Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piotr Bakselerowicz: – Robert Biedroń miał bardzo słaby wynik. Jak to widzi pan, „stary lewicowiec”?

Tadeusz Jędrzejczak, były prezydent Gorzowa, polityk i radny sejmiku z SLD: – Przy takiej kampanii i sytuacji z COVID liczyliśmy chociaż na 5 proc. Dużo mówi to, że 40 proc. lewicy głosowało na Rafała Trzaskowskiego. Biedroń skupił się na sprawach obyczajowych, wolnościowych, rozdziału Kościoła od państwa, a w Polsce jeszcze nie czas na taką kampanię. Polacy są konserwatywnym społeczeństwem. Nie ma sporu co do przerywania ciąży czy małżeństw jednopłciowych. Inne rzeczy interesują ludzi.

Jak pan zagłosuje w drugiej turze?

– Chcę, żeby Polską kierował prezydent, który jest zwolennikiem integracji z Unią Europejską i zapewni dobre relacje z sąsiadami. Po odejściu Wielkiej Brytanii Polska staje się jednym z największych krajów UE, z niezłą gospodarką. Warto, żebyśmy mieli z tego profity – nie tylko fobie antyrosyjskie, ale i konkretne zyski. Dzisiaj jesteśmy na marginesie światowej polityki. Państwo nie może dłużej tak funkcjonować. Potrzebny jest prezydent z horyzontami intelektualnymi, znajomością świata, a takim człowiekiem na pewno nie jest Andrzej Duda. To nie jest wybór mniejszego zła, tylko przyszłości Polski.

Trzaskowski gwarantuje nam perspektywę szybkiego wejścia do strefy euro. Kraje z unijną walutą będą miały dostęp do większych funduszy, a my musimy w tym uczestniczyć. Niestety, wprowadzenie do debaty publicznej tych wszystkich fobii, które siedziały gdzieś w Polakach, proste odpowiedzi na proste pytania, poskutkowały tym, że mamy władzę ksenofobiczną i zaściankową. I takiej władzy w Europie nikt nie potrzebuje. Unia to nasza przyszłość, nasz rynek i cywilizacja.

A w sejmiku - będzie przewrót?

- Nie powinno tak być, że w trakcie kampanii zmienia się barwy klubowe. Ale tak jest. Koledzy i koleżanki chcą osiągać inne cele, i takie mają prawo. Na razie żądań kadrowych nie zgłaszali. Będziemy rozmawiać z nowym klubem i szukać kompromisu. Dla nas to strata, bo będzie trzeba negocjować, a do tej pory koalicja działała bardzo sprawnie. Udowodniliśmy to w sytuacji z koronawirusem – przeznaczyliśmy potężne pieniądze na szpitale, wsparliśmy przedsiębiorców.

I nikt się nie złamie?

- Tego nigdy nie wiadomo. Ale sejmiku nie wybiera się po to, by załatwiać partykularne sprawy jednego czy drugiego radnego, tylko działać dla województwa. Dlatego wierzę, że współpraca z klubem Samorządowe Lubuskie będzie możliwa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.