Bartosz Nowak 7 lutego tego roku skończył 28 lat. Jesienią 2018 r. rozegrał w trzeciej lidze 500 minut w barwach Warty Gorzów. Niestety, zmarł po tragicznym wypadku, którego doznał w pracy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bartosz Nowak zaczynał grę w piłkę nożną w Pogoni Lwówek, potem był zawodnikiem Rzemieślnika Kwilcz, przez wiele lat Warty Międzychód, a także Warty Gorzów. Przyszedł do gorzowskiej drużyny przed trzecioligowym sezonem 2018/19. W rundzie jesiennej wystąpił w 14 meczach, łącznie rozegrał 500 minut.

Od wiosny 2020 r. reprezentował barwy Błękitnych Wronki.

Piłkarz pracował przy załadunku naczepy tira. W trakcie zakładania plandeki zdmuchnęło go z niej silne uderzenie wiatru. Mężczyzna spadł i uderzył się w głowę o bele drewna. Był reanimowany, a śmigłowiec zabrał go do szpitala. Tam niestety zmarł.

W niedzielę zespół Błękitnych (występuje w klasie okręgowej) ma mecz ze Spartą Złotów. Chociaż drużyna jest w złym stanie psychicznym po tej tragedii, chce zagrać dla swojego kolegi i uczcić w ten sposób jego pamięć.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej