Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stowarzyszenie Santockie Winnice wspólnie z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Santoku zorganizowało warsztaty winiarskie dla zainteresowanych założeniem winnicy. A jeśli warsztaty i to jeszcze w sierpniu, to oczywiście musiały się odbyć na jednej z santockich winnic, gdzie już powoli dojrzewają pierwsze winne grona.

W spotkaniu wzięło udział kilkanaście osób, a santoccy winiarze, którzy sami stawiali pierwsze kroki przed trzema laty, dziś mogą się już podzielić swoim doświadczeniem. Jak założyć winnicę, od czego zacząć, na co zwracać uwagę, jakie szczepy wybrać i jakie niespodzianki czekają podczas uprawy winorośli w naszym klimacie.

- Idziemy w tym kierunku, jaki sobie ustaliliśmy na spotkaniu założycielskim stowarzyszenia. Czyli w kierunku rozwoju winiarstwa w okolicach Santoka. Na początku sami się szkoliliśmy, jeździliśmy m.in. do Zaboru. Ale już po trzech latach stwierdziliśmy, że mamy wystarczające doświadczenie z tych początków zakładania winnic, przeszliśmy przez różne trudne sytuacje związane z pogodą i naturą, aby móc się tą wiedzą podzielić z innymi – mówi Paweł Kurtyka ze Stowarzyszenia Santockie Winnice, współprowadzący winnicę Vineas Montis.

To właśnie na tej winnicy spotkali się zainteresowani winiarstwem, być może przyszli winogrodnicy. - Szkolenie to jedno, ale chodzi też o zaszczepienie pasji do winiarstwa. Jeśli ktoś się tym na poważnie zainteresuje, będziemy go wspierać w założeniu i prowadzeniu winnicy – dodaje Paweł Kurtyka.

Vineas Montis to po trzech latach od założenia: pół hektara na santockich wzgórzach i półtora tysiąca sztuk winorośli Vitis vinifera różnych odmian.

Oczywiście to nie jest jedyna winnica w Santoku, do której winiarstwo powraca po kilkuset latach przerwy.

W Santoku są jeszcze 40-arowa winnica Pod Basztą, kolejny winiarz ma 10 arów na razie, choć planuje powiększenie uprawy. Również rozwojowa jest 10-arowa winnica w Górkach Santockich, a póki co największa jest winnica w Czechowie, gdzie winoroślą obsadzone są 2 ha.

- Niedaleko Vineas Montis mam już ok. 2 ha, które będę obsadzał prawdopodobnie w 2022-23 r. - mówi Konrad Kowalicki, który prowadzi winnicę Pod Basztą. Na razie to ok. 40 arów, ale również tam, czyli Pod Basztą, w samym środku Santoka, jest jeszcze rozwojowo. - Wszystko dobrze rośnie, bo ukształtowanie terenu jest korzystne. Są tam kaskady, a pierwsza z nich jest już całkowicie obsadzona. Jest ok. 800 krzewów, 120 z nich już wyselekcjonowanych na pierwsze owocowanie, więc spodziewam się ok. 120 litrów wina, na razie na własny użytek. W grudniu przystąpię do karczowania i przygotowywania kolejnych kaskad. Wtedy winnica faktycznie będzie „pod basztą”. I widok też będzie fenomenalny z góry na te winnice – opowiada.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.