Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wczoraj ok. południa, do dyżurnego policjanta ze Strzelec Krajeńskich trafiła informacja o uszkodzonym ogrodzeniu w niedalekich Bronowicach. Szkód miała dokonać ekipa śmieciarki, która odjechała z miejsca zdarzenia.

- Policjanci skierowani na tę interwencję, zatrzymali wskazany w zgłoszeniu pojazd kilka kilometrów od miejsca zdarzenia - opowiadał mł. asp. Tomasz Bartos z Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Krajeńskich. - Mundurowi szybko zorientowali się, że kierowca śmieciarki i jego załoga mogą być pod działaniem alkoholu. Badania policyjnym alkomatem szybko te przypuszczenia potwierdziły. Okazało się, że cała trójka jest nietrzeźwa, a najbardziej kierowca. Mężczyzna miał w organizmie niemal 2,5 promila alkoholu. Całe szczęście, że skończyło się tylko na uszkodzeniu ogrodzenia, bo 60-latek był kompletnie pijany. Miał duży problem z opuszczeniem pojazdu, a przecież kierował wielotonową ciężarówką stwarzając duże zagrożenie na drodze.

Policjanci zatrzymali kierowcy prawo jazdy i po wykonaniu wszystkich czynności śmieciarka pojechała dalej w trasę, oczywiście z wymienioną załogą.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.