Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozgrywki EuroCup, do których zgłosiły się gorzowskie koszykarki, na razie zostały opóźnione w czasie. 9 i 17 grudnia miałyby odbyć się mecze kwalifikacyjne, a początek fazy grupowej jest wyznaczony na 7 stycznia przyszłego roku. Wtedy w terminarzu mamy zagrać domowy mecz z czeskim KP Brno, a w kolejnych tygodniach mielibyśmy lecieć na pucharowe spotkania do Turcji i Rosji.

Czy to jednak w czasie epidemii koronawirusa i przy gwałtownie wzrastającej liczbie zakażonych jest w ogóle możliwe? Widzimy, że z wielkim trudem ruszyły kobiece rozgrywki w Polsce, w trzech kolejkach ponad połowa pojedynków została odwołana. Czy zatem EuroCup również zostanie przeniesiony do „baniek”? A może tym razem ta rywalizacja w ogóle nie dojdzie do skutku.

W zmienionej formule mają odbyć się zmagania w Eurolidze, gdzie wystartuje Arka Gdynia. Tym razem mamy czterozespołowe grupy i mecze w „bańkach”, czyli w jednym miejscu, na początku grudnia i w drugiej połowie stycznia. W ten sam sposób zostaną rozegrane ćwierćfinały, jeśli w ogóle do tego momentu rozgrywki uda się przeprowadzić. Jest już jasna informacja, że „trzecie drużyny po fazie grupowej nie dołączą do EuroCup, ze względu na ograniczenia kalendarzowe”.

Będą kontynuowane kwalifikacje do kobiecego Eurobasketu 2021. Polki dwa kolejne spotkania rozegrają w „bańce” w Turcji, gdzie 12 listopada zmierzą się z Białorusią, a dwa dni później z Wielką Brytanią.

Kadra trenera Marosa Kovacika ma już za sobą jeden rozegrany mecz. W Wałbrzychu, w listopadzie 2019 r., przegraliśmy z Brytyjkami 63:75. Z koszykarek z gorzowskiego klubu zagrały w tamtym pojedynku Agnieszka Kaczmarczyk (8 pkt) i Cheridene Green (11 pkt).

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.