Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotę obchodziliśmy 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej, decydującej bitwy wojny polsko-bolszewickiej. Jej ostatnim żyjącym uczestnikiem był kapitan Józef Kowalski. Zmarł w 2013 r. w domu pomocy społecznej w Tursku pod Sulęcinem. Miał 113 lat, w chwili śmierci był najstarszym mężczyzną na świecie. Przez kilkadziesiąt lat mieszkał w województwie lubuskim.

Józef Kowalski urodził się w 1900 r. w Wicyniu na Podolu. W trakcie wojny polsko-bolszewickiej walczył w 22. Pułku Ułanów Podkarpackich. 31 sierpnia 1920 r. brał udział w bitwie pod Komarowem (niedaleko Zamościa). Polska kawaleria rozbiła trzon bolszewickiej 1. Armii Konnej. Było to największe starcie konnicy w wojnie polsko-bolszewickiej i ostatnia wielka bitwa kawaleryjska w Europie.

Kowalski był żołnierzem kampanii wrześniowej, walczył w artylerii. Gdy Niemcy rozbili jego pułk, został wzięty do niewoli, był jeńcem.

Po II wojnie światowej początkowo mieszkał na Górnym Śląsku, ale później przeprowadził się z rodziną pod Krzeszyce w dzisiejszym powiecie sulęcińskim. Przejął tam opuszczone gospodarstwo rolne, uprawiał ziemię i hodował konie.

Przez prawie 20 ostatnich lat życia mieszkał w domu pomocy społecznej w Tursku. Zmarł 7 grudnia 2013 r.

Rok przed śmiercią minister obrony narodowej awansował Józefa Kowalskiego do stopnia kapitana. W 2010 r. Kowalski został odznaczony przez prezydenta Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Był honorowym obywatelem Radzymina.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.