Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prognozy na minioną noc nie były pomyślne dla lubuskich winiarzy, którzy starali się, aby zapowiadane przymrozki nie zaszkodziły krzewom winorośli. Przez całą noc walczyli z mrozem, m.in. rozpalali ogniska między krzewami winorośli. - Wygląda na to, że zimny front pogodowy przechodził wzdłuż Odry w okolicach Krosna Odrzańskiego – ocenia Lubuskie Centrum Winiarstwa w Zaborze.

Czy ten wysiłek przyniesie skutek, okaże się za kilka dni. Właściciele winnic z okolic Krosna Odrzańskiego są jednak dobrej myśli. - Wydaje się, że będzie dobrze – oceniają w winnicy Gostchorze, gdzie temperatura spadła do dwóch stopni poniżej zera. W winnicy Marcinowice było minus jeden, ale na szczęście niezbyt długo. Dlatego jest nadzieja, że nie będzie dużych strat.

Spokojni mogą być natomiast winiarze z Santoka i okolic. Jak informuje Stowarzyszenie Santockie Winnice tej nocy Santok (i okolice) miał szczęście. - Przed godz. 4 nad ranem nad Gorzowem i okolicami pojawiła się duża chmura, która przyniosła opady, a pochmurno było do ok. godz. 6 rano. To uchroniło winnice przed szybką utratą temperatury przy gruncie. Ta noc do przodu - opisują winiarze.

Dla santockich winiarzy to szczęście, bo ich winnice są nowe, a winorośl bardzo młoda. Stowarzyszenie Santockie Winnice istnieje od ponad roku, pierwsze winnice powstały przed dwoma laty, na innych winorośl rośnie od tego roku. W Sanoku i okolicy są więc już Winnica pod Basztą (Santok), Winnica Galia (Santok), Winnica Vineas Montis (Santok), Winnica Bergkolonie (Górki) i Winnica pod Gwiazdami (Czechów).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.