Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Projekt pod nazwą Siatkarski Klub Sportowy, rozwija się od roku. Krótko, a już ludzie z nim związani, postanowili podjąć pierwsze, poważniejsze wyzwanie: przywrócić dla Gorzowa drugą ligę mężczyzn, czyli trzeci poziom ligowy w Polsce. Na początek dobre i to.

Zarząd Lubuskiego Związku Piłki Siatkowej zarekomendował już SKS jako kandydata do drugiej ligi, ostateczne decyzje mają być podjęte na początku czerwca. Nikt jednak już nie bierze pod uwagę nieprzyjemnych niespodzianek, bo przygotowania do startu w Gorzowie ruszyły.

Siatkarze SKS korzystają z hali w parku Słowiańskim i tu zaprosili wszystkich chętnych na otwarty trening. Trzeba było zwrócić uwagę na obowiązujące obostrzenia, związane z koronawirusem. Poza boiskiem zachowywano dystans, zawodnicy nie korzystali z szatni. Najważniejsze jednak, że znów mogli stanąć przy siatce, wykonać parę ataków czy bloków.

- Chętni do gry są, jak widać, powrót chociaż drugiej ligi do Gorzowa jest magnesem - powiedział Wojciech Janas, jeden z grających trenerów SKS. - Wierzę, że uda nam się w najbliższym czasie wybrać takich ludzi, którzy podniosą poziom naszego zespołu.

Trening siatkarzy SKS Gorzów, którzy chcą wystartować w drugiej lidzeTrening siatkarzy SKS Gorzów, którzy chcą wystartować w drugiej lidze FOT. IRENEUSZ KLIMCZAK

Janas z Patrykiem Baranem - wspólnie prowadzą zespół - obserwowali głównie zawodników z naszego regionu, choć chętny jest np. również gość z Ukrainy, z siatkarskim doświadczeniem, którego życie rzuciło w okolice Gorzowa.

Na razie nie będzie kolejnych zajęć w hali. - To jest ten moment roku, kiedy siatkówka przenosi się na piasek i z tej formy treningu oraz gry w najbliższych tygodniach mamy zamiar korzystać - opowiadał Janas. - Wstępnie planujemy, że w hali zaczniemy spotykać się regularnie od sierpnia, ale to zależy od kalendarza i informacji, jak w czasie epidemii koronawirusa sytuacja dalej się rozwinie.

Koronawirus „trzęsie” całym sportem, również siatkarzami. Z pewnością będzie miał również wpływ na kształt drugoligowych zmaganiach. - To nie jest dla nikogo łatwy czas - stwierdził Wojciech Janas. - Spójrzmy choćby na klub z Białegostoku. Jeszcze chwilę temu był w gronie zespołów, które miały zostać dołączone do pierwszej ligi [czekamy wciąż na potwierdzenie awansu Olimpii Sulęcin], a w krótkim czasie sytuacja finansowa tak się zmieniła, że może tam nie być nawet drugiej ligi.

Marzenie drużyny SKS? Aby zagrać w hali przy Czereśniowej, która od zawsze była kojarzona z siatkówką i najlepiej do siatkarzy pasowała. - Myślimy o tym, ale w tym temacie potrzebowaliśmy przychylności miasta. Sam tam grałem i świetnie byłoby, gdybyśmy mogli tam wrócić, odświeżyć klimat wielkich meczów, które w tej hali miały miejsce i wychowanków Gorzowa, walczących na najwyższym poziomie. Czy to się uda, zobaczymy - zakończył Janas.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.