Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Wszyscy widzieliśmy odezwę słońca narodu do narodowców, do wszystkich dochodzą głosy, że na ulicach ma się znaleźć wojsko, do wszystkich dochodzą głosy o planowanych aresztowaniach. To wszystko po to, by odebrać kobietom ich podstawowe prawo, do decydowania o własnym ciele” - pisali autorzy profilu Feministyczny Gorzów, na którym informowano o gorzowskich protestach. "Tydzień protestów nie dotarł do rządu. W związku z tym wnioskujemy, że byliśmy za grzeczni. Uważamy, że w walce o podstawowe prawa kobiet, nie ma za mocnych słów, więc nie zamierzamy dzisiaj krzyczeć tylko poprawnych haseł”.

I faktycznie hasła były często bardzo „niepoprawne”. W piątkowym proteście wzięło udział kilkaset osób. Dało się zauważyć, że zdecydowana większość protestujących to młodzież.

Do nich właśnie mówiła przed wymarszem na ulice Olimpia Barańska-Małuszek.

- Pomyślałam najpierw, że jesteście biedni, bo musicie się uczyć praw obywatelskich na ulicy. Ale widzę teraz, że gdybyście już ich nie znali, to w ogóle by was tutaj nie było. Wy macie świadomość obywatelską, macie pragnienie sprawiedliwości. A to oznacza jedno: że rodzice i nauczyciele pokazali wam, jak ważna jest wolność. Wy jesteście dziećmi demokracji, chyba pierwszym pokoleniem prawdziwej demokracji. Macie prawo domagać się od rządu, Sejmu, ale też od sądów, prokuratury, policji przestrzegania prawa, działania zgodnego z prawem, konwencjami międzynarodowymi. Macie prawo do zgromadzeń i protestów, które jest jednym z fundamentalnych praw człowieka. Może być ograniczone, nigdy zakazane, ustawą. I tylko w wyjątkowych wypadkach, a z pewnością nie bezprawnym rozporządzeniem premiera – mówiła.

Przypomniała też, jak ważne są niezależne sądy, niezależny Trybunał Konstytucyjny, prokuratura, bo to one chronią obywatela przed przemocą państwa.

- Prawa człowieka nie są ani lewackie, ani prawackie. Służą wam każdego dnia i służą też kontrmanifestantom na tych samych zasadach. Nie można niszczyć zabytków, pomników, należy się spodziewać poniesienia odpowiedzialności. Ale bandyckie bojówki nie mogą szarpać, bić dziewczyn i kobiet. Nie można zrównywać wykroczenia czy przestępstwa uszkodzenia mienia z fizycznym atakiem na człowieka. Taka przemoc nie ma usprawiedliwienia.

A tymczasem funkcjonariusz publiczny w randze wicepremiera, w imieniu Polski, nawołuje bandyckie bojówki do ataków na kobiety, mężczyzn, na obywateli. I bojówki wyszły, bo dostały pozwolenie na bezkarne bicie ludzi – mówiła Olimpia Barańska-Małuszek.

- Z młodego pokolenia robi się wrogów kraju. Ale Polska to wy, a Polska jest rodzaju żeńskiego i domaga się na ulicach przyrodzonej wolności i godności – zakończyła.

Kilkuset manifestantów zgromadzonych na ul. Hawelańskiej pod biurem poselskim PiS tłumnie przeszło ulicą Sikorskiego w kierunku skweru Wolności i nowego ronda.

Podczas protestu nie doszło do incydentów. Policja zabezpieczała przemarsz.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.