Przypominamy sylwetki Lubuszan, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku. Wspominamy ludzi, którzy wpływali na życie nasze i naszych miast. Pozostaną w naszej pamięci.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zenon Kmiecik (1936-2020)

Był jednym z nestorów gorzowskiej fotografii. Ostatnim ze Stolika nr 1.

Pochodzący z Poznania (urodził się w 1936 r. w Chwaliszewie, obecnej dzielnicy miasta) fotograf przyjechał w 1961 r. do Gorzowa. Zaczął pracę w Stilonie, od 1962 r. praktykował u znanego gorzowskiego fotografika Zbigniewa Łąckiego. Od razu włączył się w życie fotograficzne regionu, m.in. współtworzył Gorzowskie Konfrontacje Fotograficzne.

Zenon Kmiecik (1936-2020)
Zenon Kmiecik (1936-2020)  Fot. Daniel Adamski / Agencja Wyborcza.pl

Zenon Kmiecik uwieczniał pejzaże i mieszkańców. Fascynował go jazz, fotografował muzyków podczas prób i koncertów. Jego zdjęcia publikował miesięcznik „Jazz Forum”, a jazzmani nie mogli wyjść z podziwu, jak Kmiecikowi udawało się pokazywać prawdę o muzyce. Skromny, trzymający się nieco z boku układów towarzyskich czy środowiskowych, sam za własne pieniądze organizował wystawy, tylko z czystej potrzeby dzielenia się swoją twórczością. Był członkiem Gorzowskiego Towarzystwa Fotograficznego, laureatem licznych nagród fotograficznych, autorem kilkudziesięciu wystaw, w tym poświęconych między innymi wybitnym gorzowianom.

W 2003 r. został uhonorowany Nagrodą Kulturalną Prezydenta Miasta Gorzowa i statuetką Motyla. Spoczął na cmentarzu przy ul. Żwirowej.

Odeszli.pl
PRZEJDŹ DO WSPOMNIEŃ

Barbara Napiórkowska (1955-2020)

Urzędniczka, szefowa gorzowskiej geodezji. Miała 65 lat.

Barbara Napiórkowska była absolwentką Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (1982) oraz Uniwersytetu Szczecińskiego (2004), ponadto ukończyła studia podyplomowe na Politechnice Szczecińskiej (1997). Posiadała uprawnienia rzeczoznawcy majątkowego. Pracowała w gorzowskim magistracie od 1 czerwca 1992, kiedy została naczelniczką Wydziału Geodezji i Gospodarki Gruntami, a potem dyrektorką Wydziału Gospodarki Nieruchomościami.

Barbara Napiórkowska
Barbara Napiórkowska  Fot. Daniel Adamski / Agencja Wyborcza.plencja Wyborcza.pl

– Była wysokiej klasy fachowcem. Oddana pracy, zawsze do dyspozycji, gotowa rozwiązać najtrudniejsze problemy i mierzyć się z zawiłościami przepisów w trosce o rozwój Gorzowa. Miasto to był dla niej priorytet, takich urzędników jest już coraz mniej – mówił prezydent Jacek Wójcicki na wiadomość o Jej śmierci.

Zmarła 21 września 2020 r. Została pochowana na cmentarzu przy ul. Żwirowej.

Roman Bukartyk (1937-2020)

Nauczyciel, radny, działacz sportowy. Miał 83 lata.

Urodzony we Lwowie, zaraz po wojnie jako dziecko przyjechał z rodzicami do Gorzowa i z miastem nad Wartą związał się na zawsze. Ojciec znanego piosenkarza Piotra Bukartyka.

Roman Bukartyk
Roman Bukartyk  Fot. Daniel Adamski / Agencja Wyborcza.pl

Roman Bukartyk z zawodu był nauczycielem, kilka kadencji był radnym SLD i Lewicy, ostatni raz zasiadał w radzie miasta w latach 2006-2010.

Bukartyk przez wiele lat był związany z gorzowskim żużlem, m.in. jako kierownik wielkiej Stali z dawnych lat, która seryjnie zdobywała mistrzostwo Polski.

Przed urzędem miasta stoi popiersie zasłużonego dla powojennego Gorzowa prezydenta Zenona Bauera. – Dobrze pamiętam Zenona. To był na pewno najlepszy gospodarz miasta w historii. Miał samochód służbowy, ale najczęściej chodził po mieście pieszo, doglądał wszystkiego. Bardzo go szanowałem, bo to był wspaniały przewodniczący prezydium, choć w tamtych czasach ciężko mu było rządzić – mówił Bukartyk.

Dawid Dłoniak (1980-2020)

Bramkarz Stilonu Gorzów i wielu lubuskich i krajowych drużyn. Miał 40 lat.

Ikona niebiesko-białej drużyny i całej gorzowskiej piłki nożnej. Jeden z naszych najbardziej rozpoznawalnych zawodników. Piłkarz charakterny i charakterystyczny – tak pisaliśmy o Dawidzie Dłoniaku.

Dawid Dłoniak rozegrał w barwach Stilonu Gorzów 182 mecze
Dawid Dłoniak rozegrał w barwach Stilonu Gorzów 182 mecze  FOT. RADOSŁAW ŁOGUSZ

Wychowanek Stilonu dotarł z gorzowską drużyną (pod nazwą GKP) na zaplecze piłkarskiej ekstraklasy. Na tym samym poziomie zagrał także w Motorze Lublin.

– Ale kariery wielkiej nie było. Raczej przygoda z piłką – tak Dawid mówił o swoich występach w bramce.

Grał z numerem 23 na koszulce. – Bo tyle lat żyła moja siostra (przegrała walkę z nowotworem). I chociaż w ten sposób staram się cały czas być przy niej – mówił bramkarz.

– Ktoś wytworzył mit groźnego Dłoniaka. A ja jestem normalny – śmiał się, gdy przypisywano mu nieprzewidywalne reakcje na boisku.

Bramkarz Stilonu w latach 2001, 2006-09 oraz 2012-15. W Stilonie rozegrał 182 spotkania, strzelając… jedną bramkę – z rzutu karnego w meczu z Dębem Przybyszów. Grał także w Motorze Lublin, Lechii Zielona Góra, Hutniku Szczecin oraz w zespołach z regionu gorzowskiego: Czarnych Witnica, Dębie Dębno Lubuskie, Polonii Słubice, Pogoni Świebodzin, Pogoni Skwierzyna, Piaście Karnin i Róży Różanki – wyliczył profil Fb Stilonu Gorzów.

Tadeusz Szyfer (1938-2019)

Tadeusz Szyfer był autorem fraszek i aforyzmów. Debiutował książką „Parę gaf i paragraf” (Wydawnictwo „Iskry”, Warszawa 1980 r.). Potem wydawał kolejne książki: „Moje wyboye, czyli prawdy małe dla dojrzałych”, „Wolne igraszki na 102 fraszki, czyli pikantne dania do wyśmiewania”, „Fraszka prawdę ci powie, czyli Prawie biała księga”, „Łeb w łeb – turniej satyryków” (wspólnie z Janem Grossem), „Jaja z PiS-anek” oraz „Moje zmyślenia raczej dla dorosłych”.

Tadeusz Szyfer (1938-2019)
Tadeusz Szyfer (1938-2019)  Fot. Bogdan Bloch

Stworzył ok. 12 tysięcy fraszek, z których opublikowano niespełna 5 tysięcy. Potrafił w kilku słowach zawrzeć nie tylko głęboką myśl, ale także ciekawy podtekst. Jego wierszowane fraszki i aforyzmy były włączane do ogólnopolskich antologii, publikowane były w lokalnych gazetach. Od 1998 r. był członkiem Związku Literatów Polskich. W 2016 r. otrzymał odznakę honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej” przyznaną przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Zmarł 24 listopada 2019 r. Spoczął na cmentarzu komunalnym w Gorzowie.

Marcin Szarejko (1981-2020)

Mijaliśmy się z Marcinem na gorzowskich boiskach i stadionach. Pod koniec maja, w piątkowe przedpołudnie, 39-latek towarzyszył żużlowcom na „Jancarzu” w czasie pierwszego treningu w 2020 r. Od kilkunastu lat ściśle współpracował ze Stalą Gorzów. Niestety, kilka godzin temu zginął w wypadku.

Fot. Facebook.com/Marcin Szarejko

Do tragedii doszło w Mironicach. Kierujący skuterem zderzył się z ciężarówką. Mimo reanimacji 39-latka nie udało się uratować.

Zebrało się już 15 lat, w czasie których Marcin Szarejko uchwycał na swoich zdjęciach wszystko, co ważne dla Stali Gorzów i również gorzowskiego sportu.

„Jak mało kto umiałeś zatrzymać ważne chwile. Powodowałeś, że do pięknych momentów mogliśmy wracać, kiedy tylko mieliśmy na to ochotę, bo one były wiecznie żywe, w Twoich zdjęciach. Jak mało kto miałeś ten talent zatrzymywania czasu i łapania go w fotografie. Przed Twoim obiektywem zwyciężaliśmy, pokazywaliśmy radość, czasem chowaliśmy łzy bezsilności, czy gorycz porażki... Dziś byłeś z nami na treningu. Nikt z nas nie wiedział, że to jest ostatni raz…” - tak żegnali Marcina koledzy ze Stali.

„Tyle tematów jeszcze do obgadania, to zdecydowanie nie ten czas chłopaku. Miałem zadzwonić jak zawsze poradzić się w temacie fotografii, zawsze mogłem liczyć na Twoją fachową pomoc”.

„To jest coś czego nie przyjmuję do wiadomości. Przecież to taka zwyczajna normalność, przychodzisz w to miejsce, spotykasz tych samych ludzi, uścisk dłoni, wymiana luźnych uwag. I tak nagle po prostu...”

Podpisujemy się pod wszystkimi, powyższymi słowami, którymi żegnają Marcina znajomi.

Fajny, dobry człowiek, zawsze pomocy - takie słowa cisną się nam na usta, gdy mamy Marcina przed oczami. Opowiadał nam ostatnio o swojej ostatniej pasji, zdjęciach z drona. W naszym aparacie zostaną jego ostatnie ustawienia, bo oczywiście podczas zimowego meczu piłkarzy ręcznych zgodził się spojrzeć, czy wszystko jest w porządku. Później już się nie widzieliśmy, przez koronawirusa, który pozamykał hale i stadiony.

Jeszcze jedna wysyłka, parę zdjęć dla Marcina właśnie z piłki ręcznej. Miał się odwdzięczyć wyjazdowym żużlem. Wpisać nas na listę, abyśmy mogli porobić zdjęcia z murawy. Nie chce się wierzyć...

Kazimierz Suproniuk (1946-2020)

Kazimierz Suproniuk był założycielem i prezesem Towarzystwa Miłośników Polesia w Gorzowie Wielkopolskim, wieloletnim działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Urodził się w 1946 roku w Górkach Noteckich. W 1968 roku podjął pracę w Gorzowskim Przedsiębiorstwie Budowlanym, a po ukończeniu Technikum Mechanicznego w Gorzowie . rozpoczął pracę jako główny mechanik w gorzowskim PSS „Społem”.

Od 1979 r pracował Wojewódzkiej Dyrekcji Inwestycji, po 10 latach przeszedł do Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej, a potem prowadził działalność gospodarczą.

Po roku 2000 pracował w Starostwie Powiatowym w Gorzowie jako inspektor ds. ppoż., wiele lat pełnił funkcję społecznego kuratora sądowego dla nieletnich, był też ławnikiem Sądu Okręgowego.

Od 1968 r. był członkiem PSL, a później został prezesem PSL na powiat gorzowski

Od 2001 roku był prezesem Zarządu Krajowego Towarzystwa Miłośników Polesia z siedzibą w Gorzowie. Wyróżniony m.in. srebrnym Krzyżem Zasługi, medalem Za długoletnią służbę w administracji państwowej, odznaką honorową Za zasługi dla województwa gorzowskiego, odznaką honorową Za szczególne zasługi w rozwoju społeczno-gospodarczym i kulturalnym miasta Gorzowa Wielkopolskiego oraz medalem Za zasługi dla Ruchu Ludowego im. Wincentego Witosa.

Zmarł 1 czerwca 2020 r. Spoczywa na cmentarzu komunalnym w Gorzowie.

Mirosław Wieczorkiewicz (1958-2020)

Przez poważną chorobę w ostatnich latach niestety nie widzieliśmy już na "Jancarzu" jego charakterystycznej sylwetki w kamizelce fotoreportera. Po Mirosławie Wieczorkiewiczu, który właśnie odszedł w wieku 62 lat, pozostaną setki tekstów i tysiące zdjęć, także żużlowe i sportowe wspomnienia.

Mirosław urodził się w lipcu 1958 r. Pamiętamy, jak przy okazji otwarcia wystawy poświęconej żużlowej karierze Edwarda Jancarza, którą sam przygotował i było to jedno z ważniejszych wydarzeń w jego życiu, znaczonym wyjątkowymi fotografiami, śmiał się, że na żużel był skazany, bo rodzice wozili go na gorzowski stadion jeszcze w wózku.

Mirosław Wieczorkiewicz
Mirosław Wieczorkiewicz  Fot. Daniel Adamski / Agencja Wyborcza.pl

Mirek uwiecznił na swoich zdjęciach groźny wypadek żużlowej legendy z Gorzowa w pojedynku z Włochami, który - jak się okazało - oznaczał kres kariery Jancarza. Zrobił również zdjęcie (przed tym samym meczem), które posłużyło Andrzejowi Moskalukowi do wykonania pomnika Edwarda Jancarza.

„Inicjator oraz pomysłodawca pierwszych w Polsce konferencji prasowych po meczach ligowych oraz barwnych programów żużlowych, ceniony w światku sportowym dziennikarz i fotoreporter, innymi słowy: człowiek ikona polskiego świata żużlowego” - takimi słowami docenili Mirosława Wieczorkiewicza, gdy odbierał Brązowy Krzyż Zasługi za działalność na rzecz rozwoju i propagowania sportu.

Nie tak dawno spotkaliśmy jeszcze Mirka, gdy na stadionie im. Edwarda Jancarza były odsłaniane pamiątkowe tablice żużlowców Stali. Nie mógł już robić zdjęć, ale udzielał się w fundacji Bogusława Nowaka, to m.in. dzięki Mirosławowi Wieczorkiewiczowi obejrzeliśmy dwa spektakle o żużlu w Teatrze Osterwy. Na zawsze pozostanie częścią historii żużla w Gorzowie.

Andrzej Pogorzelski (1938-2020)

Był jednym z liderów drużyny, która w 1969 r. przywiozła pierwsze ligowe złoto. Pochodzący z Leszna żużlowiec, w Stali Gorzów spędził 11 sezonów. Andrzej Pogorzelski to jedna z gwiazd w historii polskiego żużla. Niestety, 16 października odszedł od nas na zawsze.

W 2015 r. Andrzej Pogorzelski odsłonił swoją tablicę w Alei Sław Stali Gorzów na stadionie im. Edwarda Jancarza.

Grudzień 2015 r. Andrzej Pogorzelski w trakcie odsłaniania swojej tablicy pamiątkowej na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie
Grudzień 2015 r. Andrzej Pogorzelski w trakcie odsłaniania swojej tablicy pamiątkowej na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie  Fot. Daniel Adamski

- Przyszedłem do Gorzowa w 1962 roku i nigdy nie żałowałem tej decyzji - opowiadał Andrzej Pogorzelski, który po zakończeniu kariery zamieszkał w Gnieźnie. - Pewnie niewielu pamięta, że kosztowałem... parę motocykli. Razem ze Stalą rosłem w siłę, mogłem cieszyć się z pierwszych medali, sukcesów międzynarodowych. Poznałem tu wielu wyjątkowych przyjaciół. Odsłonięcie tej tablicy to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu.

Znakomity zawodnik, jeżdżący pięknie technicznie, dobry człowiek, wychowawca młodzieży, który wypuścił spod swoich skrzydeł m.in. Bogusława Nowaka, Jerzego Rembasa, Zenona Plecha czy lesznianina Romana Jankowskiego. „Puzon” - tak nazwali pana Andrzeja kibice - lubił dużo czytać, zgłębiać nie tylko sportowe tajemnice. - Potem w drodze na mecz uczył nas geografii, abyśmy odróżniali Odrę od Obry - wspominał Roman Bukartyk, niestety też już nieżyjący kierownik tamtej Stali.

Jazda Pogorzelskiego wzbudzała takie emocje, że fani pisali dla niego wiersze i wysyłali na adres klubu. „Oj poczekaj, już w niedzielę, wyprawimy ci wesele. Każdy o tym marzy skrycie, by ci sprawić mordobicie" - czytamy w wydawnictwie z okazji jubileuszu 25-lecia Stali. Tak pan Andrzej podpadł kibicom po słabym występie przeciwko Częstochowie. Za chwilę znów jednak był skuteczny i cały stadion bił mu brawo... - Przecież to były żarty - śmiał się Pogorzelski. - Kibice czasami potrafią się zdenerwować, ale generalnie zawsze czuliśmy, jak stoją za nami murem, a coraz lepszy żużel w Gorzowie był dla wszystkich bardzo ważny. To wsparcie niezwykle pomagało w walce na torze.

Którzy odeszli

Więcej sylwetek znajdziesz w serwisie Odeszli.pl, gdzie możesz podzielić się wspomnieniami o swoich najbliższych, upamiętnić ich życie, dobroć i osiągnięcia.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej