Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W całym woj. lubuskim uprawnionych do głosowania jest 773 tys. mieszkańców. W skali kraju to niedużo. W samej Warszawie uprawnionych jest niemal dwa razy tyle, a prawie trzy razy tyle na sąsiednim Dolnym Śląsku.

Większość Lubuszan uprawnionych do głosowania mieszka w gminach i miasteczkach do 20 tys. To ok. 490 tys. osób. Pozostałe 280 tys. głosuje w większych miastach.

Pojedynek frekwencyjny przed ponad tygodniem wygrali ci drudzy.

W pierwszej turze w Lubuskiem zagłosowało 472 tys. wyborców. Frekwencja wyniosła 61,4 proc. i była niższa od krajowej o 3,5 punktu. W Lubuskiem najczęściej głosowali mieszkańcy stolic. Zielona Góra przebiła barierę 70 proc. W Gorzowie frekwencja wyniosła 64,5 proc. W obu miastach swoje głosy wrzuciło 196 tys. mieszkańców. Frekwencja nieco powyżej 60 proc. padła także w miastach, gdzie było więcej niż 20 tys. mieszkańców uprawnionych do głosowania - Nowej Soli, Żarach i Świebodzinie. Najniższą frekwencję odnotowano w najmniejszych gminach wiejskich. Sięgnęła 57 proc.

Miejsce zamieszkania ma, co pokazały wyniki pierwszej tury, istotne znaczenie, jak głosujemy.

W najmniejszych gminach Andrzej Duda zebrał 4,33 mln głosów. Dla porównania, Rafał Trzaskowski dostał ich tam 1,74 mln, Szymon Hołownia – 1,01 mln, a Krzysztof Bosak – 0,55 mln.

Więcej w raporcie bigdata.wyborcza.pl

W I turze tegorocznych wyborów najchętniej do urn poszli mieszkańcy największych gmin w kraju, czyli tych powyżej 100 tys. mieszkańców. Zsumowana frekwencja wyniosła wśród nich 69 proc. W mniejszych gminach frekwencja była niższa, najniższa w tych do 20 tys. mieszkańców - wyniosła 61 proc.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.