Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W obradach brali udział marszałkowie 16 polskich województw, samorządowcy, urzędnicy różnego szczebla, eksperci. Pierwsze wykłady i dyskusje orbitowały wokół nowej perspektywy unijnej na lata 2021-27, do której szykują się wszystkie kraje członkowskie UE, także Polska. Najwięcej pytań rodzi nowy instrument, zwany potocznie Funduszem Odbudowy, który pomóc ma unijnym gospodarkom podnieść się po pandemii koronawirusa. W budżecie projektu znajduje się aż 750 mld euro, z czego ok. 57 mld otrzymać ma polskie państwo.

– Otrzymaliśmy już oficjalnie wyliczenia. Alokacja dla Polski wyniesie ponad 23 mld euro w ramach bezzwrotnej pomocy i kolejne 34 mld euro w postaci pożyczek – tłumaczyła Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej w rządzie PiS. Wyjaśniała, że część grantowa – czyli ta pierwsza – podzielona zostanie na dwie pule. 70 proc. kwoty, czyli ok. 17 mld euro, będziemy musieli wydać do końca 2022. Resztę najpóźniej do końca 2023 r.

Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej, z konwentem marszałków w Zielonej Górze łączyła się onlineMałgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej, z konwentem marszałków w Zielonej Górze łączyła się online fot. Władysław Czulak

– Przy czym wysokość tej drugiej puli uzależniona będzie od przeglądu wskaźników, w szczególności realnego spadku PKB w latach 2020-21. Może się okazać, że środki w 2023 r. będą niższe niż te wyliczone dzisiaj, bo prognozy finansowe dla naszego kraju są stosunkowo optymistyczne. Wciąż będziemy czwartym największym beneficjentem nowego instrumentu. Ważne, jak te pieniądze zagospodarujemy – mówiła Jarosińska-Jedynak.

Wstępnie wybrali projekty

Kraje UE, by sięgnąć po kasę, muszą przygotować programy odbudowy. Polski rząd już nad nim pracuje. Do końca tego roku chce opracować najważniejsze założenia.

– Wpłynęło 2,5 tys. projektów. Po wstępnej selekcji zostało ich niespełna 1,2 tys. i nad nimi pracujemy. Stworzyliśmy w resortach specjalne zespoły – opowiadała minister. Z projektów, które przeszły do dalszego etapu, 641 złożyły ministerstwa, a 557 regiony. Małopolskie szczyci się aż setką projektów, podobnie Pomorskie. Jarosińska-Jedynak podpowiadała jednak, by nie patrzeć na szansę sięgnięcia po fundusze pod tym kątem.

– Zdajemy sobie sprawę, że było niewiele informacji, jak mają wyglądać te projekty. Wiedzieliśmy tyle, że mają pobudzać gospodarkę. Problem w tym, że w wielu projektach nie widać koncentracji na określonych tematach. Komisja Europejska promować będzie podejście pakietowe, obejmujące większy obszar, czyli tam, gdzie jest mniej projektów. To muszą być bardziej wiązki przedsięwzięć niż punktowe problemy. Chodzi o to, żeby wskazać koncentrację na którymś z pól. Może to być rozwój niskoemisyjny, efektywność energetyczna czy dostęp do edukacji i usług zdrowotnych. Projekty, które polegają na interwencjach punktowych, będzie trudno obronić, bo KE powie, że można je realizować w ramach innych programów krajowych i regionalnych – tłumaczyła szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej.

Ile dla regionów?

Marszałkowie martwią się, że większość projektów regionalnych odpadnie, a do realizacji pójdą głównie te napisane przez rząd. Gustaw Marek-Brzezin, szef samorządu warmińsko-mazurskiego, dopytywał, czy znane są już kryteria podziału.

– Fundusz odbudowy to coś innego niż polityka spójności, gdzie sztywno ustalamy, ile pójdzie do regionu, a ile na poziom centralny. Ciężko dziś określić, jaka część puli powędruje do regionów, zwłaszcza że jak wspomniałam, ważne będą wiązki projektów. Musimy sprawdzić skalę oddziaływania poszczególnych interwencji. Szacujemy jednak, że ok. 40 proc. alokacji otrzymają samorządy – odpowiadała Jarosińska-Jedynak.

Konwent Marszałków w Zielonej Górze, 24 września 2020 r.Konwent Marszałków w Zielonej Górze, 24 września 2020 r. fot. Władysław Czulak

Przyznała, że rząd sam operuje na wielu niewiadomych. – Prace nad rozporządzeniem unijnym na nieszczęście przynoszą coraz to nowe rozwiązania. Jest wiele niejasności, ale staramy się sobie z tym radzić doświadczeniem z obsługi polityki spójności. Niestety, zasady wdrażania Krajowego Planu Odbudowy idą nie w tę stronę, gdzie miały iść. Na początku słyszeliśmy, że instrument ma być lekki, szybki i łatwy do wdrożenia, aby wspomóc państwa w wychodzeniu z pandemii. Tymczasem widzimy, że prace zaczynają być bardziej skomplikowane niż te dotyczące polityki spójności – stwierdziła minister.

Brak elastyczności we wdrażaniu programu martwi ją jeszcze pod jednym względem: KE postanowiła, że aż 37 proc. puli ma zostać wydanych na zieloną transformację, a 20 proc. na cyfryzację. – Z cyfryzacją nie będzie problemu, bo przebija się przez każdy sektor. Zielona transformacja będzie już wyzwaniem. Poradzimy sobie, ale ciężko mówić o elastyczności, gdy 60 proc. alokacji jest praktycznie sztywna – dodała szefowa resortu.

Wśród innych kryteriów wskazuje się określenie tzw. kamieni milowych, wysokie szanse wykonalności projektu, pobudzający wpływ na gospodarkę i innowacyjność oraz uzupełniający charakter inwestycji w stosunku do innych dokumentów na perspektywę 2021-27.

To nie jest łatwy pieniądz

Obecnie rząd pracuje nad podziałem zgłoszonych projektów na te priorytetowe pod kątem funduszu odbudowy i takie, które można realizować z innych programów.

Marszałkowie dopytywali, jak wyglądać ma poprowadzenie takiej linii demarkacyjnej. – Wiedziałem, że czeka nas ciężka praca, a nie łatwy pieniądz, jak to chcieliśmy sobie wyobrażać. KE ma inną wizję, inną ma rząd, a jeszcze inną regiony. To będzie wielkie wyzwanie, żeby sprowadzić te pomysły do wspólnych ram – mówił Olgierd Geblewicz, marszałek woj. zachodniopomorskiego i szef Związku Województw RP. Zaapelował, by za parę miesięcy zorganizować debatę z udziałem władz regionów, ministerstwa i naukowców PAN. – Zależy nam, żeby fundusz służył wszystkim regionom i integrował Polskę – dodał.

Józef Sarnowski, członek zarządu woj. pomorskiego, zwrócił uwagę, że rząd najpierw powinien wydłużyć terminy na rozliczenie projektów unijnych, które zawarł w specustawie odnośnie do pandemii koronawirusa. – Realizacja projektów jest utrudniona, zwłaszcza tam, gdzie uczestniczą osoby fizyczne. Tymczasem idzie druga fala koronawirusa – powiedział Sarnowski.

Jarosińska-Jedynak uspokajała, że rząd ma już przygotowany projekt nowelizacji ustawy, na podstawie której termin zostanie wydłużony do końca 2023 r. – Jest jeszcze kwestia wydłużenia terminu przez Komisję Europejską. Najpierw to UE musi się zgodzić. Ale już jesteśmy gotowi – zapewniła minister.

Wcześniej o nowych możliwościach sięgania po unijną kasę w ramach programu Horyzont opowiadała Magda de Carli, kierowniczka dyrekcji generalnej ds. badań naukowych i innowacji Komisji Europejskiej.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.