Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Decyzją FIBA Europe listopadowe spotkania kwalifikacyjne, zamiast w tradycyjnej formule spotkań u siebie i na wyjeździe, odbywają się jako zamknięte turnieje. Tak samo być może będzie z ostatnim – lutowym „okienkiem”. Wszystko zależy od tego, na jakim etapie będzie pandemia koronawirusa.

Polska początkowo w Stambule miała rozegrać dwa spotkania – z Białorusią i Wielką Brytanią.

Przylot Białorusinek do Turcji został jednak odwołany ze względu na dużą liczbę pozytywnych wyników testów w kierunku COVID-19. Z tego samego powodu w Polsce został pierwszy trener Biało-Czerwonych Maros Kovacik, a zespół poprowadził Karol Kowalewski, w naszym kraju szkoleniowiec CCC Polkowice.

Brak możliwości przemieszczania się, wszystko szczelnie pozamykane, ograniczona możliwość przebywania na świeżym powietrzu czy też wyznaczone godziny wyjścia jedynie na hotelowy taras. Takich reguł każda z ekip musiała przestrzegać w Stambule. Każda drużyna w hotelu była zakwaterowana na osobnym piętrze, pojedynczo w pokojach, nie można było korzystać z głównych wind, a jedynie bocznych, dla obsługi. Ekipy w osobnych miejscach jadały posiłki. Wszystko po to, aby eliminacje do kobiecego Eurobasketu można było kontynuować.

Równo rok temu Polki przegrały z Brytyjkami w Wałbrzychu 63:75. Dzisiaj, na początku spotkania rewanżowego imponowały niezwykłym zaangażowaniem w obronę, zażarcie walczyły o każdą piłkę, każdą pozycję. Rywalki w pierwszej kwarcie trafiły zaledwie 3 z 17 rzutów i przegrywały 10:15.

Jeszcze na początku drugiej kwarty nasze koszykarki nie pozwoliły przeciwniczkom rozegrać dwóch kolejnych akcji. Jedna skończyła się błędem 24 sekund zespołu Wielkiej Brytanii, a druga niecelnym rzutem rozpaczy z prawie połowy boiska.

W końcu jednak Brytyjki zaczynały się rozpędzać, a właściwie zdecydowały, że zamiast pchać się na siłę w pole trzech sekund, gdzie momentalnie pojawiały się nawet trzy Polki, odrzucą piłkę na wolne pozycje na dystansie. Po 20 minutach rywalizacji nasze przeciwniczki miały na koncie już osiem trafionych trójek. I prowadziły 37:28. Najskuteczniejsza była 33-letnia Chantelle Handy, zawodniczka hiszpańskiej Saragossy, która zdobyła 19 pkt (5/10 za 3 pkt).

Pozostała część tego pojedynku to już kontrola Wielkiej Brytanii i ostry finisz w czwartej kwarcie, gdzie przewaga zwyciężczyń urosła do prawie 30 pkt, choć do Turcji przyleciały w nieco słabszym składzie niż 12 miesięcy wcześniej na mecz do Polski.

W naszym zespole na większe wyróżnienie zasłużyły Agnieszka Skobel, Weronika Gajda i Marissa Kastanek. W statystykach drużynowych niestety widzimy słabe 25 proc. celnych rzutów z gry (przy 38 proc. rywalek).

Dla Polek 24 minuty zagrała Agnieszka Kaczmarczyk. Zdobyła 2 pkt (1/4 z gry), miała też 1 zbiórkę i 1 asystę. Znacznie lepiej wyglądał występ drugiej z koszykarek z gorzowskiego klubu - Cheridene Green. Środkowa Brytyjek, z ławki rezerwowych, zaliczyła prawie 23 minuty, zdobyła 10 pkt (3/4 z gry, 4/4 z rzutów wolnych) plus 3 zbiórki, 2 asysty, 1 przechwyt, 1 blok. Efektywność gry - 15.

W następny weekend wracamy do rozgrywek ligowych. Do Gorzowa przyjadą młodzieżowe rezerwy Arki Gdynia, które dołączono na ten sezon do ekstraklasy pod nazwą GTK Gdynia.

WIELKA BRYTANIA - POLSKA 77:49

KWARTY: 10:15, 27:13, 16:13, 24:8.

WIELKA BRYTANIA: Handy 19 (5 x 3), Anigwe 15 (1), Simpson 12 (2), Fagbenle 8, Monakana 8 (1) oraz Green 10, Busch 3 (1), Robb 2.

POLSKA: Kastanek 16 (3 x 3), Gajda 10 (1), Adamowicz 6, Koc 6, Rembiszewska 2 oraz Skobel 7, Kaczmarczyk 2, Drop, Telenga, Stankiewicz, Poboży.

AKTUALNA TABELA GRUPY F:

  • 1. Wielka Brytania 3 5 211:202
  • 2. Białoruś 1 2 90:59
  • 3. POLSKA 2 2 112:152

Do turnieju finałowego awans uzyskają zwycięzcy dziewięciu grup oraz pięć najlepszych drużyn z drugich miejsc.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.