Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wyposażenie szpitali w drogi sprzęt ratujący życie, medyków w kombinezony ochronne, maski i gogle, zakup testów, wsparcie dla przedsiębiorców i seniorów – na taką pomoc postawiła Elżbieta Polak, marszałek woj. lubuskiego.

Do tej pory na walkę z koronawirusem z zarządem województwa wydała 70 mln zł. Największa część poszła na zabezpieczenie szpitali, medyków i pacjentów – bo aż 50 mln zł. Ale już wiadomo, że tyle samo marszałek i władze regionu chcą przeznaczyć na pomoc lokalnym przedsiębiorcom.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Do tej pory pomoc gospodarce opiewała na 20 mln zł. Teraz marszałek planuje wypuścić bony ratunkowe za 30 mln zł. Będą mogły z nich skorzystać firmy, które najboleśniej odczuły skutki pandemii, np. restauracje, gabinety fryzjerskie, kosmetyczne, rehabilitacji, czyli wszystkie firmy, które musiały być zamknięte. Marszałek chce ocalić jak najwięcej miejsc pracy. Już w marcu przekierowała pierwsze miliony na dofinansowanie wynagrodzeń pracowników w firmach i na preferencyjne pożyczki dla firm.

Unia pozwala

Marszałek, jako jedna z pierwszych w Polsce, zdecydowała się przekierować pieniądze z unijnego programu RPO na służbę zdrowia, gdy to umożliwiła Bruksela. – Komisja Europejska w ekspresowym trybie dała nam zielone światło, żebyśmy mogli się zabezpieczyć przed pandemią – mówi Polak.

Kwota sięga 50 mln zł. Z tego 9 mln zł przeznaczono na środki ochrony osobistej i dezynfekcji (większość przyleciała z Chin), 36 mln zł na środki do intensywnej terapii.

Zakupy robi urząd marszałka w imieniu szpitali. Bo taniej i można wynegocjować rabaty, przyspieszyć zamówienie, bo o dużego klienta koncerny medyczne lepiej dbają. Listę pilnych zakupów robią sami lekarze.

Do szpitali trafiły już: aparaty USG, kardiomonitory, respiratory, elektrokardiografy, zestawy do ogrzania chorego, resuscytatory, nebulizatory.

– Na niektóre sprzęty jeszcze trzeba poczekać, ale wiele firm zrealizowało nasze zamówienia od ręki – mówi Polak.

Kolejne miliony poszły na adaptację pomieszczeń w szpitalach. W laboratoriach szpitalnych wkrótce mają się zacząć pierwsze testy na koronawirusa. Remonty były niezbędne, aby laboratoria dopuszczono do badań. Marszałek przekazała szpitalom w Gorzowie i Zielonej Górze aż 5 mln zł na zakup potrzebnych testów.– Skoro od lat prowadzimy programy przesiewowe, by wykryć nowotwory we wczesnym stadium, dlaczego w takim kryzysie nie mielibyśmy uruchomić programu, który na szeroką skalę umożliwi badanie podejrzanych o zakażenie koronawirusem? – tłumaczyła Polak.

Chiński most

Zanim UE pozwoliła wydawać pieniądze na walkę z koronawirusem, marszałek sięgnęła także do budżetu województwa. Pierwsze materiały ochronne dla medyków i wyposażenie szpitali kosztowały ok. 3,5 mln zł.

Dopiero potem dwa samoloty przywiozły z Chin 23 tony środków ochrony. Mało? Dużo. Zaokrąglając, to 30 proc. zamówienia polskiego rządu, które przyleciało słynnym antonowem.

Transport przyszedł w samą porę. Pierwsze tygodnie walki z epidemią dla zielonogórskiego szpitala były dramatyczne. Okazało się, że zmagazynowane środki szybko się rozeszły, a dostawy z Agencji Rezerw Materiałowych nie są wystarczające. Zabezpieczały zaledwie kilka godzin pracy szpitala. Sprzęt fundowali więc darczyńcy, szpital zadłużał się, kupując maski nawet z 10-krotną przebitką, aż w końcu sam zaczął je szyć.

Sytuację opanował dopiero marszałkowski „chiński most powietrzny”.

Teleopieka i obiady od strażaka

We wsiach i miastach od lata działają dzienne domy pomocy i kluby seniora. Finansuje je, w lwiej części, Unia Europejska (z programu EFS). Od kilku tygodni ośrodki stoją zamknięte. Epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 najbardziej dotkliwa jest dla osób starszych, z osłabioną odpornością. Miasta i wsie zrezygnowały z prowadzenia takich klubów i domów jeszcze przed wprowadzeniem rządowych obostrzeń dotyczących zamknięcia szkół, restauracji czy kin.

Uwięzieni w swoich domach seniorzy, bez towarzystwa, zajęć terapeutycznych, często bez ciepłego posiłku, bo ten np. był serwowany im jedynie w domach opieki, mogą jednak dostać opiekę. Marszałek poleciła zmienić funkcjonowanie takich ośrodków. Wójtowie, prezydenci mogą dowozić posiłki, robić zakupy albo finansować teleterapię. Mają na to pieniądze z UE. Personel placówek powinien być w stałym kontakcie telefonicznym z uczestnikami, realizuje pomoc w różnych formach, m.in.: zrobienie zakupów, dowiezienie posiłków (gotowe posiłki lub suchy prowiant), wykupienie leków, umówienie wizyty lekarskiej, załatwienie spraw urzędowych. Marszałek przekierowała blisko pół miliona złotych do lubuskich OSP, by strażacy mogli zrobić zakupy osobom starszym, które nie powinny wychodzić w czasie pandemii z domu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.