Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W piątek w Lubniewicach koło Gorzowa rozpoczął się Konwent Marszałków Województw. Spotkanie odbywa się nieco ponad tydzień po kluczowych decyzjach Unii Europejskiej o unijnym finansowaniu w latach 2021–2027.

Przypomnijmy: szefowie państw Unii Europejskiej uzgodnili budżet podstawowy na 1074 mld euro. Do tego doszedł Fundusz Odbudowy wart 750 mld euro (390 mld w dotacjach oraz 360 mld euro w tanich pożyczkach) na najbliższe cztery lata. Z finansowego tortu Polsce może przypaść – jak się wstępnie szacuje – ok. 125 mld euro oraz 34 mld euro w pożyczkach.

Marszałkowie chcą poznać „architekturę podziału” pieniędzy dla polskich regionów. – Czekamy na propozycje polskiego rządu, tak by omówić je już jesienią – zapowiada Christopher Todd, dyrektor wydziału ds. Polski w Dyrekcji Generalnej Komisji Europejskiej.

Wtedy powinniśmy poznać też podział na regiony słabiej rozwinięte (np. województwa Polski wschodniej oraz Lubuskie, Zachodniopomorskie), w trakcie transformacji (Dolny Śląsk czy Wielkopolska). Wiąże się to z podziałem dotacji w porównaniu z poprzednią perspektywą unijną. Pierwsza grupa mogłaby liczyć na 85 proc. kwot, druga – na 70 proc. Polska wschodnia miałaby dodatkowo dostać 600 mln euro w ramach specjalnego programu. Osobna rzecz ma się z Mazowszem. Rząd planuje podział województwa na stołeczne i mazowieckie. – Wówczas sama Warszawa dostałaby 40 proc. środków – tłumaczyła marszałkom Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej. Minister łączyła się z Lubniewicami w trybie zdalnym.

– Wbrew pozorom terminy są krótkie. Do połowy sierpnia województwa muszą wskazać najważniejsze projekty i inwestycje w regionach finansowane z Unii Europejskiej – mówi Elżbieta Polak, marszałek lubuski.

Marek Prawda: Bolesna lekcja z koronawirusa

Konwent marszałków województw, Lubniewice 31 lipca 2020.  Marek Prawda , dyrektor Komisji Europejskiej w Polsce i marszałek lubuska Elżbieta PolakKonwent marszałków województw, Lubniewice 31 lipca 2020. Marek Prawda , dyrektor Komisji Europejskiej w Polsce i marszałek lubuska Elżbieta Polak fot. Władysław Czulak/AG

– Unia zaproponowała po raz pierwszy dwa budżety na najbliższe siedem lat. To nadzwyczajne rozwiązanie w nadzwyczajnej sytuacji – mówił w Lubniewicach Marek Prawda, dyrektor Komisji Europejskiej w Polsce. – Po raz pierwszy też najpierw mamy budżet, do którego dorabiamy strategię. Więc odwrotnie niż w przeszłości. Mamy nową opowieść unijną.

Nowa opowieść to efekt pandemii koronawirusa i globalnych uwarunkowań. – A zaczęło się źle. W pierwszych tygodniach pandemii mieliśmy smutny spektakl narodowych egoizmów i wyścigu po maseczki. Wytykano Brukseli brak skoordynowanych działań, schematyczne posunięcia, a państwom unijnym – zamykanie granic bez uzgodnień. Było wrażenie chaosu i bezradności – opowiadał Prawda.

– Dziś widzimy to inaczej. Unia robiła to, co mogła. Zaczęły się wspólne zapasy i zakupy, pomoc gospodarkom. Szybko na walkę z pandemią zebrano 55 mld euro. Pojawiła się solidarność państw, m.in. pomoc słabszym i transport pacjentów z kraju do kraju. Sytuacja się uspokoiła, Unia zaczęła wychodzić z fazy toksycznej.

Zdaniem Marka Prawdy Europa zaczęła sobie uświadamiać, że musi sobie radzić bez USA. – Ameryka w czasie pandemii stała się bardziej problemem niż rozwiązaniem. Abdykowała ze swojego światowego przywództwa, a wszyscy pamiętali, jak szybko i dobrze reagowała w czasie epidemii eboli w Afryce – tłumaczy. – W Europie taką rolę cywilnego koordynatora zaczęły pełnić Niemcy.

„Suwerenna Europa, ale bez satrapii”

Zdaniem Prawdy w większym budżecie unijnym trzeba widzieć politykę uniknięcia katastrofy gospodarczej i ucieczki do przodu we wspólnych interesach. Także przed europejskim sporami północy kontynentu z południem oraz globalnymi konfliktami mocarstw, przede wszystkim USA z Chinami. Dlatego UE zainwestuje przede wszystkim w gospodarkę innowacyjną i cyfrową, zdrowie oraz ochronę klimatu i zielony ład. Na projekty klimatyczne i cyfrowe może pójść ponad 50 proc. pieniędzy z Funduszu Odbudowy.

– Nowa polityka jest przemyślaną koncepcją solidarności europejskiej, opowieścią o ściślejszej współpracy i mocniejszej wspólnocie. Strategią zwarcia szeregów. Decyzje o wydaniu kosmicznych pieniędzy wydawały się do niedawna niewyobrażalne. Tymczasem Unia wyszła z własnego cienia. Bo przyszłość mieszkańcy Unii wiążą z europejską wspólnotą, a nie ze światem wielkich graczy – tłumaczy Prawda.

– Europa będzie ta sama, ale nie taka sama. Nadchodzi moment ważnych decyzji o federacyjności Europy. Jest zdecydowanie więcej zrozumienia dla suwerenności państw. Będzie jej więcej, co nie znaczy przymykania oczu na naruszanie demokracji. Nie po to państwa podpisują traktaty, by budować satrapie i półdyktatury – mówi Prawda.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.