Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W wieczór wyborczy w zielonogórskim hotelu Ruben działacze PiS byli pewni swego. Andrzej Duda wygra w Lubuskiem, choć nieznacznie. A za dwa tygodnie będzie świętował reelekcję.

Nieznacznie wybory prezydenckie w regionie wygrał Rafał Trzaskowski, nie Duda. Specjalnie humoru PiS nie zepsuł. – Myślę, że nie ma co się specjalnie przejmować trochę gorszym rezultatem w Lubuskiem – tłumaczył działaczom poseł Marek Ast.

Duda i jego Bawaria

Ast ma powody, by się nie przejmować. Optymizmu dostarczają liczby. Pięć lat temu w pierwszej turze Andrzej Duda zebrał w Lubuskiem 92 tys. głosów. W ostatnią niedzielę już 162 tys. Przyrost jest ogromny, choć to też zasługa frekwencji w regionie, o 20 proc. wyższej. Duda zdobył więcej głosów niż PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych.

Urzędującego prezydenta nie zawiodło południe, nazywane prawicową lubuską Bawarią. Rekordy padły w Niegosławicach w powiecie żagańskim (58,1 proc.) i Szlichtyngowej w powiecie wschowskim (57,4 proc.). Mapę sukcesów znaczą wiejskie gminy – Brzeźnica, Maszewo, Przewóz oraz małe miasteczka - Szprotawa, Iłowa, Nowe Miasteczko i Witnica.

Duda wygrywał w południowym okręgu senatora Wadima Tyszkiewicza. – Tu widać najmocniej efekt totalnej propagandy TVP. Działają obietnice Dudy, choć wiemy, że to kompletnie nie jego kompetencje, a zwykłe manipulacje. To główna przyczyna – tłumaczy Tyszkiewicz.

Trzaskowski po miejsku

Rafał Trzaskowski poprawił wynik Bronisława Komorowskiego sprzed pięciu lat. Zdobył w Lubuskiem ok. 175 tys. głosów przy 144 tys. Komorowskiego.

Trzaskowski gromił Dudę w Zielonej Górze i Słubicach. Różnica sięga aż 20 proc. Z kilkunastoprocentową przewagą wygrywał w Gorzowie i Gubinie. Z mniejszą w Nowej Soli, Żarach, Żaganiu i Świebodzinie.

Widać jak na dłoni wyborczą lubuską piramidę. Szczyt ze stolicami i większymi miastami dla Trzaskowskiego, w środku, w miasteczkach, rośnie Duda, a na samym dole na wsiach kandydat PiS już dominuje.

– To uniwersalna tendencja, Lubuskie pod tym względem przypomina już inne regiony. Na słynnym kongresie w Przysusze Jarosław Kaczyński dobitnie podkreślał, że PiS jest partią polskiej wsi. To z początku wyglądało na chwyt wyborczy, ale słowo stało się ciałem. Przekaz, że PiS chroni, broni i rozdaje, stało się bardzo nośne w Polsce powiatowej. Lubuskie nie odstaje. To także dlatego Duda objeżdża przede wszystkim małe miasteczka, a unika dużych. Właściwie to go w nich nie ma – tłumaczy prof. Lech Szczegóła z instytutu socjologii Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Kraina Hołowni

W kraju Szymon Hołownia nie przekroczył 14 proc., w Lubuskiem dobił do prawie 18 proc. Rekordy pobił w dwóch powiatach na granicy z Niemcami – krośnieńskim i żarskim. W Gubinie wygrał Trzaskowski z 38-procentowym poparciem. Zaskoczeniem było drugie miejsce – przypadło Szymonowi Hołowni (26,8 proc.). Dopiero trzeci był Andrzej Duda z wynikiem 25,3 proc.

Jeśli Hołownia, jak zapowiada, zaczyna budować ruch obywatelski, powinien zacząć od lubuskiego polsko-niemieckiego pogranicza.

– W tych rejonach można zauważyć, że mieszkańcy w dużo większym stopniu przejmują zachodni styl życia. Otwartość jest dużą wartością. Nie czuć zagrożenia niemieckiego, tu takie przekazy PiS nie trafiają – komentuje prof. Szczegóła.

– Mieszkańcy mocno ucierpieli, gdy zamknięto granicę z powodu epidemii koronawirusa. Nagle przestali zarabiać po drugiej stronie Odry, tracili źródła utrzymania. Organizowali pikiety i protesty. Poczuli wtedy, że są daleko od rządowej Warszawy, która nie rozumie ich problemów. Mało który z kandydatów ich wspierał. Hołownia wykazał zrozumienie. Mówił, że tu ludziom jest ciężko i popiera protest. W wyborach Gubin o tym też pamiętał – opowiada Bartłomiej Bartczak, burmistrz Gubina.

Czarna niedziela lewicy i ludowców

Pięć lat temu na Magdalenę Ogórek, kandydatkę SLD, zagłosowało nieco ponad 10 tys. Lubuszan. Tyle samo teraz zebrał Robert Biedroń. To prawie siedem razy mniej niż Lewica dostała w wyborach do Sejmu w 2019 r. Lewica może mówić o klęsce, zwłaszcza że Biedroń miał być symbolem nowej lewicy i lepszej przyszłości.

– To tak, jakby nasz elektorat zdradził Biedronia – mówią zielonogórscy politycy lewicy.

Opinię o „zdradzie” mogliby powtórzyć ludowcy. Władysław Kosiniak-Kamysz zebrał w województwie ledwo 2 proc. (9,5 tys. głosów). Prawie trzy razy mniej niż Krzysztof Bosak z Konfederacji. Rozmiary porażki widać przy porównaniu osiągnięć PSL w ostatnich wyborach do Sejmu. Na PSL głos oddało 50 tys. wyborców.

Kampanię Kosiniaka-Kamysza ludowcy przeprowadzili z rozmachem. Jego reklamy były wszędzie. Lidera PSL poparł publicznie na wiecu prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki. Efekt był więcej niż mizerny. W Zielonej Górze Kosiniak-Kamysz zdobył jedynie 1,3 tys. głosów.

Wybory prezydenckie 2020 w Lubuskiem

Rekordy Trzaskowskiego

  • Zielona Góra - 45,8 proc.
  • Kłodawa - 45,2 proc.
  • Słubice - 45 proc.
  • Świdnica - 43,7 proc.
  • Gorzów - 42,6 proc.
  • Kostrzyn nad Odrą - 42 proc.
  • Zabór - 41,3 proc.

Rekordy Dudy

  • Niegosławice - 58,1 proc.
  • Szlichtyngowa - 57,4 proc.
  • Brzeźnica - 50,9 proc.
  • Siedlisko - 49,7 proc.
  • Wymiarki 48,1 proc.
  • Przewóz - 48,1 proc.
  • Wschowa - 47,4 proc.
  • Maszewo - 46,9 proc.
  • Szczaniec - 46,6 proc.
  • Nowe Miasteczko - 46,4 proc.
  • Kolsko - 45 proc.
  • Stare Kurowo - 44 proc.

Rekordy Hołowni

  • Gubin – 26,8 proc.
  • Zbąszynek – 25,8 proc.
  • Tuplice – 25,6 proc.
  • Gubin (gmina wiejska) – 25,6 proc.
  • Łęknica – 25,1 proc.
  • Brody – 25 proc.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.