Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W regionie Frankfurtu i dalej na południe, w kierunku granicy z Saksonią, stoi już 120-kilometrowa mobilna siatka pod napięciem, która zapobiegać ma migracji dzików. Jej instalację rozpoczęto w grudniu ub. roku.

We wtorek władze Brandenburgii ogłosiły, że elektrycznego pastucha zastąpi stałe ogrodzenie. Domagali się go niemieccy rolnicy po tym, jak kilkanaście dni temu w Niemczech wykryto pierwsze przypadki ASF u padłych dzików.

– Stałe ogrodzenie zbudujemy już teraz – zapowiedziała we wtorek w Poczdamie brandenburska minister zdrowia Ursula Nonnemacher.

Płot stanie najpierw na granicy z Polską w rejonie Szprewa-Nysa, gdzie dotąd ASF wykryto u dziewięciu padłych dzików (kolejnych 11 naliczono w powiecie Odra-Szprewa). Brandenburgia, oprócz wymiany ogrodzenia na stałe, planuje też jego rozbudowę na północ. Inwestycję sfinansować ma niemiecki rząd.

Pierwszy przypadek ASF u naszych zachodnich sąsiadów wykryto 10 września br. W tropieniu zakażonych i martwych dzików udział biorą specjalnie szkolone psy i drony. Problem nie dotyczy jeszcze świń domowych, ale i tak wstrzymano wywóz wieprzowiny z Niemiec do krajów spoza UE. Wśród nich dużymi odbiorcami były Chiny i Korea Południowa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.