To już kolejna sytuacja, kiedy gorzowski policjant Paweł Olejniczak w wolnym czasie zatrzymuje pijanego kierowcę.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W miniony weekend sierż. sztab. Paweł Olejniczak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie, jadąc swoim prywatnym autem, na ul. 11 Listopada zmuszony został do ostrego zjazdu na pobocze. Niebezpieczeństwo sprowokował jadący z naprzeciwka, kierujący osobowym daewoo tico. Policjant zdecydował zawrócić i pojechać za tym autem. Policyjny nos podpowiadał mu, że należało dokładniej przyjrzeć się przyczynie takiego manewru.

Kierowca jechał slalomem, uderzył w krawężnik, wysepkę przy torowisku i szykany, gdzie prowadzone są roboty drogowe. W ten sposób uszkodził koło auta, ale nie zrezygnował z dalszej jazdy. W końcu jadący za nim policjant go zatrzymał.

Za kierownicą siedział 52-letni gorzowianin, już na pierwszy rzut oka wiadomym było, że jest „trafiony”. Mimo wszystko badanie alkomatem zaskoczyło nawet samych policjantów. Mężczyzna w organizmie miał ponad 3,5 promila alkoholu.

Olejniczak rok temu w podobnych okolicznościach też zatrzymał nietrzeźwego kierowcę, był nim 57-letni mieszkaniec Gorzowa. - Moje słowa sprzed roku są nadal aktualne, wsiadanie do auta po alkoholu to bezmyślność - powiedział policjant. - Dlatego moja reakcja była naturalna i powinna charakteryzować nie tylko stróżów prawa, ale wszystkich nas. Cieszę się, że udało się wyeliminować z drogi nieodpowiedzialnego kierowcę, który mógł stworzyć zagrożenie dla innych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej