Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Unieważnienie decyzji o nieudzieleniu absolutorium nie jest żadną niespodzianką. RIO negatywną opinię o dokumencie wydało już w połowie września. Biegli w uzasadnieniu tłumaczyli, że radni nie udzielili absolutorium „z przyczyn innych niż z tytułu wykonania budżetu”. Radni nie podali argumentów, za to na tej samej sesji bez słowa sprzeciwu zatwierdzili dwa sprawozdania finansowe za zeszły rok. RIO przypomina im, że instytucja absolutorium nie służy do tego, by podważać, jak pieniądze zostały wydane, ale czy zostały wydane zgodnie z przyjętym planem. To samo tyczy się przychodów.

Po wydaniu przez RIO negatywnej opinii był czas, by się odwołać. Sejmikowa opozycja nie próbowała. Tym samym uchwała o nieudzieleniu absolutorium wylądowała w koszu.

– Brawo za obiektywną ocenę i niezawisłość decyzji składu orzekającego RIO – komentuje decyzję lubuska marszałek Elżbieta Polak.

Unieważnienie uchwały przez RIO nie powoduje jeszcze, że marszałek może spać spokojnie. Automatyczny wniosek o głosowanie nad odwołaniem zarządu województwa generowany jest także w przypadku, gdy ten nie otrzyma wotum zaufania. Tak stało się w Lubuskiem. Podobnie jak w przypadku absolutorium, przeciwko głosowała znakomita większość radnych Prawa i Sprawiedliwości oraz Bezpartyjni Samorządowcy skupieni wokół Łukasza Mejzy. Od głosu wstrzymało się (czyli de facto także głosowało przeciw) Samorządowe Lubuskie – nowy klub powstały parę miesięcy temu, działający pod patronatem Janusza Kubickiego i Jacka Milewskiego, prezydentów odpowiednio Zielonej Góry i Nowej Soli. To ci ostatni pociągają za sznurki planowanego przewrotu.

W przypadku instytucji wotum zaufania głosować „za” lub „przeciw” można z dowolnych pobudek, także czysto politycznych.

Termin głosowania nad odwołaniem zarządu województwa wybierze przewodnicząca sejmiku Wioleta Haręźlak, nieformalna wiceprezydent Zielonej Góry. Nie spieszy się, bo obóz prowadzony przez prezydenta Kubickiego stara się podkupić kolejnych radnych. Do tej pory skusiło się troje, otrzymując posady. Opozycja dysponuje obecnie 15 głosami. Do odwołania zarządu potrzebuje ich 18.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.