Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeszcze wczoraj wojewoda zwołał pilne posiedzenie Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim. - Ze wszystkimi służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo analizowaliśmy sytuację w Zielonej Górze. Była już wczoraj bardzo trudna i zaczęliśmy przygotowywanie procedur, które pozwolą na sprawną ewakuację mieszkańców DPS-u – mówi wojewoda.

W niedzielę rano sanepid doniósł, że potwierdzone jest zakażenie koronawirusem u 72 pensjonariuszy DPS i 35 pracowników. - Od soboty to zwiększenie liczby zakażonych aż o 59 przypadków. A, co najgorsze, do tego dochodzi sytuacja związana z personelem, który powinien dbać o pensjonariuszy. Są to ludzie starsi, często bez możliwości poruszania. Tymczasem liczba personelu wyniosła dziś rano... 5 osób. Na stan zatrudnienia 127 osób – mówi wojewoda.

Wojewoda Władysław Dajczak i Piotr Bromber, dyrektor lubuskiego oddziału NFZWojewoda Władysław Dajczak i Piotr Bromber, dyrektor lubuskiego oddziału NFZ Fot. DARIUSZ BARAŃSKI

Część pracowników była na kwarantannie, ale ją zakończyli i nie wrócili do pracy. Nie odbierali telefonów, nie było kontaktu. Już wczoraj zdecydowaliśmy, że wojsko wesprze te działania w DPS i delegowało ośmiu żołnierzy do pomocy. - Dziś jednak okazuje się, że sytuacja nie jest możliwa do opanowania. Prezydent Janusz Kubicki również poinformował, że nie jest w stanie zapewnić właściwej opieki pensjonariuszom. Dlatego zdecydowaliśmy o ewakuacji DPS-u – informuje Władysław Dajczak.

Ewakuację wspiera wojsko, jak też Państwowa Straż Pożarna, a na miejscu akcję koordynuje dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego LUW.

Wojewoda wyznaczył trzy szpitale, które przyjmą ewakuowanych z DPS: w Gorzowie, Torzymiu i Drezdenku.

W niedzielę przewożone są osoby chore na COVID-19. To 69 osób, które przyjmie szpital w Gorzowie. W tym jest w pierwszej kolejności 25 osób leżących i wymagających specjalnej opieki. Pacjenci przewożeni są specjalnymi karetkami.

Jak zapewnia Piotr Bromber, dyrektor lubuskiego oddziału NFZ, akcja jest prowadzona również we współpracy z NFZ. - Naszym zadaniem jest zapewnić finansowanie tym szpitalom, które przyjmują pacjentów – mówi.

Wojewoda Dajczak na jutro zwołał wideokonferencję ze starostami. Będzie ich mobilizował, aby nie dochodziło do podobnych sytuacji jak w zielonogórskim DPS-ie. - Ta sytuacja jest bowiem efektem zaniedbań, które tam zostały popełnione, nie reagowania na liczne zalecenia naszego wydziału polityki społecznej. Jak twierdzą służby sanepidu, wirus został rozniesiony przez pracowników, co świadczy, że nie przestrzegano procedur bezpieczeństwa. A przypomnę, że dziewięciokrotnie zabezpieczaliśmy tę placówkę w środki ochrony osobistej i dezynfekcji. Dyrektor Grażyna Jelska kilkakrotnie rozmawiała z dyrektorem o procedurach, których należy przestrzegać.

- Nigdzie indziej się coś takiego nie wydarzyło w DPS, choć były zakażenia w Jordanowie, ale poradzono sobie. Tutaj ewidentnie zaniedbano i mamy efekt – tłumaczy wojewoda.

Co będzie z pensjonariuszami, kiedy już wyzdrowieją? - Jest oczywiste, że po ewakuacji miasto Zielona Góra, odpowiedzialne za prowadzenie domu, ma przygotować się na powrót pensjonariuszy, czyli dezynfekcję, ale też zabezpieczyć odpowiedni personel – stwierdza wojewoda.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.