałkiewicz. - W pewnym momencie straciłam kontrolę nad autem, wpadłam w poślizg, co zakończyło się dachowaniem. Na szczęście Kasia i ja jesteśmy całe. Wróciłyśmy do domu, gdzie przeszłyśmy badania. Nie mamy obrażeń wewnętrznych. Oczywiście jest szok i ogólne potłuczenia.

Szybko okazało się, że obsuwa z wylotem do Portugalii na szczęście nie będzie zbyt długa. Zawodniczki przeszły badania na koronawirusa i obie miały wyniki negatywne.

- Razem z Kasią, fizjoterapeutą Łukaszem Ryderem i psycholog Martyną Nowak wsiadamy na pokład samolotu i dołączamy do grupy trenującej w Lago Azul - raportowała wczoraj z lotniska Michałkiewicz. - Od razu po lądowaniu wskakujemy do łódki. Życzcie nam dużo słońca i sił do treningów. Szok związany z wypadkiem mija. Szczęście, że jesteśmy całe i zdrowe.

Ostatnim z polskiej reprezentacji, który czeka na wylot, jest trener wagi lekkiej mężczyzn - Piotr Buliński. Szkoleniowiec jest ozdrowieńcem i przed tygodniem miał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa, dlatego został wysłany na tygodniową kwarantannę, która kończy się dzisiaj. Trener Buliński ma polecieć do Portugalii we wtorek, 8 grudnia.

Zgrupowanie kadry wioślarskiej w Lago Azul potrwa do 20 grudnia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.