Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Akademia im. Jakuba z Paradyża uruchamia nowy kierunek, na którym będzie kształcić pielęgniarki i pielęgniarzy. - Przygotowaliśmy wniosek i dostaliśmy akredytację od razu na trzy lata, choć zwykle komisja przyznaje akredytacje roczne – mówi prof. Elżbieta Skorupska-Raczyńska, rektor AJP. Przyznaje, że powołanie nowego kierunku to spore koszty dla uczelni. Już na samym początku to 350 tys. zł kosztów zatrudnienia, które będą rosły w kolejnych latach. Poza tym pielęgniarstwo wymaga specjalistycznego wyposażenia, sprowadzenia np. fantomów produkowanych jedynie w USA.

Dlatego uczelnię wsparł samorząd województwa, przekazując 1 mln zł na kadrę i wyposażenie. - W budżecie mieliśmy zapisane 1,5 mln zł, ale pandemia spowodowała mniejsze wpływy, spadek dochodów z podatków. Gdy sytuacja się unormuje, mam nadzieję, że będziemy mogli znów pomóc uczelni – zadeklarowała Elżbieta Anna Polak, marszałek województwa.

Samorząd wojewódzki wspiera też kierunki pielęgniarskie fundując m.in. stypendia dla studentów. Z tej formy pomocy korzysta już 340 studentów pielęgniarstwa w Zielonej Górze, wkrótce będą mogli się o nie ubiegać przyszli studenci z Gorzowa. A nie jest to mała pomoc, bo 1,2 tys. zł miesięcznie. Warunek: po studiach trzeba podjąć pracę w regionie lubuskim.

Taka zachęta się przyda, bo właśnie Lubuskie potrzebuje więcej pielęgniarek (lub pielęgniarzy, bo coraz częściej kształcą się również panowie).

- Jesteśmy na 13. miejscu w Polsce na 16 regionów pod względem liczby pielęgniarek na 10 tys. mieszkańców. Niepokoi też średni wiek pielęgniarek. To 55 lat - mówi marszałek Elżbieta Anna Polak.

Ten niepokój podziela również Marta Powchowicz, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gorzowie. - Od wielu lat mówimy, że brakuje kadry pielęgniarskiej w całym kraju, a zwłaszcza w naszym regionie. Gorzowska izba jest mała, zrzesza 3216 pielęgniarek i położnych, a szacujemy, że w przyszłym roku 1076 pielęgniarek osiągnie wiek emerytalny. Część pań odchodzi też z zawodu, więc tej luki pokoleniowej nie da się tak szybko zapełnić – mówi. A absolwentów zapisujących się do gorzowskiej izby można policzyć na palcach jednej ręki. W zeszłym roku było to czworo absolwentów, z czego i tak nie wszyscy muszą pracować w zawodzie. Choć, jak podkreśla przewodnicząca OIPiP to „zawód piękny, trudny i bardzo potrzebny”.

Pocieszające jest to, że coraz częściej wracają do zawodu pielęgniarki, po 20 czy 30 latach przerwy. Podejmują ponowne przeszkolenie i pracę, bo dziś ten zawód może dawać również pewną satysfakcję finansową. - W szpitali pielęgniarka, i to bez dyżurów może zarobić nawet ok. 6 tys. zł - mówi Jerzy Ostrouch, prezes Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie.

Przyznaje jednak, że braki kadrowe są spore. Już teraz w szpitalu brakuje 50 pielęgniarek. Jeśli sytuacja się nie poprawi w ciągu pięciu lat, to szpital będzie musiał ograniczać liczbę łóżek.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.