Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że od 6 maja mogą znów działać przedszkola i żłobki. To, czy zostaną otwarte, zostawił w gestii samorządów, które tworzą placówki, albo ich właścicieli, jeśli placówki są prywatne. Ale by tak się stało, przedszkola i żłobki muszą m.in. zmniejszyć grupy i wprowadzić reżim sanitarny. Niektórzy samorządowcy uznali wytyczne rządu za niemożliwe do spełnienia i nie zdecydowali się na otwarcie placówek. Zrobił tak m.in. prezydent Poznania.

Wiadomo już, że od 6 maja ruszą miejskie żłobki i przedszkola w Zielonej Górze. Tak zdecydował prezydent Janusz Kubicki. W Gorzowie na razie są analizowane wytyczne i obostrzenia, które trzeba wdrożyć, aby dzieci były bezpieczne. Wtedy zostanie podjęta decyzja co do ewentualnej daty otwarcia placówek.

Płyny od wojewody

W Lubuskiem działa ponad 320 przedszkoli, kilkadziesiąt żłobków i klubów opieki. Według wytycznych rządu przy wejściu do budynku dyrektorzy muszą bezwzględnie umieścić płyn do dezynfekcji rąk, tak by każdy, kto wchodzi do przedszkola lub żłobka, mógł zdezynfekować ręce.

Placówki obiecuje wesprzeć wojewoda lubuski Władysław Dajczak. Jego biuro prasowe informuje, że w niedzielę wojewoda rozpoczął przekazywanie płynów do dezynfekcji. Jak wylicza biuro, każda placówka otrzymała 20 litrów płynów, a wojewoda rozda łącznie prawie 12 tys. litrów płynów do dezynfekcji. Skala w całym kraju: 1 mln litrów. Biuro nie podaje, czy środkiem do dezynfekcji będzie słynny płyn produkowany przez Orlen.

Czy to wystarczy?

Czy 20 litrów to wystarczająca ilość płynu? Na pewno starczy na jakiś czas. Płyn będzie służył do dezynfekcji nie tylko rąk, ale także zabawek, które według wytycznych ministerstwa powinny być dezynfekowane po zabawie każdego dziecka.

„Chyba że jest tyle zabawek, że każde dziecko bawi się inną” – czytamy w wytycznych opracowanych m.in. przez ministra zdrowia. Opiekunki muszą dezynfekować także poręcze, klamki, włączniki światła, uchwyty, ramy łóżeczek lub leżaczków, poręcze krzeseł, blaty.

„Po każdym użyciu innych sprzętów przez dziecko należy je umyć i zdezynfekować” – czytamy w rządowych wytycznych.

Dezynfekować trzeba także huśtawki, karuzele, wszystkie zabawki na placach zabaw. Dzieci mogą korzystać z placów zabaw i boisk, ale nie powinny mieszać się grupami. Po każdej grupie nauczycielki muszą odkazić plac zabaw.

Bez misia i mycia zębów

Rodzice muszą uczulić dzieci, że nie będą mogły zabrać do żłobka czy przedszkola swojej ulubionej zabawki, nie będą mogły także myć zębów. W przedszkolu nie pobawią się też pluszakami, bo ich nie można łatwo odkazić. W placówkach nie powinni przebywać rodzice, a dostawcy jedzenia powinni pracować z wykorzystaniem masek i rękawiczek. O ile jest taka potrzeba, dyrektor powinien rozdać pracownikom środki ochrony osobistej, w tym rękawiczki, maseczki ochronne, ewentualnie przyłbice.

Jeśli istnieje podejrzenie, że dziecko jest chore i może zarażać inne dzieci, rodzic powinien je natychmiast zabrać do domu. W łazienkach powinny zawisnąć plakaty prawidłowego mycia rąk. Dyrektorzy muszą opracować wewnętrzne procedury postępowania na wypadek stwierdzenia podejrzenia zakażenia i poinstruować pracowników, jak należy je stosować. Powinni wymagać od dostawców cateringu pojemników i sztućców jednorazowych. Na końcu – stworzyć izolatkę.

Nauczycielki powinny obserwować dzieci i siebie, czy nie mają objawów. Dwa razy dziennie sprawdzać temperaturę, także sobie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.