Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Konkurs „Lubuskie Bony Wsparcia” dla firm dotkniętych epidemią koronawirusa skończył się awanturą, po której zarząd województwa domagał się unieważnienia konkursu. Zgodnie z podpisanymi umowami na południu regionu przeprowadzała go Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej (OPZL), a na północy - Zachodnia Izba Przemysłowo-Handlowa.

Do rozdania w formie bezzwrotnych dotacji było 30 mln zł. Firmy mogły starać się od 10 do nawet 200 tys. zł (w zależności od wielkości przedsiębiorstwa). Afera wybuchła, gdy okazało się, że nabór wniosków rozstrzygnął się w niespełna kwadrans. Kilkaset firm odeszło z niczym. Wygrała zasada kto pierwszy, ten lepszy. Okazało się także, że konkursie brali udział zarządzający OPZL, m.in. prezes Janusz Jasiński. Żądanie unieważnienia konkursu Jasiński nazwał „gównoburzą urzędniczą”. - Nie dam obrażać urzędu ani urzędników - zareagowała marszałek Elżbieta Polak.

Obie strony usiadły jednak do stołu. W piątek, po zakończeniu negocjacji z OPZL i ZIPH, urząd marszałkowski wydał oficjalny komunikat.

- Prowadzimy te rozmowy od tygodnia. Z różnym napięciem i w różnej skali emocji po to, by wynegocjować porozumienie w celu zapewnienia przejrzystości, transparentności i równego dostępu dla wszystkich, dla których ten konkurs został przygotowany, z wyłączeniem osób zasiadających w zarządach obu organizacji, którzy przecież nie mogli przystąpić do naboru. To ma być pomoc dla przedsiębiorców, a nie operatorów. Chcemy zapewnić sprawiedliwą ocenę ich projektów i szybką pomoc w trudnym czasie, ale również zminimalizować ryzyko związane z rozliczaniem publicznych pieniędzy - czytamy.

Zarząd ma, oprócz unieważnienia konkursu, jeszcze jedną propozycję - przejęcie realizacji projektu. Ostateczne decyzje zapadną na początku przyszłego tygodnia.

W piątek, jak zapewnia marszałek, „wszystkie strony przyjęły jako niebudzące żadnych wątpliwości konkretne zasady”:

  • Wyłączenie powiązań członków zarządu operatorów projektu i zakaz składania wniosków do konkursu jest obligatoryjny i wynika z ustawy wdrożeniowej.
  • Nabór wniosków powinien trwać minimum osiem godzin (np. od 8 do 16).
  • Uzgodniono, w jakich przypadkach można poprawić wniosek na etapie oceny formalnej, i że nie ma takiej możliwości na etapie oceny merytorycznej.
  • Kryteria oceny merytorycznej pozostaną bez zmian.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.