Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Blisko 750 kleryków zacznie w tym roku studia w seminariach diecezjalnych i zakonnych. W diecezjalnych kandydatów na księży jest 546, czyli o 7 proc. mniej niż w ubiegłym roku. Drastyczny spadek powołań w Polsce notuje się od 2010 r. Tłumaczy się to nie tylko zjawiskami laicyzacji, znanymi na zachodzie Europy, ale także epoką po pontyfikacie Jana Pawła II, kiedy Polska biła rekordy w powołaniach kapłańskich.

Pięciu kleryków rozpocznie w tym roku studia w Zielonogórsko-Gorzowskim Wyższym Seminarium Duchownym. Jak na warunki lubuskie to całkiem dobry wynik. W ub. roku było dwóch kandydatów. Nabór nieźle wypadł na tle innych w kraju. Np. tylko jeden kandydat był w Gnieźnie, trzech w Elblągu. Tradycyjnie najwięcej alumnów przyjęto w Tarnowie i Katowicach (po 31).

Pięciu kandydatów z lubuskiego seminarium spotkało się w Lubniewicach z biskupem diecezji ks. Tadeuszem Lityńskim i ks. Mariuszem Jagielskim, rektorem seminarium w Paradyżu.

- Dla biskupa to ważne spotkanie, modlę się w ich intencji, polecając łaskawości Boga na tej drodze formacji. Oby ta droga, którą rozpoczynają, przygoda ich życia i pewien trud ciągłego nawracania przyniosły owoce - mówił bp Lityński.

Nauka i przygotowanie do kapłaństwa trwa sześć lat. Kandydaci muszą przedstawić m.in. opinię swojego proboszcza, metrykę chrztu i świadectwo maturalne. Odbyć rozmowę z rektorem, przejść egzamin wstępny z katechezy, testy psychologiczne i badanie lekarskie.

Klerycy po raz pierwszy od wielu lat nie rozpoczną nauki w Paradyżu. W seminarium trwa generalny remont. Rok akademicki zaczną w murach willi biskupiej w Gorzowie, gdzie mieści się dziś Instytut Biskupa Wilhelma Pluty.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.