Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Głosowanie w Senacie nad bardzo ważną uchwałą o wyborach korespondencyjnych odbyło się we wtorek wieczorem. Przeciwnych takiej formie wyborów było 50 posłów opozycji. O dziwo, nie Władysław Komarnicki z Koalicji Obywatelskiej.

Zaraz po głosowaniu inni senatorowie z KO tłumaczyli, że Komarnicki się pomylił. Dziś gorzowianin sam to potwierdził. Okazało się, że głosował ze szpitala.

- W poniedziałek zostałem poddany bardzo poważnemu zabiegowi, który trwał pięć godzin i przeprowadzony był w pełnej narkozie - tłumaczył Władysław Komarnicki. - Jednak niezmiernie ważne było dla mnie głosowanie w Senacie. Szczególnie nad ustawą dotyczącą przeprowadzenia wyborów na Prezydenta RP. Od rana uczestniczyłem zdalnie w posiedzeniu, leżąc na szpitalnym łóżku. Posiedzenie trwało od godz. 11 do ostatniego głosowania, które odbyło się ok. godz. 22. Niestety zmęczenie, ból, chwila nieuwagi sprawiły, że zagłosowałem błędnie. Jest to dla mnie bardzo przykra sytuacja i chciałbym z tego miejsca przeprosić moich wyborców i moich serdecznych kolegów senatorów z Koalicji Obywatelskiej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.