Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Samochody zginęły z prywatnych posesji w Gorzowie w pierwszej połowie kwietnia.

– W wyniku uzyskanych informacji policjanci zatrzymali 45-letniego mieszkańca województwa wielkopolskiego, który okazał się właścicielem „dziupli” funkcjonującej oficjalnie jako warsztat samochodowy – opowiadał podkom. Maciej Kimet z zespołu prasowego KWP w Gorzowie. – Mężczyzna kupował kradzione auta, które następnie rozkręcał i sprzedawał na części. Ujawnione na miejscu elementy samochodowe były już przygotowane do sprzedaży. 45-latkowi przedstawiono zarzuty paserstwa. Kolejnego dnia policjanci zatrzymali 28-letnią kobietę, której przedstawiono zarzuty kradzieży z włamaniem. Uzyskany materiał dowodowy pozwolił na zatrzymanie jeszcze tego samego dnia trzeciej osoby odpowiedzialnej za kradzieże. U 32-letniego mieszkańca województwa zachodniopomorskiego zabezpieczono telefony komórkowe i narzędzia służące do popełnienia przestępstw samochodowych.

Zgodnie z Kodeksem karnym przestępstwo paserstwa zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu, natomiast za kradzież z włamaniem grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.