Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O sytuacji epidemicznej na konwencie marszałków w Lubniewicach opowiadał prof. Andrzej Horban, krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych. Temat przybliżył lekko. Zaczął od rysunków Andrzeja Mleczki, który wykpił porady u lekarzy rodzinnych. I przyznał, że trochę prawdy w nich jest. Nikt nie był przygotowany na pandemię koronawirusa.

– To nie jest nowa choroba. Znamy koronawirusy od zawsze. Choć epidemia tego koronawirusa, którą tak się świat zachwycił, niesie ze sobą 10-procentowe ryzyko śmierci, a tymczasem na Bliskim Wschodzie, szaleje koronawirus, który zbiera 30-procentowe żniwo. Tyle że tam nie ma transmisji z człowieka na człowieka, ale źródłem są wielbłądy – tłumaczył prof. Horban. I przyznał, że naukowcy osiągnęli mistrzostwo w szybkości opracowania testów na koronawirusa SARS-CoV-19. Minusy? Wysoka śmiertelność osób chorych na COVID-19, które musiały zostać podłączone do respiratorów. Liczba zgonów sięga 90 proc.

– I będzie tak, jeśli jedna pielęgniarka będzie przypisana do 10 łóżek, jeden lekarz do 20. Pacjenci nie mają szans – wyliczał. Przyznał, że chiński lockdown podziałał, bo cechował się ścisłym reżimem. – Ten w Polsce był zabawą – przyznał prof. Horban. Stwierdził, że jeśli przyjąć, że na COVID-19 zachoruje od 17 do 30 mln osób, to aż 2–3 mln z nich będą wymagać użycia respiratora.

– A mamy 100 tys. łóżek w szpitalach, 10 tys. miejsc na oddziałach intensywnej opieki medycznej. A pamiętajmy, że śmiertelność powyżej 70. roku życia sięga 80 proc. Tak, nadal będziemy trzymać w zamknięciu pensjonariuszy domów pomocy społecznej – mówił prof. Horban. Przyznał, że wiele krajów Europy Zachodniej przeszło już szczyt zachorowań, tymczasem w Polsce krzywa ciągle się wznosi.

Jak się przygotować na drugą falę koronawirusa?

Według prof. Horbana trzeba zadbać o laboratoria, które mogłyby szybko diagnozować pacjentów. Co ważne, powinny one pracować 24 godziny na dobę. Przebudowane powinny zostać także szpitale. Oczywiście najlepszy scenariusz to pojedyncza sala z własną łazienką i śluzą dla każdego pacjenta.

– Oczywiście nikt tego nagle nie wybuduje, ale te 49 byłych wojewódzkich szpitali powinno mieć wszystko, żeby móc przyjąć każdego pacjenta. Każdy musi być traktowany jak potencjalny podejrzany, więc na początku separatka jest zbawienna – mówił prof. Horban. I zaznaczył, że w świadomości Polaków należy odczarować SOR-y.

– To nie jest rejonowa przychodnia na kółkach. SOR to medycyna ratunkowa, nie dla kogoś, kogo boli głowa – tłumaczył. I przyznał, że przynajmniej w części do normalnego trybu pracy powinny wrócić przychodnie. Teleporady nie zastąpią diagnozy postawionej po zbadaniu pacjenta.

– Wirusy były, są i będą – uciął prof. Horban.

Elżbieta Polak, marszałek lubuski: – Chorujemy, od kiedy Ewa zgrzeszyła w raju. Lepiej być przygotowanym na epidemię. Niestety, to wszystko kosztuje, a NFZ za mało płaci szpitalom. Na szczęście szykuje się zmiana, rewolucja, bo nasz system ochrony zdrowia wymaga zwiększenia nakładów – mówi marszałek.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.