Przyszła jesień, czyli czas na spotkanie z Bamberką. Ogólnopolski Festiwal Monodramów i Teatrów Małych Form odbędzie się w piątek i sobotę.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Festiwal Bamberka odbywa się po raz 11. i tradycyjnie w sali Miejskiego Centrum Kultury. W tym roku zobaczymy tam cztery monodramy.

Najpierw w piątek o godz. 19 „Więcej grzechów nie pamiętam…” – monodram w wykonaniu Martyny Strychalskiej z Poznania (reż. Daniel Stachuła). To opowieść o relacjach matki i córki, bezustannie wibrujących na granicy między miłością a nienawiścią. Bohaterka rozprawia się z mitem o świętości Matki. W spektaklu przewijają się też wątki: śmierci, konfliktu pokoleń, mentalności, która każe ukrywać wszystko w czterech ścianach własnego domu. Jest to wyprawa do źródeł zła, próba nadania mu nazwy. Gdy oprawcami są mama i tata, wyzwolenie z zaznanego od nich cierpienia może zabrać całe życie. Czy każdy ma prawo do ratunku, oczyszczenia i swojego anioła?

O godz. 20.30 „Letnie małżeństwo” w reż. Przemka Wiśniewskiego. Marta Andrzejczyk opowie historię współczesnego mezaliansu, siedmiotygodniowego małżeństwa ze szlachcicem.

Marta Andrzejczyk
Marta Andrzejczyk  Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Wyborcza.pl

Scenariusz napisała Agnieszka Kochanowska na podstawie pamiętnika Marty Andrzejczyk, a muzykę Czesław Mozil. Monodram udowadnia, że Polska to nie tylko kraj wyzwolonych, inteligentnych, ambitnych i zdolnych ludzi, gnębionych przez kiepskie rządy zaściankowych polityków. Okazuje się, że są miejsca tak absurdalne, koślawe i głupie, że nie chcemy w nie uwierzyć. Myśleliśmy przecież, że odeszły do lamusa historii.

W sobotę o godz. 18 monodram „Robert” w wykonaniu Julii Boguni z Teatru Narybek From Poland z Katowic (reż. Jarosław Filipski). Ten spektakl na motywach opowiadania Kristen Roupenian opowiada o pożądaniu i wstręcie, seksie i samotności, zagubieniu i poczuciu winy w erze Instagrama, Tindera i #MeToo.

A o godz. 19.30 Mateusz Nowak z Lublina przedstawi monodram zainspirowany książką “Niemcewicz od przodu i tyłu” Karola Zbyszewskiego. W swej powieści, niedoszłej pracy doktorskiej, traktującej o XVIII-wiecznej Polsce w przededniu jej upadku, Zbyszewski wyśmiewa z równą werwą polityków ze zwalczających się obozów, duchowieństwo, wojsko, nie oszczędzając też króla ani głównego bohatera, autora “Powrotu posła”. Wykpiwa pijaństwo, lenistwo, lekkomyślność, zamiłowanie do pustego frazesu i gestu, dewocję, pieniactwo polityczne i inne przywary, całe społeczeństwo czyniąc w jakimś sensie odpowiedzialnym za klęskę rozbiorów.

JAKUB ORZECHOWSKI

Sceniczna adaptacja powieści Zbyszewskiego w opracowaniu Stanisława Miedziewskiego i Mateusza Nowaka, monodram “Od przodu i od tyłu” korzysta z tworzonych w powieści obrazów makabrycznego świata błaznów, którymi główny bohater – król, dyryguje.

Spektakle w piątek i sobotę w MCK przy ul. Drzymały. Obowiązują wejściówki dostępne na abilet.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem