Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tytuł Honorowego Obywatela woj. lubuskiego dla Olgi Tokarczuk sejmik przegłosował w grudniu ub. roku. Wniosek o uhonorowanie pisarki i noblistki złożyła Elżbieta Polak. Radni byli jednomyślni. Uchwała przeszła jednogłośnie. Do tej pory pisarka nie odebrała oficjalnie tytułu. Na przeszkodzie stanęła m.in. pandemia koronawirusa.

Przypomnijmy, autorka „Ksiąg Jakubowych” i „Biegunów” urodziła się w 1962 r. w Sulechowie, wychowywała w pobliskiej Klenicy. Tokarczukowie wyjechali z Klenicy w 1971 r. Pisarka mieszka dziś pod Nową Rudą na Dolnym Śląsku. Noblistka chętnie podkreśla swoje związki z Klenicą i Lubuskiem. Przyznaje to w wywiadach, epizody z dzieciństwa nad Odrą znajdziemy w jej powieściach.

Tytuł Honorowego Obywatela zamierzał przyznać także Dolny Śląsk, gdzie rządzą PiS i Bezpartyjni Samorządowcy. Skończyło się inaczej. Olga Tokarczuk odmówiła przyjęcia wyróżnienia. Wyjaśniła, że podjęła taką decyzję, bo „Wyróżnienie to, zamiast być radosnym świętowaniem poczucia wspólnoty, stanowi ilustrację bolesnego rozdarcia naszego społeczeństwa, zaś świadome kreowanie tej sytuacji, a - co za tym idzie - podsycanie emocji towarzyszących temu wyborowi antagonizuje mieszkańców Dolnego Śląska jeszcze bardziej. Z przykrością więc zmuszona jestem odmówić przyjęcia tej godności, ponieważ nie chcę stać się obiektem takich działań i elementem tej gry”.

O kulisach odmowy pisze więcej wrocławska „Wyborcza”.

Przyznanie tego tytułu podzieliło dolnośląski sejmik. Radni Koalicji Obywatelskiej i klubu Nowoczesna Plus byli bowiem przekonani, że zgłoszona „w ostatniej chwili” proponowana przez radnych PiS kandydatura bp. Ignacego Deca była „kontrą” do kandydatury Olgi Tokarczuk - czytamy. W ostatniej chwili radni PiS zaproponowali także przyznanie tytułu Honorowego Obywatela Dolnego Śląska radiomaryjnemu biskupowi Decowi, który znany jest ze swojej nagonki na osoby LGBT.

Odmowę Tokarczuk skrytykował Patryk Wild, radny Bezpartyjnych Samorządowców. Decyzję nazwał „żałosną, choć cenną poznawczo”. Noblistki bronił Bogdan Zdrojewski, senator KO. - PiS opanował do perfekcji umiejętność dzielenia Polaków. Rowy wszędzie, jak Polska długa i szeroka - napisał.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.