Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czasie epidemii koronawirusa piłkarska lubuska czwarta liga została zakończona po rundzie jesiennej, ale zdecydowano, że w lipcu i sierpniu zostanie dograny wojewódzki Puchar Polski za sezon 2019/20.

Do finału dotarli aktualni nasi trzecioligowcy – Warta Gorzów i Lechia Zielona Góra. Można więc powiedzieć, że faworyci nie zawiedli. Nagrodą za zwycięstwo w środowym meczu na stadionie w Zbąszynku był czek na 40 tys. zł (10 tys. zł dla przegranego). Na wygranego na już rozlosowanym szczeblu centralnym Pucharu Polski 2020/21 czeka rywal z trzeciej ligi – Świt Szczecin.

Obaj finaliści w miniony weekend wystartowali w lidze. Lechia zremisowała 1:1 ze Stalą w Brzegu. Na pucharowy mecz z warciarzami dokonała tylko jednej zmiany w składzie.

Znacznie większe przemeblowanie mieliśmy u gorzowian (cztery zmiany), gdzie do składu wrócili m.in. wcześniej kontuzjowani Radosław Mikołajczak i Paweł Krauz. W środku pola od pierwszej minuty zagrał również Damian Szałas z opaską kapitana.

– Po tym, co wydarzyło się z rezerwami Górnika w Zabrzu [przegraliśmy 1:5], nie pozostaje nam nic innego, jak wyciągnąć wnioski i się rehabilitować. Mocno powalczyć o zwycięstwo – powiedział trener Warty Paweł Wójcik.

Dwa lata temu warciarze przegrali w finale wojewódzkiego PP z Lechią 0:1, rok temu po dogrywce ze Stilonem. Tym razem też nie udało się sięgnąć po główne trofeum.

Zielonogórzanie to zespół znacznie bardziej zgrany, którym kieruje Łukasz Garguła. Warta po dużych zmianach po awansie to jednak ciągle plac budowy. Wyraźnie to w środę widzieliśmy, szczególnie do przerwy.

Długo mecz był bardzo niemrawy. Mogliśmy narobić sobie kłopotów po kiksie Dominika Siwińskiego, na szczęście napastnik Lechii Szymon Kobusiński pocelował w niebo.

Decydujące minuty w tym spotkaniu zaczęły się zaraz po przerwie na uzupełnienie płynów, a wszystko, co złe, działo się po prawej stronie naszej defensywy.

Najpierw świetną indywidualną akcją popisał się zielonogórski skrzydłowy Sebastian Górski. Mijając gorzowskich graczy, dotarł pod pole karne Warty i zagrał piłkę do Przemysława Mycana, który od razu odnalazł kilkanaście metrów od bramki Artura Małeckiego. Ten ostatni uderzył precyzyjnie, właściwie nie do obrony. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki.

Nie ochłonęliśmy jeszcze po stracie gola, a już pustą lewą stroną boiska sunął Kobusiński. To przez stratę zawodników z Gorzowa w środku pola. Pierwsze zagrożenie zażegnaliśmy, ale za chwilę Adam Wiejkuć bez sensu sfaulował wspomnianego wyżej Kobusińskiego w polu karnym. Jedenastka, pewny strzał samego poszkodowanego i mieliśmy już 2:0 dla Lechii.

Chwała, że warciarze po przerwie się nie poddali. Zielonogórzanie przy prowadzeniu ewidentnie włączyli w tym meczu tryb oszczędnościowy. Dzięki temu to drużyna z Gorzowa zdecydowanie częściej była przy piłce. Mieliśmy też swoje okazje na gole, trzy bardzo dogodne. Niestety, w tych pojedynkach z Wojciechem Fabisiakiem przegraliśmy nawet 0:4. Bramkarz Lechii doskonale interweniował przy strzałach Siwińskiego, Alana Błajewskiego i kapitana Szałasa. W końcu w doliczonym czasie meczu obronił rzut karny. Pechowym strzelcem był Krauz. Chwilę wcześniej po jednym z nielicznych wypadów w drugiej części pod bramkę Warty gorzowian oszukał Krzysztof Staśkiewicz i trzecim trafieniem dla zdobywców lubuskiego PP w sezonie 2019/20 praktycznie zamknął ten finał.

Przed gorzowskim trzecioligowcem drugi w sezonie pojedynek ligowy. W sobotę 8 sierpnia o godz. 17.30 na stadionie przy ul. Olimpijskiej (tam Warta będzie rozgrywać swoje mecze) zagramy z Polonią Świdnica.

WARTA GORZÓW – LECHIA ZIELONA GÓRA 0:3 (0:2)

BRAMKI: Małecki (32.), Kobusiński (37. z karnego), Staśkiewicz (90.).

WARTA: Kosiorek – Gołdyn, Siwiński, Wiejkuć, Stawikowski – Błajewski, Szałas, D. Zakrzewski (62. min Grudziński), Mikołajczak (62. min Poniedziałek) – Posmyk, Krauz.

LECHIA: Fabisiak – Łokietek (90. min J. Budziński), Ostrowski, Babij – Górski, Athenstadt (90. min Ekwueme), Małecki (69. min Czarnecki), Garguła (78. min Żukowski), Kaczmarczyk (87. min Stachurski) – Mycan (78. min Staśkiewicz), Kobusiński.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.