Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Energa Basket Liga Kobiet podaje dokładne wyliczenia: wychowanka Stilonu Gorzów 12 stycznia 1997 r., w wieku 14 lat i 295 dni, zadebiutowała w pierwszej lidze, która była wówczas najwyższą klasą rozgrywkową, we Wrocławiu w meczu ze Ślęzą. Pierwsze punkty „Pysia” zdobyła 10 dni później w Łodzi, gdzie rywalem był ŁKS.

Dzisiaj 38-letnia Agnieszka Szott-Hejmej to ikona całej polskiej koszykówki, z czterema tytułami mistrzyni Polski na koncie, w latach 2004, 2014, 2015 i 2016. Na 25. sezon w karierze wróciła do Gorzowa. Jak zapowiada, to jest jej definitywnie „last dance” w ekstraklasie.

Ostatnio w Poznaniu rozegrała w koszykarskiej elicie mecz nr 500.

– Bardzo się cieszę, że dołączyłam do grona zawodniczek z przekroczoną liczbą 500 meczów w karierze – powiedziała Szott-Hejmej dla oficjalnej strony Energa Basket Ligi Kobiet. – Wcześniej dokonały tego Agnieszka Majewska oraz Emilia Tłumak. Tak więc można powiedzieć, że wszystkie reprezentujemy najlepszy rocznik 1982. Jest też okazja do podsumowań i wspomnień.

Debiut w Stilonie nie był łatwy. Towarzyszyły mu ogromne emocje. – To było coś zupełnie zwariowanego – opowiadała nasza koszykarka. – Duży stres, dużo nowych rzeczy. Dobrze jednak, że w Gorzowie miałyśmy taką drużynę bardzo mieszaną. Były tam zawodniczki mające 18 lat, czyli Olga Świderska, Alicja Suwary czy Aneta Zając, ale również doświadczone koszykarki, jak Helena Rutkowska, Beata Szamyjer oraz Wioletta Lewandowska, które bardzo nam pomagały. Przeżyłam trudne zderzenie z rzeczywistością, odczułam, jaka jest przepaść między graniem w juniorkach a w ekstraklasie.

W następnych sezonach, po likwidacji sekcji w Gorzowie, Szott-Hejmej grała kolejno w Ślęzie Wrocław, Lotosie Gdynia, Odrze Brzeg i w sezonie 2004/05 wróciła do rodzinnego miasta, gdzie przyczyniła się do pierwszego w historii miejsca na podium AZS AJP.

Kolejnym etapem w karierze było podpisanie kontraktu z izraelskim Elicur Ramla, by w przerwie zimowej przenieść się do Szwajcarii i drużyny Sierre Basket, gdzie zdobyła złoty medal. Następnym zagranicznym klubem był cypryjski Limassol, gdzie Szott-Hejmej przerwała karierę, w czerwcu 2011 r. urodziła córkę.

Po powrocie na boisko reprezentowała już wyłącznie polskie kluby.

– Jednym z takich fajnych ostatnich sezonów to był ten w Artego Bydgoszcz, kiedy udało się wywalczyć srebrny medal – mówiła Szott-Hejmej. – Drużyna była bardzo zgrana, bardzo siebie wspierałyśmy. Cofając się dalej, tak samo było w Wiśle Kraków, gdzie w sześcioosobowym składzie zdobyłyśmy mistrzostwo Polski, a nie było szans na treningi pięć na pięć. Pamiętam, że aby móc pograć, to Christina Ouvinia zapraszała na nasze treningi osoby z Erasmusa z Hiszpanii, które gdzieś tam bawiły się w koszykówkę. Na koniec złoto smakowało jak mistrzostwo świata.

25 rozegranych sezonów, 500 meczów i teraz jeszcze wyścig za zdobyciem 5 tysięcy punktów.

– Jak widać, rozgrywam wyjątkowy sezon z bardzo fajnymi liczbami – przyznała zawodniczka, która wciąż jest reprezentantką Polski w odmianie koszykówki 3x3. – Chcę, aby te brakujące 24 punkty były całkowicie naturalnie zdobyte, nie będzie to teraz jakiś wyścig i rzucanie z każdej pozycji, byle tylko to osiągnąć. Pełnię pewne funkcje w drużynie i nie jestem też pierwszą opcją w ataku. Nie wiem, kiedy to zrobię. W tydzień, miesiąc, a może dwa miesiące. Na pewno nie brakuje mi motywacji, aby wyjść na boisko i walczyć.

Niedługo będę miała 39 lat, a jeszcze chciałabym się tyle nauczyć. Niestety jednak na pewne rzeczy jest już zdecydowanie za późno. Szkoda, że koszykówka nie poszła tak do przodu, jak byłam młoda, tylko etapami. Czasami śmieję się, że przeszłam wszystkie trzy etapy w koszykówce kobiet. Było to od etapu bezkontaktowego, przez etap pośredni, gdzie można było już lekko fizycznie grać, do teraźniejszego, gdzie fizyczność jest już na porządku dziennym.

Nie jest to jednak taki kontakt, tak jak w koszykówce 3x3. Trochę żałuję, iż zaczęłam w tę odmianę koszykówki grać tak późno. Bardzo mi ona odpowiada, podoba mi się i polecam wszystkim młodym zawodniczkom, aby kiedy mają wolne wakacje, brały udział w turniejach, grały, trenowały, gdyż bardzo rozwija ona umiejętności. Każdy klub, każdy sezon wiele mnie nauczyły i wiele dla mnie w dalszym ciągu znaczą. Zawsze będę miło wspominać każdą chwilę spędzoną w każdej drużynie, tak jak zawsze też będę dziękować kibicom za wsparcie – zakończyła Agnieszka Szott-Hejmej.

Odrabiały zaległości

W tygodniu drużyny EBLK odrabiały zaległości. Koszykarki CCC Polkowice mają już bilans 8-0, po zdecydowanym zwycięstwie 89:51 nad Ślęzą Wrocław. W najbliższy weekend - sobota, 5 grudnia, godz. 18 - Ślęzę podejmą gorzowianki. W środę, 9 grudnia dojdzie do meczu „na szczycie”. W Gdyni zmierzą się niepokonane zespoły Arki i CCC. Aktualnie Arka bierze udział w pierwszej części fazy grupowej, kobiecej Euroligi, gra w "bańce" w Turcji.

W innych, zaległych spotkaniach, AZS UMCS Lublin rozgromił Energę Toruń 93:40, a Zagłębie Sosnowiec pokonało Politechnikę Gdańską 88:69.

  • 1. VBW Arka Gdynia 8 16 757:481
  • 2. CCC Polkowice 8 16 727:468
  • 3. Basket 25 Bydgoszcz 8 14 621:554
  • 4. Pszczółka AZS UMCS Lublin 8 13 635:576
  • 5. POLSKASTREFAINWESTYCJI ENEA 7 12 559:471
  • 6. Politechnika Gdańska 8 11 587:637
  • 7. Ślęza Wrocław 8 11 578:594
  • 8. Zagłębie Sosnowiec 7 10 550:543
  • 9. Enea AZS Poznań 7 9 480:512
  • 10. Energa Toruń 9 9 416:850
  • 11. GTK Gdynia 8 8 481:705

Po zakończeniu sezonu zasadniczego osiem czołowych drużyn zagra w fazie play-off o mistrzostwo Polski. Zespoły z miejsc 9-11 kończą rozgrywki. Ekipa z 11. pozycji traci prawo gry w EBLK w sezonie 2021/22.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.